Przed chwileczką był Dzień Mamy… I co? I nic, dupa. Cały czas ta sama harówa. No wprawdzie były buziaczki, uśmieszki i laurki, ale zapiernicz bez zmian. Można by powiedzieć, że to taka ściema, ten Dzień Mamy. Żeby zamydlić jej oczy, pogłaskać po główce i niech zasuwa dalej. Na pewno wymyślili to jacyś sprytni faceci. O ile faceci w ogóle mogą być sprytni.

Ale przecież jest Dzień Dziecka, tak? A co, mamy nie są dziećmi? Też są. To se mogą zrobić Dzień Dziecka. No to ciekawe jakby to wyglądało…

Poranek – śpię do 10.00 i proszę się do mnie nie odzywać!

Wszyscy mają chodzić na paluszkach. Ja śpię, leżę albo gapię się w komórkę… Nie ważne, co robię. To jest mój czas i moje łóżko i nie ma mnie. I bardzo proszę tam niczym nie stukać, nie zmywać naczyń i nie odkręcać prysznica, a radio może chodzić na głośności niesłyszalnej dla normalnego człowieka.

Acha, jeśli chodzi o dzieci, to tata je przegrupowuje jak najdalej od sypialni i tak ma się z nimi bawić, żeby nie było słychać płaczu i nie daj Boże krzyków. Bo będą kary. Nie dla dzieci, dla taty. Bo jak jestem niewyspana, to jestem zła. Bardzo zła.

Dobra wstaję. A śniadanie, gdzie jest?

No jak to, niegotowe jeszcze? Jajka na miękko proszę tata raz dwa gotuj. Tylko wiesz, tak, żeby było lekko ścięte, nie takie wymemłane i nie za twarde. Jajek mamy dużo, to próbuj. Tylko szybciutko, bo głodna jestem jak lew! A jak jestem głodna, to jestem zła. Prawie tak samo, kiedy jestem niewyspana.

Aaa i grzanki do tego poproszę. Tylko daj toster na trójkę, bo ostatnio przypaliłeś, a węgla nie będę jeść. No i te tościki wiesz, zrób z tym, co lubię. Jak to nie wiesz z czym? Mówiłam ci sto razy, przypomnij sobie, bo mi się nie chce powtarzać…

Przedpołudnie – ogarnij się, bo dziecko na ciebie czekać nie będzie

Zjem śniadanie i dam ci parę wskazówek. Kaszkę zrobiłeś? A co taka rzadka jakaś? Ile wsypałeś kaszki?? Przecież to za mało! Sprawdź sobie na opakowaniu, przecież to też ci mówiłam nie wiem, ile razy. Dwie łyżki to się tej jaglanej eko sypie, a tej z ryżem i kukurydzą to trzeba więcej, bo widzisz, jaki kisiel wychodzi.

A przewinąłeś ją? A jaką wodą ją podmyłeś? Co? Tą wodą do mycia buzi?? Zwariowałeś? Przecież ma pieluszkowe zapalenie skóry, słyszałeś jak pani doktor mówiła? Zagotuj wodę i przemyj jeszcze raz. I osusz potem dokładnie! Acha i załóż te nowe pieluszki. Nie wiesz, jak się zakłada?!? Jak majtki się zakłada, co to jest za filozofia?

Słuchaj, to jest pora jej porannej drzemki, także na rączki i chodzić, chodzić. I puść jej jakąś łagodną muzyczkę albo lepiej śpiewaj cicho. Tylko nie jakieś głupoty bez sensu albo „polska, biało czerwoni!” Nauczyłeś się „Z popielnika” albo „Był sobie król”? Chociaż może tej „Był sobie król” jej nie śpiewaj, bo to o trójkącie jakimś…

Obiadek jej daj, a po obiedzie na spacer szorujcie!

Słuchaj, obiadek podgrzej, tylko żeby za gorący nie był, sprawdź językiem. I proszę Cię umyj jej buzię tym razem, bo jeszcze ma jakąś zaschniętą kaszkę ze śniadania na czole. To, że ty się nie myjesz, to nie znaczy, że dziecka masz nie myć.

Gotowi jesteście na spacer? No to raz, dwa, bo to jest jej pora popołudniowej drzemki. Wziąłeś deserek, króliczka, kocyk i pieluszkę? Jak to, gdzie jest króliczek? Gdzieś w torbie. Nie wiem, poszukaj dobrze. A może nie w torbie tylko w koszu z zabawkami. No co ja ci poradzę, że jest w koszu. Nie pamiętam wszystkiego. Mam prawo nie pamiętać. Tylko chodź z nią tam po parku, żeby tak ze dwie godziny pospała. Ja sobie wyskoczę załatwić parę spraw. Coś Ci kupić? Butelkę piwa? O nie, dopóki ja karmię, to nie pijesz przy mnie, bo mnie wkurzasz. Kupię Ci soczek.

Już jest 18.30, to wiesz co masz teraz zrobić?

Słuchaj, ja wrócę, jak już po kaszce będziecie, dobra? Tylko poczekaj z nią tak z czterdzieści pięć minut przed kąpielą. I uważaj w łazience na te wystające kanty, połóż tam jakiś ręcznik, bo ostatnio się uderzyła. Wiem, że jest dużo kantów. To tak zrób, żeby się nie uderzyła.

I zmień jej książeczkę, jak będziesz ją usypiał. Bo chyba jej się znudziła. Nie ma nowych książeczek? To weź jakąś starą i kup od razu coś nowego. Dobra, no idź już, muszę się w końcu zrelaksować, bo mi się Dzień Dziecka kończy!


Uuuf, to był chyba najbardziej męczący Dzień Dziecka… O wszystkim trzeba pamiętać i przypominać! Jestem padnięta!!!

Twój Maluch nie śpi w nocy?

http://sleepconcept.pl/wp-content/themes/sleep-wp/assets/img/logo-light.pngNa hasło Tasty Way of Life, dodatkowe konsultacje gratis. Poznaj szczegóły i naszą historię.