Być ojcem córki lub syna – nieoczywista różnica

Zanim dowiedziałem się, że będę miał córkę, nie potrafiłem sobie wyobrazić, jak to jest być ojcem dziewczynki. Nie mam siostry, nie wychowywałem się też blisko z żadną rówieśnicą aż do lat szkolnych. Nie wiedziałem nic o małych dziewczynkach. Co innego chłopak. Pamiętałem całą masę zdarzeń z własnego życia, mam klarowny odnośnik do moich relacji z ojcem, więc potrafiłem sobie wyobrazić, jak będę traktował swojego syna.

I wtedy dowiedziałem się, że urodzi nam się dziewczynka. W pierwszej chwili pomyślałem, że jestem w tarapatach, ale potem przypomniałem sobie, że przecież tata dla dziewczynki to ktoś bardzo ważny. Ktoś, kto kształtuje jej spojrzenie na mężczyzn w dorosłym życiu. Ta myśl mnie i przestraszyła i zmobilizowała, żeby świadomie podejść do relacji z Małą już od pierwszych dni.

Powoli też zdałem sobie sprawę, że moje podejście do córki będzie inne niż byłoby do syna. Być może pomyślicie, że dlatego, że będę musiał pogodzić się pewnego dnia ze świadomością, że poza mną moja córka kocha jeszcze innych mężczyzn. Tego problemu nie miałbym z synem, to oczywiste. Ale nie w tym rzecz. Jest inna zasadnicza różnica między moim podejściem do wychowania córki a wychowania syna, która podświadomie mogłaby kierować moim zachowaniem.

Czy chodzi o pokazywanie innego świata?

Chłopaki to często mali wojownicy. Chcą wdrapać się na każde drzewo, jeździć na rowerze, czy strzelać z łuku. Chcą przeskakiwać przez płoty, palić ogień i odbijać piłkę o każdą napotkaną ścianę. Sam tego próbowałem w ogrodach moich dziadków i na blokowym podwórku. A co z dziewczynkami? Przecież one z reguły są spokojniejsze, skupione i bardziej interesują się budowaniem domów dla lalek niż wspinaniem na trzepak. Nic bardziej mylnego. Trudno mi nawet to pisać, bo jakoś zupełnie w to nie wierzę.

Oczywiście nie wiem, czym zainteresuje się moja córka i w co się będzie chciała bawić. Ale wiem na pewno, że chcę jej pokazać całą gamę doświadczeń, które sam znam. I to będą te same doświadczenia, które pokazałbym synowi. Może część z nich jej się nie spodoba, może z innych nie będzie chciała zrezygnować. Ale pozna je i zasmakuje.

To samo dotyczy sportów. Nie znam się na balecie czy gimnastyce artystycznej i te zajęcia pewnie pokaże jej Natalia. Ja z Tośką chcę zacząć biegać (szukam wózka biegowego na lato!), jeździć na rowerze, pokazać jej wodę i wszelkie sporty z nią związane i oczywiście góry w zimie i w lecie. Sam jestem ciekaw, co jej się spodoba, a co nie. I choć marzy mi się, żeby polubiła narty i pływanie, to biorę głęboki oddech i przypominam sobie, żeby do niczego jej zbytnio nie namawiać. Im więcej w tym będzie spontanicznej zabawy, tym lepiej.

Nie wyobrażam sobie, że gdybym miał syna, to wyglądało by to inaczej. To znaczy, że pokazałbym mu inny świat. Świat, który znam jest jeden i pokazałbym go jak najlepiej każdemu mojemu dziecku, bez względu na płeć.

A może chodzi o wspomniane relacje męsko-damskie?

Z chłopakiem rzeczywiście byłoby trochę inaczej niż z dziewczyną. Oczywiście byłbym zainteresowany, z kim się spotyka, ale bardziej z ciekawości niż z troski. A gdyby przeżył miłosny zawód, to z pewnością znalazłbym jakiś sposób na pocieszenie i czas na męską rozmowę. W końcu tego kwiatu jest pół światu. Pewnie to dla złamanego serducha nie jest duża pociecha, ale mógłbym przynajmniej potwierdzić, że rozumiem, jak się czuje i że sam przez to przechodziłem w różnym wieku.

Z córką to wszystko będzie wyglądać inaczej. Wiadomo, że znając męski świat, znam jego jasne i ciemne strony w relacjach z kobietami. Cóż, pozostaje tylko sobie życzyć, że córka dokona mądrego wyboru. Choć na pewno bez zawodów miłosnych się nie obejdzie i szczerze mówiąc, ciężko będzie mi tutaj zachować spokój, szczególnie jeśli poznam gagatka. Ale z drugiej strony cierpienia nikt z nas nie uniknie, bo jest częścią życia jak zimny, jesienny deszcz. Więc najważniejsze, żebyśmy przez trudne chwile potrafili przechodzić zdrowo i razem.

Relacje z płcią przeciwną z pewnością zależą od płci dziecka, przynajmniej w moim przypadku. Niemniej nie jest to różnica na tyle istotna, żeby była dla mnie jakoś odkrywcza. Chodzi jeszcze o coś innego. O…

Oczekiwania wobec mojego dziecka.

Złapałem się na tym, że choć bardzo zależy mi, żeby moje dziecko samo zdecydowało o swoim losie, choćby na początku o pogłębianiu zainteresowań, to jestem przekonany, że wobec Tosi przyjdzie mi to łatwiej niż w przypadku syna. Niełatwo jest mi się do tego przyznać, ale pewnie porównywałbym syna do siebie i naturalnie chciałbym, żeby był lepszy ode mnie. A to oznacza jakiś podświadomy rodzaju popychania do robienia tego czy tamtego, dopóki nie osiągnie podobnego poziomu, co kiedyś ja. Mogę sobie wmawiać, że tak by nie było. Pewnie nigdy się nie dowiem, czy tak by się stało. Niemniej jestem przekonany, że coś we mnie bardzo chciałoby, żeby mój syn osiągał sukcesy, czyli dobre wyniki w czymkolwiek, z czego ojciec byłby bardzo dumny. Dlatego moja relacja z synem mogłaby być czasami trudna, bo gdzie są oczekiwania tam są i konflikty.

Od Tośki nie oczekuję, żeby osiągnęła sukces. Będę jej kibicował i gratulował osiągnięć, jeśli przyjdą. Ale przede wszystkim chcę jej pokazać, ze bez względu na to, czy będzie jej się coś udawać, czy nie, ja będę kochał ją tak samo. Z moją córką jestem bardziej wyluzowany. Można też to nazwać słabością. Bo z pewnością nie raz córa przyjdzie po jakąś kasę na fajny ciuch czy wyjazd wakacyjny. I tacie trudno będzie odmówić. Z kolei choć synowi też dałbym kieszonkowe, to pewnie od pewnego wieku oczekiwałbym, że znajdzie jakiś sposób na zarobkowanie. Tak jak ja to robiłem od czasów liceum, kiedy pierwsze pieniądze zarobiłem na osobistej sprzedaży chyba nieistniejącego już tygodnika Goniec Teatralny, pod teatrami właśnie.


Przyszedł czas, że bardzo się cieszę, że mam córkę. To mi daje więcej spokoju, bo z ciekawością myślę o tym, jak się rozwinie i czym będzie zajmować się w życiu. A jak to wygląda w Waszych rodzinach? Widzicie różnice w podejściu do córek lub synów? Albo może do pierwszego czy kolejnych dzieci?

Zobacz także / Related post
Tomasz Smaczny on EmailTomasz Smaczny on FacebookTomasz Smaczny on InstagramTomasz Smaczny on Linkedin
Tomasz Smaczny
Cześć!
Nazywam się Tomasz Smaczny. Naprawdę. No to już wiesz, dlaczego kocham smakować życie! Lubię doświadczać, odkrywać i uczyć się o świecie, który mnie otacza. W ciągu 40+ lat przeżyłem całkiem sporo… i ciągle mi mało. W moim przekonaniu smaczny sposób na życie jest na wyciągnięcie ręki dla każdego. Dla Ciebie również! Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, zajrzyj do Intro.

Zobacz także
Wszystko co warto wiedzieć na temat negatywnych skutków odwracania uwagi dzieci (i jak sobie radzić lepiej).

Wszystko co warto wiedzieć na temat negatywnych skutków odwracania uwagi dzieci (i jak sobie radzić lepiej).

Zanim dowiedziałem się, że będę miał córkę, nie potrafiłem sobie wyobrazić, jak to jest być ojcem dziewczynki. Nie mam siostry,
Read More
Być głośno czy cicho, kiedy dziecko śpi? Mądry argument, który ostatecznie mnie przekonał.

Być głośno czy cicho, kiedy dziecko śpi? Mądry argument, który ostatecznie mnie przekonał.

Zanim dowiedziałem się, że będę miał córkę, nie potrafiłem sobie wyobrazić, jak to jest być ojcem dziewczynki. Nie mam siostry,
Read More
Relacje rodzinne oczyma… Mamy [wywiad z Natalią Smaczny]

Relacje rodzinne oczyma… Mamy [wywiad z Natalią Smaczny]

Zanim dowiedziałem się, że będę miał córkę, nie potrafiłem sobie wyobrazić, jak to jest być ojcem dziewczynki. Nie mam siostry,
Read More
Znasz mamę, która bywa sfrustrowana zachowaniem dziecka? Podrzuć jej te trzy ważne przyczyny i rozwiązania.

Znasz mamę, która bywa sfrustrowana zachowaniem dziecka? Podrzuć jej te trzy ważne przyczyny i rozwiązania.

Zanim dowiedziałem się, że będę miał córkę, nie potrafiłem sobie wyobrazić, jak to jest być ojcem dziewczynki. Nie mam siostry,
Read More
Nie czekam.

Nie czekam.

Zanim dowiedziałem się, że będę miał córkę, nie potrafiłem sobie wyobrazić, jak to jest być ojcem dziewczynki. Nie mam siostry,
Read More