Tasty Way of Life

Relacje rodzinne oczyma Taty

Category: Z serca (Page 1 of 4)

Co ojciec poświęciłby dla swojego dziecka?

ilustracja: Soosh

Jest taka chińska przypowieść. W małej wiosłowej łodzi płynie mężczyzna a z nim jego matka, żona i córka. Raptem rozpętuje się burza, a olbrzymie fale raz za razem zalewają łódź. Fale są tak duże, a wiatr tak mocny, że trudno jest utrzymać równowagę. Nagle dochodzi do tragedii. Silny podmuch i duża fala wyrzucają z łodzi wszystkie trzy kobiety. Mężczyzna cudem utrzymuje się na szalupie. Każda z kobiet szybko znika z pola widzenia a ich krzyk szybko niknie w hałasie burzy. Mężczyzna jest świetnym pływakiem i wie, że ma realną szansę uratowania jednej z jego ukochanych kobiet. Zdaje sobie też sprawę, że najprawdopodobniej nie uda mu się ocalić pozostałych dwóch. Musi natychmiast wybrać, w którym kierunku skoczyć do wody. Którą z kobiet zdecyduje się uratować? Swoją matkę, żonę czy córkę?

Kiedy zadałem znajomym ojcom tytułowe pytanie a potem opowiedziałem powyższą historię, nie spodziewałem się, jak skrajne emocje wywoła ten temat…

Czytaj dalej

Kto tak naprawdę odczuwa lęk separacyjny?

Kiedy w Google wpiszemy lęk separacyjny, dowiemy się, że jest to obawa przed separacją z mamą, która pojawia się u każdego małego dziecka między siódmym a dziewiątym miesiącem życia. Lęk ten wynika z prostego rozumowania: widzę mamę, więc ona jest, nie widzę jej, to znaczy, że jej nie ma. Dzieci na tym etapie nie zdają sobie jeszcze sprawy, że krótkotrwałe zniknięcie mamy z pola widzenia nie oznacza jej zniknięcia na zawsze.

Tosia zbliża się do swojej dziewiątej miesięcznicy i my również zaobserwowaliśmy lęk separacyjny. Co ciekawe jednak, nie u Tosi, a u kogoś zupełnie innego…

Czytaj dalej

Co zaskakuje faceta, kiedy zostaje tatą?

Zbliża się Dzień Ojca, czyli dzień mój i moich kolegów po fachu. To jest mój pierwszy Dzień Ojca, więc naszła mnie refleksja na temat tego, co właściwie się stało w moim życiu… Jak sobie wyobrażałem rolę ojca zanim urodziło się moje pierwsze dziecko? Czy miało to pokrycie w rzeczywistości? Innymi słowy, co mnie najbardziej zaskoczyło?

Postanowiłem temat przedyskutować z kilkunastoma innymi ojcami i dzięki temu powstał bardzo interesujący zestaw niespodzianek, których my ojcowie doświadczyliśmy po narodzinach naszych pierwszych dzieci.

I już na początku dzielę się dobrą radą. Nigdy nie wierz facetowi, który mówi, że u niego nic się nie zmieniło w takiej sytuacji. No chyba, że się pomylił i to nie jego dziecko. W przeciwnym razie dużo się zmieniło i sporo go zaskoczyło. Przekonaj się, co.

Czytaj dalej

Niezwykłe lustra, w których przeglądają się nasze dzieci

Jeśli nigdy nie byłaś z dziećmi w gabinecie luster, nie przejmuj się. Nie potrzebujesz wycieczki do wesołego miasteczka, żeby twoje dzieci mogły przejrzeć się w krzywym zwierciadle. Co więcej, robią to codziennie. Bez względu na to, czy ty i twój partner chcecie tego, czy nie. Twoje dzieci przeglądają się lustrze nieustannie sprawdzając, jak się czują, jak wyglądają i generalnie, czy są w porządku, czy nie.

W domu przeważnie są dwa lustra.

Tym większym i ważniejszym jesteś Ty. Tym drugim, nieco mniejszym jest Twój partner.

Chcesz się dowiedzieć, jak takie lustro działa?

Czytaj dalej

Wyjątkowy rytuał, bez którego ojcostwo nie będzie już takie same

Ojcu stereotypowo przypisuje się rolę tego twardego. Z ojcem nie ma za bardzo miejsca na płacz, jałowe dyskusje, jęczenie i narzekanie. Jest konkret i wszystko ma chodzić jak w zegarku. Z ojcem się robi, z mamą się gada. Tata wprawdzie załatwi, zawiezie, przywiezie, nakarmi, ubierze czy wykąpie, ale za bardzo nie będzie się przy tym ceregielił. Bo liczy się wynik, rezultat. A na dywagacje czy rozterki to najlepsza jest mama.

Pewnie znajdziecie sporo przykładów, że tak właśnie jest i niemało innych, gdzie ojciec nieco bardziej emocjonalnie angażuje się w relacje z dziećmi. Bez względu na to, jak to wygląda w waszej rodzinie i ile w tym opisie jest prawdy, jest jeden rytuał, który emocjonalnie rozbraja wszystkich rodziców. Rozbraja mamy. Nawet te, które jeszcze nie mają dzieci. I rozbraja ojców. Zmiękcza serce największego ojca-twardziela.

Podobnie jest ze mną, choć wiem, że niedługo będę musiał pogodzić się z faktem, że być może nigdy już tego z Tosią więcej nie przeżyję…

Czytaj dalej

Na fali, czyli o pasji do surfingu i do dzieciaków [wywiad]

Są wśród nas osoby, które nie czekają na ten dzień, na właściwy moment, na odpowiednie warunki czy konstelację gwiazd, tylko naturalnie i na co dzień realizują Smaczny sposób na życie. Nie inaczej jest z Maćkiem i Rafałem Krystosiakami, którzy od lat fascynują się surfingiem i dzięki niemu z powodzeniem i radością zamieniają swoje marzenia w rzeczywistość.

Od zeszłego roku Maciek i Rafał prowadzą w Chałupach Akademię Surfingu dla dzieci i młodzieży.

Rozmawiamy o surferskiej subkulturze, promocji surfingu w Polsce na przekór zdrowemu rozsądkowi i transformacji osobistych pasji w misję krzewienia zdrowego stylu życia i miłości do natury wśród dzieci.

Czytaj dalej

Mamo, czy wiesz, jak bardzo Cię kocham?

Mamo! Często trudno znaleźć mi słowa, żeby powiedzieć Ci, jak bardzo Cię kocham. Tyle rzeczy dzieje się dookoła. Życie płynie szybko i rzadko zatrzymuję się, żeby spojrzeć na Ciebie i przynajmniej w myślach okazać Ci wdzięczność. A przecież to Ty dałaś mi życie (no oczywiście z aktywną pomocą Taty), którego mam okazję doświadczać. Ale przynajmniej w ten jeden dzień, Dzień Mamy, chcę się zatrzymać i zobaczyć w Tobie Mamę, jaką jesteś dla mnie cały rok.

Czy wiesz, jak wiele Ci zawdzięczam?

Czytaj dalej

Moje domy nad morzem, czyli smaczny sposób na życie [wywiad]

Niedawno jeden z czytelników zwrócił mi uwagę, że Tasty Way of Life, czyli Smaczny sposób na życie, oznacza o wiele więcej niż zaangażowane ojcostwo. Kiedy zacząłem w gronie znajomych dyskutować, czym może być smaczne życie, padło wiele definicji, które miały jedną wspólną cechę. Smaczne życie oznacza realizację marzeń. A realizacja marzeń często wymaga odwagi, ryzyka, zaangażowania, pasji i ciekawości niewiadomego. Każdy z nas mógłby pewnie wskazać osobę, która smakuje życie w ten sposób, realizując konsekwentnie swoje wyśnione plany. I niekoniecznie muszą to być osoby z pierwszych stron gazet. W zasadzie nie jest pewne, czy właśnie celebryci faktycznie smakują życie tak, jakby tego sobie życzyli. Bo dla mnie smaczne życie oznacza też życie w zgodzie ze sobą, z ludźmi dookoła i z szacunkiem do otaczającego nas świata. Wydaje mi się, że właśnie ludzie, którzy to potrafią, realizują swoje prawdziwe marzenia.

Chciałbym zaprosić was na wywiad z Kasią Orlicką, która znalazła swój smaczny sposób na życie. Od zeszłego sezonu Kasia prowadzi Plaja Lubiatowo na polskim wybrzeżu. Są to trzy stylowe, rodzinne domy ze wspólną dużą działką z placem zabaw dla dzieci. Kasia sama zaprojektowała i wybudowała całość. Od tej pory mieszka jedną nogą w Krakowie, a drugą w Lubiatowie.

Rozmawiamy o marzeniach, ich realizacji i praktycznych radach dla osób marzących o swoim pensjonacie czy domku gościnnym gdzieś w Polsce.

Czytaj dalej

Możesz być głęboko poruszona, kiedy odkryjesz to proste remedium na marudzącego malucha

Tosia, jak pewnie większość dzieci w jej wieku, regularnie marudzi i płacze. Zdążyliśmy ją już na tyle poznać, że wiemy, że za każdym razem w ten sposób nam coś komunikuje – a to że jest głodna, śpiąca, czy chce zmiany pieluszki. Natomiast jest jeden typ marudków, który trudno nam było zinterpretować. Otóż pojawia się on wtedy, kiedy Tosia leży na macie w salonie, który u nas jest połączony z kuchnią. Jedno z nas, Natalia albo ja, z reguły jest odwrócone do niej wtedy plecami i przygotowuje coś w kuchni. Odruchowo odwracamy się na jej pojękiwanie i widzimy te duże oczy Tośki wpatrzone w nas intensywnie. Jednocześnie zaciśnięte mocno usteczka wydobywają charakterystyczny nosowy dźwięk. Z doświadczenia wiemy, że jeśli minie zbyt dużo czasu a my nie zareagujemy, to marudzenie zamieni się w płacz.

Dlatego zazwyczaj reagujemy wtedy uwagą i chwilą rozmowy, schodząc do niej do parteru. Sęk w tym, że bywa, że to nasze zainteresowanie nie na wiele się zdaje. Marudki nie ustają. Albo inaczej, nie ustawały… Bo pewnego dnia zdarzyło się coś, co nie tylko rozwiązało nasz problem, ale i głęboko nas poruszyło.

Czytaj dalej

Co nas obchodzi rozporządzenie MEN o nauczaniu indywidualnym?

W mediach nie ustają dyskusje na temat projektowanego rozporządzenia MEN o nauczaniu indywidualnym. W skrócie zmiany mają polegać na tym, aby nauczanie indywidualne odbywało się wyłącznie w domu ucznia a nie, jak dotychczas, i w domu, i w szkole. Projekt wywołał oburzenie rodziców dzieci z autyzmem, zespołem Aspergera i z dziesiątkami innych przypadłości, np. depresją czy nowotworem. W pełni solidaryzuję się z ich komentarzami i obawami. Brak możliwości nauczania indywidualnego w szkole w praktyce odetnie wszystkie te dzieci od regularnego kontaktu z rówieśnikami, nawet jeśli miałoby to być dwie godzinny dziennie na WF czy plastyce, i skaże je na izolację od społeczeństwa. Bardzo pięknie zrecenzowała pomysł MEN pani Agnieszka Kossowska na swoim blogu Dzielny Franek. Więcej opinii na temat propozycji MEN znajdziecie też na stronach Polityki, Interii, Dziennika Gazety Prawnej, czy TOK FM.

Natomiast ja zastanawiam się: co nas, rodziców dzieci zdrowych, to w ogóle obchodzi? Czy nie jest to jeden z tych tematów, które razem z kwestiami typu syryjskie sieroty w Sopocie, czy dramat rodzin we wschodniej Ukrainie, wrzucamy do pudełeczka: współczuję; jak dobrze, że mnie to nie dotyczy?

No więc drogi rodzicu tak zwanego dziecka zdrowego, Ciebie też to dotyczy. I to z niejednego powodu. Domyślasz się, dlaczego?

Czytaj dalej

Page 1 of 4

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén