(Polski) Uniwersalny przepis na zdrowy i spokojny dziecięcy posiłek, który nigdy się nie znudzi.

Sorry, this entry is only available in Polish.

Zobacz także / Related post
Tomasz Smaczny on EmailTomasz Smaczny on FacebookTomasz Smaczny on InstagramTomasz Smaczny on Linkedin
Tomasz Smaczny

Cześć! Nazywam się Tomasz Smaczny. Naprawdę. No to już wiesz, dlaczego kocham smakować życie! Lubię doświadczać, odkrywać i uczyć się o świecie, który mnie otacza. W ciągu 40+ lat przeżyłem całkiem sporo… i ciągle mi mało. W moim przekonaniu smaczny sposób na życie jest na wyciągnięcie ręki dla każdego. Dla Ciebie również! Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, zajrzyj do Intro.


  • Tomku, super wpis, dużo wskazówek i przykładów i z pewnością wielu rodzicom się przyda. Muszę przyznać, że jak dla mnie, to zbyt wiele jednak w tych radach podejścia opartego na behawioryzmie. Zdecydowanie jest mi bliżej do drugiej części notki, kiedy wspominasz o siedzeniu na podłodze. W tym odnajduję wspólne punkty z dzieckiem i uwspólnienie ‘dorosłego’ i ‘dziecięcego’ świata. Bardzo dziękuję za ten wpis! 🙂

    • Karolina – dziękuję za merytoryczny, ekspercki komentarz. Bardzo jestem ciekaw co konkretnie wiążesz z behawioryzmem i dlaczego. No i czego Ci we wpisie brakuje. Myślę że nam – rodzicom nie ekspertom – takie wyjaśnienie bardzo by się przydało.

      • Z przyjemnością rozpiszę się szerzej, ale daj mi czas do jutra 🙂 Sama teraz jestem w klimatach, o których piszesz, zatem z chęcią się u Ciebie rozgadam. Pozdrawiam! 🙂

        • Tomku, wróciłam do Ciebie, jak wspominałam, że uczynię, aczkolwiek nieterminowo. Mam nadzieję, że wybaczysz 🙂

          Behawioryzm – jak zapewne wiesz – jest podejściem w psychologii, psychoterapii. Został zapoczątkowany przez Johna Watsona i jego eksperymenty z małym Albertem dotyczące warunkowania chłopca w taki sposób, że odczuwał strach przed szczurem, ale ten strach był ściśle związany z uderzeniem koło ucha malca w metalowy pręt, co było potwornym oczywiście dźwiękiem. Czyli mały Albert powiązał ze sobą bodźce. Nieprzyjemny okropny dźwięk – strach przed szczurem. Wiadomo, że dokładnie możemy o tym przeczytać na Wikipedii bądź gdziekolwiek, ale wspominam o tym dlatego, żeby nakreślić kontekst, w jakim używam słowa “behawioralny” w odniesieniu do “wychowania” (które to słowo nie wydaje mi się najtrafniejsze).

          Otóż opisane przez Ciebie metody, które pojawiają się w pierwszej części wpisu są “behawioralne”, tzn. ustalasz określone sygnały, do których dziecko ma za zadanie się dostosować (bawienie się jedzeniem, wstawanie, czy wiercenie = koniec posiłku). Tymczasem dziecko roczne, dwuletnie, trzyletnie nie jest w stanie jeszcze przetworzyć takich komunikatów, zatem te zasady polegają tylko i wyłącznie na “tresurze”. Oczywiście ten komentarz piszę w duchu Rodzicielstwa Bliskości. Drogi rodzicielstwa są przeróżne. Nie oceniam Twojej – absolutnie! Chciałam Ci tylko wyjaśnić, co miałam na myśli, gdy pisałam poprzedni komentarz. Dajesz super konkretne wskazówki rodzicom! A zdecydowana większość rodziców chce i oczekuje KONKRETNYCH WSKAZÓWEK, czego ja nie praktykuję, zajmując się psychoterapią systemową, ale jestem przekonana, że Twoim czytelnikom to służy i brawo dla Ty 🙂 Serdecznie Cię pozdrawiam i życzę dalszego rozwijania pasji blogowania!

          • Cześć Karolina. Bardzo się cieszę za tak bardzo merytoryczny komentarz. Uwielbiam dyskusje i cieszę się, że wywołałaś mnie do tablicy. Poza tym z Twojego komentarza wybrzmiewa mocno negatywne skojarzenie (behawioryzm?), że mój wpis można porównać do eksperymentu na Albercie. A oczywiście na to nie mogę się zgodzić.

            Zacznę może od tego, czy bez behawioralnych zachowań w ogóle można funkcjonować jako rodzic. Moim zdaniem nie. Bo wszystko co robimy jest wzorem dla dziecka i dziecko się do tego odnosi i przyzwyczaja. W ten sposób się uczy, a my jesteśmy Pierwszymi Nauczycielami. Sama zobaczysz, czy nie warto będzie z Maluszkiem wprowadzić od samego początku rytuałów, np przy zasypianiu – kołysanek, zasłaniania zasłon, specjalnego dotyku, słów. Ten rytuał da Maluchowi poczucie bezpieczeństwa, bo już będzie wiedział czego oczekiwać w świecie który wydaje się tak duży i chaotyczny. I zacznie kojarzyć rytuał z zasypianiem. Czy to nie jest przykład pozytywnego warunkowania behawioralnego?

            Druga sprawa to wyznaczanie zdrowych granic i ich spokojne egzekwowanie. Pamiętam spotkanie z mamą, która miała dwulatka. Chłopiec nadal z nią śpi i ssie pierś. Kobieta jest zrozpaczona. Wypadają jej włosy i ma problemy z zębami. W duchu Rodzicielstwa Bliskości uznała, że jej synek ma taką potrzebę i tylko w ten sposób może być zaspokojona. Tylko zapomniała o czymś bardzo istotnym. O swoich potrzebach. Liczyła każdy tydzień z nadzieją, że jej synek sam się odzwyczai. Nic takiego nie nastąpiło… Co więc wybrać? Masochistyczne umartwianie się, na co wewnętrznie nie ma zgody czy próbę odzwyczajania dziecka od piersi i przyzwyczajenia do łóżeczka? A czy to drugie to nie jest przykład behawioryzmu?

            Trzeci punkt. Co rozumie, a czego nie rozumie dziecko. Inne spotkanie z rodzicami dziewczynki rok i 9 miesięcy. Dziewczynka MÓWI. Statystycznie to niemal niemożliwe, a jednak. Ostatnio, kiedy przyjechała jej niania, powiedziała pełne zdanie: “Pani przyjechała z Zabrza”. Wyraźnie i głośno. Kiedy to usłyszałem, to niemal podskoczyłem. Dzieci mogą rozumieć znacznie więcej, niż nam się wydaje. Myślę, że ich pod tym względem nie doceniamy, szczególnie w fazie niemowlęcej. W każdym razie jestem głęboko przekonany, że chcą się komunikować w tym wielkim świecie. Chcą być rozumiane i chcą rozumieć. Ale skoro jeszcze nie mogą posługiwać się słowami to trzeba szukać innych form komunikacji. Na przykład wiadomo, że dzieci zanim nauczą się mówić, są w stanie opanować proste znaki języka migowego. Moja propozycja z wpisu to nic innego jak zaproponowanie kodu do komunikacji. Nie chodzi o to, żeby tresować dziecko tylko dać mu szansę na skuteczną komunikację. Żeby wiedziało, że jak będzie chciało skończyć jedzenie to może wstać i odejść od stołu. I że ten gest będzie dla mnie sygnałem, że nie chce jeść. To będzie dla mnie lepszy sygnał, niż plucie jedzeniem, co często się zdarza, kiedy dziecko siedzi w krzesełku.

            Podsumowując, ja też jestem zainteresowany tym, dlaczego dziecko się zachowuje tak, a nie inaczej. Ale kiedy wbiega na ulicę i usłyszy “stój”, chcę żeby się zatrzymało, nawet jeśli nie rozumie dlaczego… Reszta pozostaje kwestią sumienia i wartości. Pozdrawiam Cię i zapraszam częściej!

  • Katarzyna Berska

    Mój Synek ma ponad trzy lata i po prostu jemy wspólnie. Nie dla niego już krzesełko, a jednak dawało ono nieco “spokoju” 😉 Wcześniej zależność, potem niezależność właśnie na podłodze, a teraz po prostu bycie razem. Uwielbiam te momenty, kiedy wszyscy siadamy do stołu 😀 Jest wesoło, bo każdy ma zawsze coś do powiedzenia 🙂

    • Bycie razem przy posiłku sprawia dużą radość. 🙂 Trochę to się gubi w dorosłym życiu ale przy dzieciach można na nowo celebrowć ten czas bez komórek, telewizorów i komputerów.

  • Nigdy nie czytałam podobnego wpisu, o higienie jedzenia. A szkoda, bo bardzo dużo się z niego dowiedziałam! Nie wiedziałam, że pełne skupienie na dziecku przy niektórych czynnościach jest takie ważne. Na pewno skorzystam z Twoich wskazówek, tym bardziej, że wkrótce czeka mnie kolejne rozszerznie diety 🙂

  • Doremi

    Wreszcie ktoś napisał jak ważna jest jakość wody, którą pijemy oraz podajemy dzieciom 🙂

Related Posts

Bum cyku cyk or half-year birthday song

Bum cyku cyk or half-year birthday song

Sorry, this entry is only available in Polish.
Read More
First child born on Mars

First child born on Mars

Sorry, this entry is only available in Polish.
Read More
Who are you sleeping with?

Who are you sleeping with?

Sorry, this entry is only available in Polish.
Read More
And what if my daughter is a lesbian?

And what if my daughter is a lesbian?

Sorry, this entry is only available in Polish.
Read More
Are you a Perfect Housewife?

Are you a Perfect Housewife?

Sorry, this entry is only available in Polish.
Read More