Hippie Love. Historia miłosna z Nowej Zelandii.

Dwadzieścia lat temu przywiozłem tutaj Nancy. Kilka dni wcześniej dobiłem targu i kupiłem ten wspaniały kawałek ziemi. Dzień był pochmurny a ziemia wilgotna, więc musieliśmy założyć kalosze. Staliśmy na tym pustkowiu w wysokiej i mokrej trawie i opowiadałem Nancy o domu marzeń, który postanowiłem sam wybudować. A potem jednym tchem zapytałem, czy zostanie moją żoną i zamieszka tu ze mną… Zgodziła się. Popłakałem się. Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie…

Tak Grae (czytaj Grej), krzepki i pogodny Nowozelandczyk, wspominał zaręczyny z Nancy, Amerykanką z San Francisco, a także początek budowy wymarzonego miejsca na ziemi. Działo się to pod koniec lat dziewięćdziesiątych a oni, zakochani w sobie hipisi, byli wtedy… po pięćdziesiątce.

Grae i Nancy mieszkają na zachodniej części wybrzeża Południowej Wyspy Nowej Zelandii, w pobliżu Westport. Miejsce jest bardzo odludne. W tym rejonie zdarza się, że punkt na mapie oznaczony jako miasteczko to zaledwie trzy domki i mała stacja benzynowa.

Ale oni takiego miejsca szukali i stworzyli tu prawdziwy raj na ziemi. Na blisko dwudziestu pięciu hektarach mają wszystko czego tylko dusza zapragnie: rzekę, las i punkt widokowy z którego można każdego dnia podziwiać wspaniały zachód słońca nad oceanem.

Całe założenie składające się z dwóch głównych budynków (domu właścicieli, oraz domu gościnnego) i paru mniejszych (prysznice, toalety, mniejsze domki gościnne) zostało wybudowane w 100% z naturalnych, ekologicznych materiałów. Godne podziwu jest, z jaką dbałością o naturę właściciele podeszli do budowy i w nawet najmniejszym detalu nie poszli na kompromis. Można tu znaleźć prysznice z deszczówką lub toalety kompostowe, no i oczywiście panele słoneczne zaopatrujące w energię całe gospodarstwo.

Wnętrza obydwu domów, utrzymane są jak na prawdziwych hipisów przystało w stylu Boho. Większość z elementów dekoracyjnych przywieziona została z różnych zakątków świata. Naszą uwagę przykuły przepiękne dywany które dotarły tu aż z Pakistanu.

Nancy i Grae pracują i żyją razem. Bardzo nas ujęło, kiedy zobaczyliśmy, jak po odjeździe gości wspólnie ścielili łóżka w jednym z pokojów. Nancy wyjaśniła nam z uśmiechem, są rzeczy, które zawsze robimy razem, na przykład ścielenie łóżek. Chcemy mieć kontakt ze sobą również w czasie pracowitego dnia. Chociaż najbardziej lubimy ten moment, kiedy późnym popołudniem bierzemy psa do samochodu i podjeżdżamy kilka kilometrów na pustą i malowniczą plażę nad oceanem. Przechadzamy się rozmawiając o codziennych sprawach i snując plany na przyszłość.  

Realizują też swój wymarzony sposób na życie. W sezonie letnim prowadzą bardzo przyjazny pensjonat, do którego zaglądają ludzie z całego świata zwiedzający Nową Zelandię. Dzięki spotkaniom z gośćmi mają kontakt ze światem i przy okazji modernizują swoje domy. Grae wspominał, że od młodego Niemca dowiedział się o ekologicznej piance do materacy i dlatego wykorzystuje ją teraz w łóżkach dla gości.

Nie potrzebujemy ciągłego dostępu do mediów i wielu tych tak zwanych dobrodziejstw cywilizacji. Zamiast siedzieć przed komputerem, spędzamy wieczory rozmawiając z naszymi gośćmi. Od ludzi można dowiedzieć się bardzo ciekawych rzeczy.

Tak mija im sześć miesięcy w roku. W porze zimowej, kiedy na półkuli północnej jest lato, zamykają biznes i ruszają w podróż. Na sześć miesięcy, tak jak za młodu, kiedy podróżowali drogą lądową z Europy do Indii, klasycznym hipisowskim szlakiem. W ciągu dwudziestu ostatnich lat zwiedzili niemal cały świat. Byliście w Polsce? – zapytaliśmy z nadzieją. Niestety nie. Dotarliśmy na Węgry i do Czech. Z reguły inspiracją są spotkania z naszymi gośćmi a wy jesteście chyba pierwszą parą z Polski, którą gościmy! Więc może następnym razem?

Znając już tę niezwykłą historię ich wspólnego życia, któregoś dnia zauważyliśmy na głównej drodze tablicę z ogłoszeniem domu na sprzedaż. To był dom Nancy i Grae… Zrobiło nam się nieco smutno a w głowach kołatało się pytanie, dlaczego???

Tom, chociaż wyglądam nieźle – zaśmiał się autoironicznie Grae, to mam już swoje lata. A ten pensjonat, ta ziemia, one wymagają dużo pracy. Nie mamy już tyle sił. Dwadzieścia lat to sporo na robienie jednej rzeczy, nie sądzisz? Czas na coś nowego, spokojniejszego… Ale ponieważ zostawiliśmy tu serce, szukamy ludzi, którzy zaopiekują się tym terenem. Nie jesteście przypadkiem zainteresowani kupnem?

Uśmiechnęliśmy się do siebie. Życie…


Nancy i Grae to wyjątkowa para kochających się ludzi. Nie tylko są szaleńczo zakochani w sobie, ale i w miejscu które stworzyli. Grae zwierzył nam się, że wybudował swój dom marzeń. Spełnienie, miłość, szacunek do natury i do innych są tutaj wszechobecne i przelewane na nowo przybywających gości.

Obydwoje wywarli na nas ogromne wrażenie i do dziś czujemy wzruszenie i ciepło na sercu, gdy o nich pomyślę. Oby takich pięknych ludzi i domów było jak najwięcej!

…a może i Ty chciałbyś mieć swój kawałek raju na Ziemi?  Nancy i Grae są żywym dowodem na to, że wszystko jest możliwe i na wyciągnięcie ręki, trzeba tylko sięgnąć…

Tekst: Natalia i Tomasz Smaczny
Zdjęcia: Natalia Smaczny

Zobacz także / Related post
Tomasz Smaczny on EmailTomasz Smaczny on FacebookTomasz Smaczny on InstagramTomasz Smaczny on Linkedin
Tomasz Smaczny
Cześć!
Nazywam się Tomasz Smaczny. Naprawdę. No to już wiesz, dlaczego kocham smakować życie! Lubię doświadczać, odkrywać i uczyć się o świecie, który mnie otacza. W ciągu 40+ lat przeżyłem całkiem sporo… i ciągle mi mało. W moim przekonaniu smaczny sposób na życie jest na wyciągnięcie ręki dla każdego. Dla Ciebie również! Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, zajrzyj do Intro.

Zobacz także

Na fali, czyli o pasji do surfingu i do dzieciaków [wywiad].

Dwadzieścia lat temu przywiozłem tutaj Nancy. Kilka dni wcześniej dobiłem targu i kupiłem ten wspaniały kawałek ziemi. Dzień był pochmurny
Read More
Na fali, czyli o pasji do surfingu i do dzieciaków [wywiad].

Moje domy nad morzem, czyli smaczny sposób na życie [wywiad]

Dwadzieścia lat temu przywiozłem tutaj Nancy. Kilka dni wcześniej dobiłem targu i kupiłem ten wspaniały kawałek ziemi. Dzień był pochmurny
Read More
Moje domy nad morzem, czyli smaczny sposób na życie [wywiad]