Histeria dziecka w miejscu publicznym. Jak zapobiegać, jak się zachować.

Jest piękne letnie popołudnie. Niedziela. Szykujesz się na długo oczekiwany obiad ze swoim mężem. Mają też wpaść znajomi i może ktoś z rodziny. Tęsknisz za tym, żeby wyjść do ludzi, pogadać, pośmiać się i zjeść coś smacznego. Przychodzi wreszcie moment, że wszyscy zasiadacie do stołu. Jest też krzesełko dla twojego Malucha. Menu wygląda znakomicie, również to dla najmniejszych. Składacie zamówienia, minuty mijają bardzo przyjemnie przy kieliszku białego wina (dzisiaj ON prowadzi 😉) i wesołej konwersacji. Kelnerzy wnoszą potrawy na stół. Wszystko wygląda tak apetycznie! Jest bosko – myślisz sobie.

I nagle kątem oka dostrzegasz, że Twój już chodzący Maluch zaczyna wiercić się w krzesełku po zjedzeniu zaledwie dwóch kęsów. Słyszysz pierwsze jęki. Próbujesz coś tłumaczyć, zachęcać do jedzenia, ale jęki się wzmagają. Maluch domaga się wyjęcia z krzesełka. W porządku, za chwilę już dotyka stopami podłogi. Ale to mu nie wystarcza. Ciągnie cię za rękę, bo na zewnątrz jest plac zabaw. Na stole masz ciepłe jedzenie i chcesz je skończyć. Dziecko staje się coraz głośniejsze, w końcu wybucha głośnym płaczem, a wesoły gwar przy stole milknie. Czujesz na sobie wzrok wszystkich biesiadników. Maluch jakby tylko na to czeka. Zaczyna tupać, krzyczeć, w końcu potyka się o własne nogi i pada na podłogę. Wrzask powoduje, że ludzie przy innych stolikach z niepokojem oglądają się w twoim kierunku…

Twój dobry nastrój pryska w jednej chwili. Jest ci wstyd i masz żal. Na twarzy męża maluje się zniechęcenie pomieszane ze złością. Obydwoje staracie się być jak najlepszymi rodzicami, ale dlaczego ten wybuch musiał wam zakłócić spotkanie właśnie dzisiaj?!?? Co robić, jak się zachować? Jak uniknąć wybuchów histerii w przyszłości?

Jeśli sytuacja wydaje ci się znajoma, to ten tekst pomoże Ci odpowiedzieć na powyższe pytania.

Dlaczego właściwie oczekujesz od małego dziecka, że będzie sobie siedziało zrelaksowane w krzesełku i świetnie się bawiło?

W zasadzie od tego trzeba zacząć, bo stąd się bierze frustracja rodziców. Wyobrażamy sobie, że mały człowiek będzie zachwycony takim sposobem spędzania czasu. A może po prostu mamy nadzieję, że tak będzie. Bo widzieliśmy kiedyś inne dziecko w restauracji i ono było bardzo grzeczne. Więc dlaczego nasze też nie może być. Chociaż przez jedno popołudnie.

Trzeba sobie jasno powiedzieć i potwierdzi to każdy psycholog. Małe dzieci z reguły nie chcą siedzieć w krzesełku dłużej, niż wymaga tego zjedzenie posiłku. Ponadto restauracja jest miejscem bardzo pobudzającym dla Malucha. Jest tam dużo ludzi, może gra muzyka, jest gwarno. Dlatego trudno oczekiwać, że nasze małe dziecko będzie spokojne. Wprost przeciwnie, wszystko wskazuje na to, że dziecko może być bardziej niespokojne niż w domu.

Tymczasem my często nie chcemy przyjąć tego do wiadomości i jesteśmy nie tylko rozczarowani, ale i wstydzimy się, że nasze dziecko swoim zachowaniem przeszkadza innym gościom.

Tekst, który czytasz, został napisany w duchu rodzicielstwa RIE (raj). Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o tej bardzo praktycznej i mądrej filozofii, zapraszamy do naszej grupy facebookowej „Rodzice RIE”.

Histeria jest dobra… dla dziecka.

Na pewno nie jest przyjemna dla nas. Ale jeśli zrozumiemy, skąd się bierze histeria u dzieci, to zrozumiemy, że nie powinniśmy traktować j jej jako wroga publicznego nr 1. Jeżeli na moment zapomnimy (wiem, że to baaardzo trudne!) o tym, że histeria dziecka rujnuje nam towarzyskie spotkanie, to dotrze do nas, że dla dziecka jest ona bardzo zdrowa. Jest to naturalny objaw uwalniania stresu i emocji, które po cichu i powoli gromadziły się w ciele Malucha od dłuższego czasu. Naturalnie nie chcemy, żeby dziecko pozostawało pod wpływem stresu zbyt długo. Musi go uwolnić. A histeria jest jednym ze sposobów uwalniania stresu. Jeśli w tym momencie mu tego zabronimy albo będziemy starać się to zagłuszać czy zagadywać, bez względu na pobudki, ten stres tylko wzrośnie i wybuchnie ponownie. W innym, miejscu, czasie i może w sposób dla nas przerażający

I właśnie w tym miejscu pojawia się odpowiedź na pytanie, jak unikać takich histerii.

Wiemy już, że emocje, które nie mogą znaleźć ujścia, nie znikają magicznie, tylko zbierają się i odkładają, żeby wybuchnąć później. Skoro więc chcemy uniknąć wybuchu w niekomfortowej dla nas sytuacji publicznej, przyjrzyjmy się, jak pomagamy Maluchowi rozładować emocje na co dzień. Czy pozwalamy dziecku okazywać emocje? Również te negatywne? Czy pozwalamy mu się wypłakać? Czy uznajemy, że może mieć gorszy humor, nawet jeśli wydaje się, że nie ma do tego powodu? Czy nasze dziecko może liczyć, że poradzimy sobie z jego codziennymi małymi frustracjami jak na kapitana statku przystało?

A może sytuacja domowa daleka jest od idealnej? Może staramy się zapewnić dziecku jak najlepsze warunki i wspierać na co dzień, ale nasze relacje z partnerem pozostawiają wiele do życzenia? A może dziecku idą nowe zęby? Może nie spało ostatnio dobrze? Może tęskni albo nie czuje się zbyt bezpiecznie z rodzicem, który całe dnie i wieczory spędza w pracy?

Zarówno brak możliwości ekspresji uczuć na co dzień, jak i różnorodne okoliczności życiowe mogą powodować stres, który podświadomie zbiera się w ciele dziecka. I wtedy wystarczy iskra w postaci wyjścia do sklepu czy restauracji. Jakiś dodatkowy emocjonalny bodziec, żeby dziecko wybuchło. Co więc zatem robić, żeby tego uniknąć w miejscu publicznym?

Daj szansę dziecku wyrażać wszelkie emocje w domu.

Wściekłość i agresję też. Oczywiście w bezpieczny dla wszystkich sposób. I niech sobie płacze do woli!

Nie wymaga to od nas jakiejś szczególnej aktywności, tylko po prostu akceptującej postawy. Nie chcesz tego? W porządku, masz prawo tak powiedzieć moja kochana córeczko i mój drogi synku. Zobaczyłeś muchę i płaczesz? Naprawdę spoko, rozumiem, że się przestraszyłaś. Tata nie dał ci kanapki z musztardą? Masz prawo tupać i być zła. To zrozumiałe.

Łatwo się o tym pisze, ale moim zdaniem zbudowanie takiej relacji z dzieckiem, w której ono czuje, że może wyrażać swoje emocje w naszej obecności i jednocześnie zna granice, poza które nie może wychodzić, jest szalenie trudne. Bo przecież nie chodzi o to, żeby na wszystko pozwalać. I na emocje i na zachowanie, np. na wyładowywanie agresji na innych dzieciach. Ani nie chodzi o to, żeby mówić zarówno emocjom jak i zachowaniom jednoczesne nie, czyli np. w tej chwili przestań krzyczeć, tłumaczyłam ci, dlaczego nie możesz zjeść tego ciastka.

Najtrudniejsze jest mówienie nie wtedy, kiedy trzeba i jednocześnie mówienie tak trudnym emocjom, które naturalnie wtedy się rodzą. Naprawdę chcesz to ciastko teraz, a ja ci nie pozwalam go wziąć. Słyszę, że jesteś rozczarowana. Doskonale to rozumiem.

Jesteśmy z dzieckiem w tej samej drużynie. Cały czas. Jeśli chcemy współpracy, musimy zadbać o dobrą i uczciwą relację. A ta wymaga między innymi szacunku do uczuć naszego Malucha.

Drugi artykuł o wybuchach histerii, tym razem w domu, znajdziesz tutaj.

Co zrobić, jeśli jednak dziecko wybuchnie histerycznie w miejscu publicznym?

To jest bardzo trudny moment, ale właśnie w takich momentach hartuje się silna więź. Jeśli jesteście drużyną, to nie weźmiesz tego zachowania personalnie do siebie. Dziecko nie chce zrobić ci na złość. Co więcej, naprawdę ostatnią rzeczą jakiej pragnie to widzieć cię zezłoszczoną. To, co w takich momentach komunikuje to raczej zobacz, pomóż, nie czuję się tu dobrze, nie radzę sobie z tym i potrzebuję twojej pomocy!

Jeśli więc rzeczywiście wyszliście razem a nie z musu, bo nie było z kim zostawić dziecka (ono pewnie i tak to wyczuje) to najlepszym sposobem okazania mu szacunku oraz pomocy będzie wyjście z dzieckiem z restauracji. ZANIM zacznie krzyczeć, tupać i przeszkadzać innym ludziom, którzy tylko będą szeptać i kiwać głową z dezaprobatą. Obserwuj, co dzieje się z dzieckiem, a kiedy zauważysz znajome oznaki, ochroń Malucha, zamów danie na wynos i wyjdźcie stamtąd w jakieś spokojne i intymne miejsce.

W końcu czy my byśmy chcieli, żeby dziesiątki oczu patrzyły, kiedy np. nie możemy powstrzymać płaczu? To zdarza się nawet dorosłym…


Jeśli spodobało Ci się przesłanie tego tekstu i chcesz dowiedzieć się więcej o filozofii RIE, na podstawie której powstał ten artykuł, oraz poznać innych rodziców wychowujących dzieci w tym duchu, to zapraszam Cię do facebookowej grupy rodzicielskiej RIE.

Zobacz także / Related post
Tomasz Smaczny on EmailTomasz Smaczny on FacebookTomasz Smaczny on InstagramTomasz Smaczny on Linkedin
Tomasz Smaczny
Nazywam się Tomasz Smaczny i jestem ciekawym tatą.
Pomagam mamom i tatom małych dzieci podejmować najlepsze decyzje dotyczące opieki i wychowania swoich pociech. Żeby poczuli się spokojnie, kompetentnie i bardziej spełnieni jako rodzice.

Jak i dlaczego to robię? Przeczytaj moją historię...

Zobacz także
Czego oczekiwać od małego dziecka po zajęciach z angielskiego?

Czego oczekiwać od małego dziecka po zajęciach z angielskiego?

Jest piękne letnie popołudnie. Niedziela. Szykujesz się na długo oczekiwany obiad ze swoim mężem. Mają też wpaść znajomi i może...
Read More
Co zrobiła Mama, żeby zachęcić Tosię do samodzielnej zabawy. Bajka RIE dla dorosłych.

Co zrobiła Mama, żeby zachęcić Tosię do samodzielnej zabawy. Bajka RIE dla dorosłych.

Jest piękne letnie popołudnie. Niedziela. Szykujesz się na długo oczekiwany obiad ze swoim mężem. Mają też wpaść znajomi i może...
Read More
Co zrobiła Mama, kiedy Tosia nie chciała oddać zabawki Jasiowi. Bajka RIE dla dorosłych.

Co zrobiła Mama, kiedy Tosia nie chciała oddać zabawki Jasiowi. Bajka RIE dla dorosłych.

Jest piękne letnie popołudnie. Niedziela. Szykujesz się na długo oczekiwany obiad ze swoim mężem. Mają też wpaść znajomi i może...
Read More
Bajka RIE dla rodziców Maluchów. O tym, jak Tosia nie chciała się ubrać.

Bajka RIE dla rodziców Maluchów. O tym, jak Tosia nie chciała się ubrać.

Jest piękne letnie popołudnie. Niedziela. Szykujesz się na długo oczekiwany obiad ze swoim mężem. Mają też wpaść znajomi i może...
Read More
Trudne emocje u dziecka. Klucz do ich oswojenia, który ma wiele wspólnego z Instagramem.

Trudne emocje u dziecka. Klucz do ich oswojenia, który ma wiele wspólnego z Instagramem.

Jest piękne letnie popołudnie. Niedziela. Szykujesz się na długo oczekiwany obiad ze swoim mężem. Mają też wpaść znajomi i może...
Read More