Mamo, której Maluch budzi się kilka razy w ciągu nocy. Nie musicie tak się męczyć!

Miesiąc temu nasza ośmiomiesięczna córka Tosia budziła się w nocy z płaczem pięć, sześć razy; mniej więcej co półtorej godziny. Na dodatek spała przy mamie w naszym łóżku i w naszej sypialni. Dzisiaj, trzy tygodnie później, Tosia budzi się raz w nocy na karmienie między czwartą a piątą rano, śpi sama w swoim łóżeczku i w dodatku w swoim pokoju. W efekcie wszyscy jesteśmy wyspani i mamy więcej energii a Tosia nigdy wcześniej nie była taka radosna, energiczna i skora do samodzielnej zabawy.

Jak to się stało? Muszę przyznać, że zanim wprowadziliśmy zmiany, które tak bardzo odmieniły nasze rodzicielskie życie, już prawie pogodziliśmy się ze swoim losem. To znaczy Natalia pogodziła się z tym, że jeszcze długo będzie niedospaną mamą-zombie, a ja z tym, że zostałem oddelegowany na kanapę na czas nieokreślony. I obydwoje byliśmy w stanie zaakceptować, że Tosia widocznie bardzo potrzebuje bliskości mamy i dostępu do jej piersi. Wprawdzie mieliśmy nieco wątpliwości widząc, że w ciągu dnia Tosia jest bardzo marudna i ciągle wymaga atencji, ale i to tłumaczyliśmy sobie potrzebą bliskości. Na dodatek dowiedzieliśmy się, że jest to powszechny problem wielu rodzin z dziećmi w tym wieku, o czym napisałem w innym miejscu. Pomyśleliśmy: trzeba to jakoś przetrwać.

Byliśmy w ogromnym błędzie! Nie trzeba tego przetrwać, nie trzeba tak się męczyć. Można to zmienić w ciągu trzech tygodni i żyć normalnie.

Całe szczęście trafiliśmy wtedy na Gosię i Martę ze SleepConcept, które przedstawiają się jako Konsultantki Snu. Postanowiliśmy zwrócić się do nich o pomoc pełni lęku i obaw przede wszystkim o to, czy ich metoda będzie dobra dla Tosi. Gotowi byliśmy nadal cierpieć tylko dlatego, żeby nie narazić Tośki na jakąś traumę. Nasze obawy okazały się zupełnie bezpodstawne. Dziewczyny zaproponowały nam rozwiązania, które brały pod uwagę potrzeby Małej, a których my wcześniej nie dostrzegaliśmy. Zamiast traumy dzień po dniu widzieliśmy pozytywną zmianę, jaka zachodziła w Tośce, kiedy autentycznie odpowiedzieliśmy na jej potrzeby snu i odżywiania.

Jesteście ciekawi, co takiego się wydarzyło i jak wygląda ta metoda?

Przede wszystkim dziewczyny ze SleepConcept uświadomiły nam, że temat snu dziecka nie jest jednowymiarowy.

To znaczy, że nie na samym śnie powinniśmy się skupić. Na sen Malucha wpływa szereg czynników, których harmonijne współdziałanie gwarantuje sukces. Na pewno słyszeliście już setki różnych rad typu: dopychaj butelką na noc, masaż na pewno pomoże, czy na przykład kup dużą gumową piłkę, żeby bujać i oszczędzać kręgosłup. Inaczej i tak nie zaśnie. Jeśli jakaś z tych złotych rad zadziałała u waszych znajomych, to znaczy, że mieli olbrzymie szczęście, bo inne czynniki też zadziałały, choć oni być może nawet nie zdawali sobie z tego sprawy. Częściej jednak takie rady nic rodzicowi w potrzebie nie dają, bo do tematu snu trzeba podejść całościowo.

Mimo że przeszedłem cały proces i poznałem mnóstwo tajników związanych ze snem malucha, nie podjąłbym się próby doradzenia wam, co konkretnie powinniście zrobić. Każda sytuacja jest inna, każde dziecko jest inne i wymaga innej interwencji. A o tym jakiej, decyduje Gosia lub Marta, w oparciu o swoją wiedzę i doświadczenie.

Niemniej ogólnie można ogólnie powiedzieć, że dobry i samodzielny sen zależy od czterech podstawowych czynników:

  • właściwego odżywiania w ciągu całej doby
  • dopasowanego do dziecka planu dnia
  • warunków w pomieszczeniu, w jakim dziecko śpi
  • odpowiedniego rytuału przed snem i usypiania

Podzielę się z wami przykładowymi zmianami, jakie wprowadziliśmy w każdym z tych obszarów, żeby pokazać nieco konkretów.

Tosia zaczęła jeść więcej

Po pierwsze zwiększyliśmy częstotliwość posiłków w ciągu dnia. Oprócz śniadanka, obiadku i kolacji, Tosia dostaje teraz więcej mleka z piersi, którą cały czas jest karmiona. Chodziło o to, żeby wyeliminować rzeczywisty głód mleka w ciągu nocy. Nie zawsze chętnie je z dwóch piersi i to też będzie się zmieniać. Ale teraz mamy pewność, że jeśli budzi się w nocy, to na pewno nie z głodu, z wyjątkiem tego jednego nocnego karmienia między czwartą a piątą, które utrzymać się może jeszcze dwa, trzy miesiące.

Dostaliśmy też jeszcze jedną konkretną wskazówkę. Tosia jadła za mało mięsa i teraz dostaje dopasowaną do jej zapotrzebowania porcję do każdego obiadku. Nie zdawaliśmy sobie po prostu sprawy, że ilości mięsa w słoiczkach, które wykorzystujemy, są śladowe i niewystarczające.

Wprowadziliśmy precyzyjny plan dnia

Żadna książka nie dopasuje planu dnia do konkretnego dziecka. Tutaj wiedza i doświadczenie Gosi i Marty były nieocenione. Zdawaliśmy sobie sprawę, że małe dzieci uwielbiają rutynę, ale nie sądziliśmy, że w takim stopniu. Dzięki obserwacji i stałemu wsparciu dziewczyn, dowiedzieliśmy się na przykład, że nasza Tosia ma niższe potrzeby snu, niż zakładaliśmy i że powinna spać krócej rano a drugą drzemkę trzeba przełożyć na później. To poprawiło jakość snu w nocy i zaważyło na jej lepszym samopoczuciu.

Ważne są też odpowiednie odstępy między drzemkami czy snem nocnym a jedzeniem. Dziewczyny ze SleepConcept obaliły mit o dopychaniu butelką przed snem. Wręcz przeciwnie, Tosia je kolację na długo przed snem, a przed rytuałem dostaje jeszcze mleko. Trawienie to ciężka praca dla malucha i nie wpływa dobrze na jakość snu. Raczej sprzyja wybudzaniu w środku nocy.

Przygotowaliśmy jej odpowiednio pokój

Tośka miała wcześniej własne cztery ściany, ale z nich nie korzystała zbyt często. Przeniosłem nawet jej łóżeczko do naszej sypialni, ale i tak w nim nie spała. To się wreszcie zmieniło. Łóżeczko wróciło do jej pokoju. Wyjęliśmy z niego mnóstwo gratów, które mogłyby zaburzać spokój dziecka. Tosia śpi w śpiworku na płaskim materacu i w łóżeczku ma tylko jedną przytulankę. To absolutnie wystarczy.

Oprócz tego zadbaliśmy o wyciszenie pokoju. Okno jest zamknięte i drzwi oczywiście też. Jedyną obawę budzi fakt, że ściana pokoju Tośki graniczy z klatką i słychać każdy ruch windy i wyrzucanie śmieci do zsypu. Zastanawialiśmy się też, czy Tosi nie będzie za duszno, jeśli w czasie snu nocnego będzie spędzać ponad jedenaście godzin w zamkniętym pokoju. Znakomitym wyjściem z sytuacji okazał się oczyszczacz powietrza. Po pierwsze konsultantki ze SleepConcept zarekomendowały jakąś formę szumu w pokoju. Po drugie ten szum przykrywa część odgłosów z korytarza. A po trzecie odświeża powietrze, więc w pokoju nie panuje zaduch.

Najważniejszą lekcją dla nas było jednak wyciemnienie pokoju na czas każdego snu. Wcześniej nie przywiązywaliśmy do tego wagi, a bardzo to Tośce pomogło.

Ustaliliśmy z Natalią podobny rytuał przed snem i ten sam sposób na usypianie

Na określony czas przed planowaną godziną drzemki czy snu nocnego, które tak jak posiłki są sprecyzowane niemal do pięciu minut (to ma znaczenie!), zaczynamy uspokajanie Tosi. Rutynowo powtarzamy zawsze te same czynności – ich wybór zależy od rodziców, ale ma sprzyjać uspokojeniu. Na koniec odkładamy Tosię do łóżeczka, ubieramy w śpiworek, gasimy światło, mówimy dobranoc i… To już zależy z jakiego miejsca się zaczyna. Wiedzieliśmy dokładnie, co mamy robić w różnych sytuacjach, dzięki sugestiom naszych Konsultantek. Na początku zostawaliśmy z nią w pokoju do czasu zaśnięcia, teraz od razu wychodzimy z pokoju. Na tym etapie to już wystarcza, czasami jeszcze przez zamknięte drzwi szepniemy: śpij kochanie, śpij…


Być może tylko pobudziłem waszą ciekawość. Oczywiście w jednym wpisie nie ma miejsca na opowiedzenie o dziesiątkach sytuacji, które przeżyliśmy przez te trzy tygodnie. Dlatego chętnie odpowiem na każde pytanie, które zostawicie w komentarzu. Niemniej muszę powtórzyć jeszcze raz. Bez Gosi i Marty ze SleepConcept sami byśmy nic nie zdziałali. One poznały dokładnie naszą sytuację i obejrzały pokój Tosi, przygotowały i wyjaśniły plan działania i sms-owo wspierały nas każdego dnia. Fakt, że pomagały z innego miasta w ogóle nie był przeszkodą. Jeśli chcecie zobaczyć rzeczywiste zmiany, nie znam lepszego adresu.

Trzymam za Was kciuki!

Zobacz także / Related post
Tomasz Smaczny on EmailTomasz Smaczny on FacebookTomasz Smaczny on InstagramTomasz Smaczny on Linkedin
Tomasz Smaczny
Cześć!
Nazywam się Tomasz Smaczny. Naprawdę. No to już wiesz, dlaczego kocham smakować życie! Lubię doświadczać, odkrywać i uczyć się o świecie, który mnie otacza. W ciągu 40+ lat przeżyłem całkiem sporo… i ciągle mi mało. W moim przekonaniu smaczny sposób na życie jest na wyciągnięcie ręki dla każdego. Dla Ciebie również! Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, zajrzyj do Intro.
  • Urszula Filończyk

    Gratulacje że udało się poukładać wasz sen, mi ciągle nie wychodzi….

    • Trzymam za Ciebie kciuki. I jednocześnie rozumiem cię – nam też się nie udawało i bez dziewczyn ze SleepConcept.pl nic by nie wyszło. Jeśli nie spróbowałaś pracy z nimi, to znaczy, że masz jeszcze dobrą opcję, po którą zawsze możesz sięgnąć.

  • Kamila Solarz

    Nikt nienwspomina o tym, jakie to sa koszta, mysle ze przecietnej pary ktora np zyje z jednej pensji nie stac na takie cos.

    • Nie wiem, czy widziałaś cennik http://sleepconcept.pl/cennik/.
      No cóż, każdy musi sam ocenić, ile warty jest sen mamy i dziecka przez wiele kolejnych miesięcy.

      • Kamila Solarz

        Widzialam, sama od Praktycznie samego poczatku spie z corka TOSIĄ, bo pobudki byly i co 20minut. Teraz jest luksus jak 3h ciagiem przespi. Oo, wlasnie sie obudzila, godzine po pojsciu spac. 🙂 nie jest to kwestia oceny, ile sen matki jest warty. Jak ktos nie ma pieniedzy to napewno nie wyda 500zl (na przyklad) na trening snu dziecka. Pozdrawiam

        • Zgadza się, „z próżnego i Salomon nie naleje”, jak mówi przysłowie. Wszystkiego dobrego.

        • Karolina

          Faktycznie. Koszt niemały. Ale efekty mogą być bardzo dużo więc warto się zastanowić. Z drugiej strony wiele rad, które są na ich stronie można zastosować bezpłatnie – zasady higieny snu, powtarzające się plan dnia, dbanie o ilość snu za dnia i w nocy nawet za pomocą rekwizytów, odpowiedni rytuał przedsenny itp. Jest też wiele informacji w Internecie z których można skorzystać. Szczególnie polecam blog zdrowysendziecka. Ja dzieki tym radom nauczyłam córkę samodzielnego zasypiania w wieku 12 mies. Dodatkowo rezygnując z ostatniego karmienia. 3 noce i było załatwione. Na drzemki też całkiem gładki poszło. Zastanwialam się też nad sleepconcept ale właśnie z uwagi na koszty spróbowałam sama i się udało 🙂 niemiej jednak nie ważne jaka metodę, czy pomoc wybierzecie – warto dbać o dobry sen dziecka 🙂

          • Święte słowa. Często mamy mają obawy że mogą takimi praktykami zaszkodzić Maluchowi, bo spanie dziecka przy piersi jest najbardziej naturalne i najlepsze. Niestety jednocześnie wiemy, że dziecko się przy piersi często wybudza, więc pewnie może być lepiej.

  • Hanna Pietrzak-Trzcińska

    Chociaż czasy gdy miałam ten problem są już baaardzo odległe nie zapomniałam, jak ważny jest dobry sen. Fajnie, że można znaleźć coraz więcej pomocy w tym temacie.

    • Dokładnie tak. Dobrze, że wiemy coraz więcej, szczególnie w kwestii snu. Bo bez snu człowiek chodzi zły 😉

  • My na szczęście nie słuchaliśmy nikogo i od początku zrobiliśmy to po swojemu i dzieki temu od około 3 miesiąca dziecko, po dziś dzień maluch przesypia całą noc. Oczywiście zdarzały się pojedyncze dni, kiedy były pobudki, lae to normalne. Cała zabawa polega na pokazaniu dziecku, że zbliża się moment kiedy idziemy spać. U nas wygląda to tak, że o 19 kąpiel, choćby nawet na nas Tatarzy najechali. Następnie butla, tylko nie mm. Moja żona jest KPI i z tego tylko względu butla, a nie cyc. Na koniec tulanie, podczas którego dziecko usypia na żonie i wtedy przenosimy do łóżeczka. Przez 1 rok używaliśmy monitora oddechu w razie w. Rozwiązało to nam wiele problemów. Ja przez to o 20 już mogę śmigać na trening, bez obaw, że żona zostaje ze wszystkim sama. Kolejną sprawą jest to, że nie będziemy potrzebowali spędzać kilka miesięcy na oduczaniu dziecka spania z nami.

    • Super, przed Wami jeszcze zasypianie malucha samemu. To będzie dla niej/niego spora zmiana. Trzymam kciuki.

  • Super, że znalazłaś radę na problemy, a do tego dzielisz się teraz swoją wiedzą z innymi 🙂

  • Klaudia Szelczyńska

    A co z jedzeniem.. kiedy wprowadzamy więcej posiłków o stałych porach dnia a dziecko wtedy wcale nie chce jeść…co w takiej sytuacji robimy?

    • Nie jestem specjalistą. Ale z tego co mówią pediatrzy:
      – Na pewno nie zmuszamy dziecka do jedzenia. Niech je tyle, ile chce. Może to kwestia smaków? Czasami jeden składnik decyduje o odmowie. A może jest za ciepłe albo za zimne? Tak było u nas. Macie wrażenie, że jest głodne czy nie?
      – Jeśli nie chce jeść i nie trzyma wagi, to to jest temat do konsultacji u lekarza. Ale zdarza się, że jedno dziecko je na potęgę i jest chude, a inne je dwa razy mniej i jest tłuściutkie. Także warto patrzeć, jak idzie waga.
      – Niestety nie powiem Ci z naszego przykładu więcej, co zrobić, jeśli Maluch jest niejadkiem. Bo tak się składa, że nasza Tośka lubi jeść, choć ma smaki których na razie unika, np cielęciny i ryby.
      Jeśli macie wątpliwości z dietą, nie szukajcie porad w internecie. Idźcie do specjalisty, najlepiej do dobrego pediatry, który zna się na żywieniu. Powodzenia!

  • Ania Sobolewska

    Czy podczas nauki samodzielnego zasypiania Tosia nie płakała? Czy robiliście to metodą podnieś -połóż?

    • Witaj Aniu. Oczywiście trzeba być przygotowanym na płacz. Jeden to taki jęczący, który świadczy o tym że Maluch próbuje się uspokoić i zasnąć. Wtedy nie interweniowaliśmy. Kiedy to był prawdziwy płacz, podchodziliśmy, głaskaliśmy, wystarczyło, że mogła trzymać naszą rękę lub palec. Dlatego nie musieliśmy jej w ogóle wyciągać z łóżeczka.

      • 15Katarzyna Włodek

        Czyli poniekad sie wyplakiwala i zasypiala z zmeczenia z placzu. Wg mnie placz to placz… Trzeba dziecko uspokoic a Wy zostawialiscie az sama sie uspokoi. Ja nawet jako dorosla osoba chcialabym zeby ktos mnie przytulil w nieszczesciu (tu nieszczescie to spanie samemu).

        • Kasiu – zupełnie inaczej widzę tę sytuację. Nie zasypiała ze zmęczenia z płaczu. Nie trzeba uspokajać dziecka zawsze i wszedzie. Każdy z nas ma mechanizmy ktore pozwalają sie nam uspokoic samemu, od poczatku życia. Zasypianie samemu nie jest żadnym nieszczęściem. Poza tym nie zasypiała samemu, bo byliśmy z nią w pokoju. Dzieci to doskonale wyczuwają. Odnoszę wrażenie, że tam, gdzie Ty widzisz bezradnego człowieka, który nieustannie wymaga pomocy z zewnątrz ja widzę istotkę o znakomitym potencjale i możliwościach radzenia sobie z normalnymi życiowymi sytuacjami.

  • Katarzyna Ziółek

    Mógłbyś zdradzić jakie rytuały z żoną podjęliście ,żeby były takie same? Wiem, że jest iele metod ale mnie interesuje Wasz konkretny przykład. Pozdrawiam Pozdrawiam serdecznie.

    • Czesc Klaudia. Jasne. To są nasze rytuały. Zaczynamy od słuchania kołysanek Turnaua i Umer, 3-4 piosenki. Potem idziemy do Tosi pokoju i zamykamy drzwi. Potem razem włączamy oczyszczacz powietrza, ktory przyjemnie szumi. Potem zapalamy lampkę. Potem razem zasłaniamy rolety w oknie. Potem mówimy dobranoc zwierzątkom narysowanym na ścianie i pluszakom na półce nad łóżkiem. Potem całuję Tosię na dobranoc i odkładam do śpiworka. Potem gaszę światło i mówię – śpij, kochanie, śpij.
      Moim zdaniem nie ma znaczenia, jakie elementy będą w rytuale. To, co ma znacznie, to powtarzalność i konsekwencja oraz coraz większe uczestnictwo aktywne samego dziecka (np zaczynam dawać Tosi sznurki do rolety a w przyszłości sama ją będzie zasuwać, gasić światło, itd).

  • Katarzyna Gołaszewska

    Dzień dobry! Tak się składa, że i ja jestem szczęśliwym rodzicem Tosi, która często budzi się w nocy. Przeanalizowałam Pana wpis i wszystko niby jest u nas ok: Tosia zasypia samodzielnie (odkładam senna a nie śpiąca), mamy określone rytuały zawsze, plan dnia bez zmian (no chyba że leje z to spacer odpada), je na żądanie (pierś). Niestety w nocy pobudki co 1-2 godz. W dziien – godzina , półtorej aktywności i drzemka 40 min. I tak w kółko. Takich drzemek miewamy 5, z czego ostatnia to ok. 20 min. Zastanowiło mnie w Pana wpisie wzmianka o „przesunięciu” drzemki. Dla mnie to abstrakcja! Tośka drze się jak poparzona po 90 min zabawy. Tylko że ona ma 20 tygodni. Może w tym leży rzecz?

    • Dzień dobry! Miło mi poznać Panią i Tosię. Z tego, co Pani pisze to podstawowa różnica polega na liczbie drzemek w dzień. 5 u Pani vs 2 u nas. Rzeczywiście 20 tygodni to też wcześniej niż my zaczęliśmy pomagać Tosi we śnie. Ale jak czytam u dziewczyn ze SleepConcept.pl (http://sleepconcept.pl/pakiet-classic/) – 4-5 miesięcy to jest mniej więcej wiek, kiedy można zacząć pomagać Maluchowi, tak jak one pomogły nam. Stawiam, że w pierwszej kolejności skróciłyby liczbę drzemek w dzień (po konsultacji z Panią i zrozumieniu co stroi za tym krzykiem), ale nie podejmuję się sam diagnozy, bo temat jest delikatny i zawsze ma wiele wątków. Dlatego szczerze polecam konsultacji Gosi i Marty. Trzymam z Was kciuki!

  • Piszesz o tym, jak ważne jest zaciemnianie pokoju na czas KAŻDEGO snu. Na Wymagające.pl czytałam, że takie praktyki zaburzają rytm okołodobowy, gdy w dzień robimy dziecku noc na czas drzemki, co w konsekwencji prowadzi do częstych pobudek nocnych. Możesz zatem rozwinąć tę myśl?

    • Cześć Kinga. Byłem podobnego zdania, jak przeczytałaś i w sumie nadal się z tym zgadzam, bo pozornie nie ma tu sprzeczności. Problem z zaburzeniem rytmu może nastąpić moim zdaniem, jeśli dziecko śpi za długo w dzień (co może się stać ale nie musi jeśli pokój jest w dzień zaciemniony).
      Ale zacznijmy od początku. My mówimy o dzieciach, którym chcemy pomóc w lepszym spaniu. Czyli sytuacja wyjściowa jest taka, że dziecko ma problem z zasypianiem lub się wybudza – w dzień czy w nocy. Żeby mu pomóc w zaśnięciu i pomóc mu zasnąć ponownie, jeśli wybudzi się w czasie dziennej drzemki, warto zadbać o zaciemnienie pokoju. Z pewnością to pomaga. Rytm okołodobowy zakłóci się wtedy, kiedy dziecko śpi za długo w dzień. Ale do tego nie dojdzie, bo mamy zawsze wyznaczone maksymalne godziny drzemek i jeśli sam się maluch nie wybudzi wcześniej, to sami łagodnie go wybudzamy. Długość drzemek z kolei wypracowaliśmy metodą prób w ciągu dwóch, trzech tygodni zmiany z pomocą Gosi ze SleepConcept.pl. Na bieżąco notowaliśmy reakcje Tosi, konsultowaliśmy codziennie i dopasowywaliśmy plan dnia do jej potrzeb. Z czasem, kiedy spanie o określonej porze weszło w nawyk, Tosia potrafiła usnąć i w innych warunkach (innym łóżeczku, w niezaciemnionym pokoju, itd).
      Czy to odpowiada na Twoje pytanie?

Zobacz także
Wszystko co warto wiedzieć na temat negatywnych skutków odwracania uwagi dzieci (i jak sobie radzić lepiej).

Wszystko co warto wiedzieć na temat negatywnych skutków odwracania uwagi dzieci (i jak sobie radzić lepiej).

Miesiąc temu nasza ośmiomiesięczna córka Tosia budziła się w nocy z płaczem pięć, sześć razy; mniej więcej co półtorej godziny.
Read More
Być głośno czy cicho, kiedy dziecko śpi? Mądry argument, który ostatecznie mnie przekonał.

Być głośno czy cicho, kiedy dziecko śpi? Mądry argument, który ostatecznie mnie przekonał.

Miesiąc temu nasza ośmiomiesięczna córka Tosia budziła się w nocy z płaczem pięć, sześć razy; mniej więcej co półtorej godziny.
Read More
Relacje rodzinne oczyma… Mamy [wywiad z Natalią Smaczny]

Relacje rodzinne oczyma… Mamy [wywiad z Natalią Smaczny]

Miesiąc temu nasza ośmiomiesięczna córka Tosia budziła się w nocy z płaczem pięć, sześć razy; mniej więcej co półtorej godziny.
Read More
Znasz mamę, która bywa sfrustrowana zachowaniem dziecka? Podrzuć jej te trzy ważne przyczyny i rozwiązania.

Znasz mamę, która bywa sfrustrowana zachowaniem dziecka? Podrzuć jej te trzy ważne przyczyny i rozwiązania.

Miesiąc temu nasza ośmiomiesięczna córka Tosia budziła się w nocy z płaczem pięć, sześć razy; mniej więcej co półtorej godziny.
Read More
Nie czekam.

Nie czekam.

Miesiąc temu nasza ośmiomiesięczna córka Tosia budziła się w nocy z płaczem pięć, sześć razy; mniej więcej co półtorej godziny.
Read More