Kiedy chodzimy na randki, to wszyscy są ciekawi, kiedy się pobierzemy. Po ślubie zaczynamy słyszeć nowe pytanie – Kiedy planujecie dziecko? Po urodzeniu pierworodnego malucha, zaczynają się kolejne: Czy już się uśmiecha? Czy już siedzi? Chodzi? Mówi? To kiedy drugie?
Wygląda na to, że ciężko nam zaakceptować to, co dzieje się w chwili obecnej. Może to nam się wydaje zbyt nudne, oczywiste, niewarte zatrzymania. Bardziej pociąga nas przyszłość i związana z nią zagadka, niewiadoma. Można na jej temat spekulować. Wydaje nam się, że mamy na nią wpływ; możemy ją ulepić, zbudować. Można się też o nią posprzeczać, a to zwykle nas kręci.

Jestem przekonany, że nasze maleństwa potrzebują docenienia, akceptacji i kochania takimi, jakimi są w danym momencie. Nie w przyszłości albo wtedy, kiedy coś konkretnego zrobią. Teraz, now.  A już zupełnie nie potrzebują naszej pomocy, żeby nauczyć się podstaw motoryki – siedzenia, stania czy chodzenia. Nasza interwencja często zaburza proces uczenia się. Jak pisała Magda Gerber  Jeśli niemowlaki są gotowe, żeby coś zrobić, zrobią to. W istocie, kiedy będą gotowe, muszą to zrobić.

Ale co tam książkowe gadanie. Znacznie fajniej wsłuchać się w swojego Malucha i spróbować odcyfrować, co naszym zdaniem, chciałby nam przekazać. Otworzyć się na niego i skorzystać z własnej rodzicielskiej intuicji. Dlatego Tosia ma teraz głos. I niech mówi w imieniu swoich koleżanek i kolegów, których dopiero pozna. A co! Jak ma ochotę, to czemu nie.

Mamo, Tato! Wiem, że chcecie dla mnie jak najlepiej.

Dlatego niemal bez przerwy zwracacie na mnie uwagę. Nie zostawiacie mnie samej w pokoju na zbyt długo, żebym zawsze miała Was w zasięgu wzroku. Kiedy bierzecie prysznic, sadzacie mnie w bujaczku w łazience, żeby być blisko. Kiedy przygotowujecie posiłek w kuchni, rozkładacie matę tak, żebyśmy mogli mieć kontakt wzrokowy i rozmawiać.

Muszę się Wam przyznać, że na mojej prywatnej Liście popularności znajdujecie się na samym szczycie. To znaczy Mama jest najwyżej, potem dopiero Tata (sorry Tato…). Uprzedzam Was, że tak będzie jeszcze przez jakiś czas. Mniej więcej do końca podstawówki. Potem to się zmieni, tak przynajmniej mówi Babcia, a ja jej ufam.

Widzę też, że jesteście często zmęczeni i zdenerwowani. Nie rozumiem jeszcze dlaczego, ale chcę Wam coś ważnego powiedzieć.

Bardzo bym chciała, żebyście byli mniej zmęczeni i nerwowi.

Bo wtedy moje serduszko mi mówi, że wszystko jest w porządku. I mam spokój. I mogę cieszyć się tym pięknym światem, jaki pomagacie mi odkrywać każdego dnia (tata, dzięki że mi wczoraj pozwoliłeś polizać lampę w moim pokoju, było super!).

Zdradzę Wam pewien sekret. Najczęściej, to ja potrzebuję od Was tylko jednej rzeczy. Nazywam ją nic-nie-chcę-czasem-razem. Dokładnie tak. Nic od Was nie chcę. Oczywiście, jak już się najem, jest mi ciepło i mam sucho. Wtedy tylko chcę, żebyście byli ze mną. Żebym czuła Waszą obecność. Wiecie, ja sobie świetnie radzę w różnych sprawach. Na przykład wiem, w co się lubię i chcę bawić. Także bez paniki. Nie musicie mi robić teatrzyku przez całą dobę. A Wy, kiedy idziecie do kina albo teatru, siedzicie tam cały dzień? Słyszałam o maratonach filmowych, ale zdaje się są one krótsze niż nasze przedstawienia w domu. Phi…

Tak na marginesie, to kiedy Wy byliście w kinie ostatni raz?

Za mojego życia to chyba ani razu. To całe wieki! No to mam dla Was niespodziankę. Wyobraźcie sobie, że będąc ze mną jesteście w swoim ulubionym kinie. Oglądacie film, możecie się zrelaksować i zanurzyć w pokazywanej historii. To ja jestem reżyserem, kreuję fabułę i to ja Was zabawiam. Przyznajcie się zresztą, lubicie podpatrywać, co robię? Jak się ruszam? Jak sobie czasami wrzucę pieluszkę na głowę albo gryzak mi utknie na nosie, to się śmiejecie, prawda? To dobrze, że macie ze mną trochę śmiechu, bo wtedy jesteście bardziej wyluzowani i da się z Wami pogadać. No więc następnym razem, kiedy będziemy razem, usiądźcie wygodnie w pierwszym rzędzie i delektujcie się seansem… Może zamiast zastanawiać się, jak mnie zabawić, dostrzeżecie więcej mnie, zrozumiecie kim jestem? Zapewniam Was, że jeszcze mało o mnie wiecie i niejednym Was zaskoczę!

Poza tym nie wiem, co Wy tam wiecie o psychologii, ale ja wiem na pewno, że kiedy tak sobie siedzimy i mamy nic-nie-chcę-czas-razem, to ja wtedy wiem, że nie potrzeba jakichś specjalnych zabaw, uśmiechów czy mierzalnych osiągnięć, żebym poczuła, że jestem interesująca, kompetentna czy kreatywna. I że jestem kimś komu chcecie towarzyszyć.

Jednym słowem czuję wtedy, że jestem w sam raz!

Czasami, gdy jestem czymś zajęta, przerywacie mi. Dopytujecie, wołacie, zaczepiacie mnie. Czekacie na moją reakcję, najlepiej uśmiech. Nie martwcie się! Ja wiem, że jesteście obok. To dlatego mogę zająć się spokojnie swoimi sprawami. A mam ich naprawdę sporo. Wiecie, ile ciekawych rzeczy jeszcze nie wiem? Nie będę nawet ich wymieniać, bo jeszcze sama nie wiem, czego nie wiem. Ale na pewno dużo, bo jak się budzę, to wszystko mi wydaje takie ogromniaste! Jak Wy, Wielkoludy! No więc dajcie mi czasami trochę luzu, nie przerywajcie mi, nie poprawiajcie, nie bójcie się o mnie. Już się chyba przekonaliście, że jestem lepiej rozciągnięta od Was, więc lepiej podziwiajcie, jakie mam zdolności. Moglibyście się ode mnie sporo nauczyć, ale Wam się nie chce, ciaptaki.

I jeszcze z tym płaczem.

Nie wpadajcie w panikę. No jak to wygląda, że ja chcę Wam coś powiedzieć, czasami dobitnie, a Wy od razu sztywniejecie i coś chcecie robić, poprawiać. Ja chcę rozmawiać spokojnie, a że sama nie umiem, to inna sprawa. Ale Wy umiecie, to mi pokażcie, jak to się robi. Faceci to tak zawsze mają, że wszystko chcą poprawiać i załatwiać. Mało kumają. Ale Wy mamy, to przecież wiecie, że jak sobie czasem narzekacie, to niekoniecznie, żeby ktoś coś z tym zrobił. Tylko wyżalacie się po to, żeby ktoś Was wysłuchał i zrozumiał. Towarzyszył Wam wtedy, kiedy dzielicie się ważnymi emocjami. No to hello! Ja mam tak samo! Pogadajmy najpierw o tym, co czuję, przez co przechodzę. A potem ewentualnie wprowadźmy jakieś środki zaradcze. Ale jak to będzie wyglądać tak, że jak tylko zacznę chlipać i jęczeć, to mnie od razu będziecie brali na ręce i uciszali, to obiecuję Wam, że się wkurzę i wybuchnę jeszcze głośniej! Bo nie kumacie i trzeba Wam wszystko łopatologicznie tłumaczyć.

Powiem Wam jeszcze coś. Może to Wam pomoże.

Wy się tak napinacie i staracie, bo cały czas Wam się wydaje, że musicie spełnić moje oczekiwania. Że ja Was tak bardzo potrzebuję. No jasne, są sprawy, których sama jeszcze nie ogarniam: mleka sobie nie przygotuję i sama się nie przebiorę w czyste ciuchy i pieluchę. Ale tak poza tym, to ja naprawdę wiem, że umiem wiele rzeczy robić sama. Więc chcę Wam powiedzieć – Nie musicie się zamartwiać, czy jesteście wystarczająco dobrymi mamami i ojcami. Naprawdę, nic-nie-chcę-czas-razem  jest superwystarczający. Dużo dla mnie znaczy, jeśli wiem, że po prostu jesteście obok. A wiecie, dlaczego?

Bo Wy też jesteście w sam raz.

Twój Maluch nie śpi w nocy?

http://sleepconcept.pl/wp-content/themes/sleep-wp/assets/img/logo-light.pngNa hasło Tasty Way of Life, dodatkowe konsultacje gratis. Poznaj szczegóły i naszą historię.