Najbardziej wzruszające momenty z pierwszego roku bycia tatą.

To normalne, że rodzic bardzo przeżywa każdy skok rozwojowy swojego niemowlaka. Niektóre udaje się nawet zarejestrować i z dumą pokazać rodzinie, znajomym i całemu światu. Kiedy maluch pierwszy raz się przekręci sam na brzuszek, kiedy zaczyna chodzić na czworakach, kiedy usiądzie, wstanie i może nawet zrobi samodzielnie kilka kroków.

To na pewno są bardzo emocjonujące i ważne momenty. Niemniej pewnie każdy z nas ma takie wspomnienia, które poruszają nas głęboko wewnątrz, choć nie są związane z jakimiś spektakularnymi wydarzeniami.

Chciałbym się z Wami podzielić moimi wzruszającymi momentami z pierwszego roku tacierzyństwa. Założę się, że wiele z nich sami pamiętacie. Chociaż one tak szybko umykają, bo dzieci ciągle dostarczają nam nowych wrażeń. Dlatego jeśli chcesz sobie powspominać i może nawet troszkę się wzruszyć, to bardzo proszę, dołącz do mnie…

Kiedy pierwszy raz Tosia złapała mnie za palec.

Oczywiście to był instynkt. Ale to nie znaczy, że ten moment nie był wzruszający. Był. I to bardzo. W chwili, kiedy taka mała istotka łapie cię za palec i mocno trzyma, czujesz jej siłę i witalność. Przyszła na świat i tym dotykiem komunikuje ci – jestem tu naprawdę!

Kiedy pierwszy raz Tosia ucieszyła się na mój widok.

Przyznaję, że kiedy wracam do domu, to czekam na te krzyki, piski, tatatata i jej uśmiechniętą i zaciekawioną buzię. Tosia reaguje na otwieranie drzwi i z impetem wbiega do przedpokoju. Kiedyś nie wbiegała tylko się czołgała i raczkowała. Zawsze ściskał mnie ten moment za serce. Nawet jeśli okazywało się, że to, co miałem właśnie w ręku, było znacznie ciekawsze niż ja sam. 😉

Kiedy po raz pierwszy za nią zatęskniłem.

Jest chyba taki specjalny rodzaj poruszającego bólu, który pojawia się u ojców, kiedy tęsknią za dzieckiem. Takie ukłucie może przyjść niespodziewanie w pracy, w podróży służbowej albo nawet kiedy spotykam się z kumplami. Bez względu na to, kiedy taki moment nadchodzi, to chyba jest dowód na to, że się zakochałem. Że jest między nami więź i nic tego nie zmieni.

Kiedy słuchałem uważnie jej oddechu.

To jest bardzo kojący dźwięk. Na początku zupełnie nowy i dlatego wydaje się cudowny. Nie tylko mówi nam, że rodzicielstwo to nie sen, który minie o świcie. Oddech mówi też nam, że z dzieckiem wszystko w porządku. Uzmysławia nam, jak bardzo nam zależy.

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem, jak Natalia karmi Tosię piersią.

Intensywność doznań jaką wyczuwa mama wpatrująca się w malutkie oczka malucha, który pije z jej piersi, jest dla nas ojców nie do opisania. Ale mamy nie wiedzą pewnie, że kiedy widzimy jak z miłością oddają maluszkowi kawałek siebie, nam też topnieje serce. Bo patrzymy na dwie najdroższe dla nas istoty na świecie.

Kiedy po raz pierwszy Tosia zdziwiła się, że puściła bąka.

Umarłem ze śmiechu, ale i wzruszyłem się. Tyle jeszcze ten mały dzieciaczek ma do odkrycia. Cudowne.

Kiedy zasnęła w moich ramionach.

Pierwsze miesiące nie były łatwe ze względu na kolki. Ale mimo zmęczenia i bólu było coś cudownego w tym momencie, kiedy Tosia kładła główkę na moim ramieniu i zasypiała. Czy to mi się jeszcze przydarzy?

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem Tosi radość z jedzenia.

Oczy miała szeroko otwarte. Niemal tak szeroko jak buzię. Powoli wzięła do ust łyżeczkę zupki ze słoiczka, którą jej podałem. Pociamkała, pociamkała i połknęła. I chciała więcej. Teraz mówi niania na jedzenie i całe szczęście, ciągle ma na nie ochotę.

Kiedy po raz pierwszy zrobiłem sobie z nią selfie.

To było niecałą godzinę po urodzeniu, kiedy kangurowałem z Tosią. Byliśmy sami w pokoju. Ona już była sina z zimna, a ja byłem kompletnie zamroczony emocjami. Musiałem ten moment uwiecznić. Wiadomo jak to jest. Chcesz się pokazać jako najbardziej fajny tata na świecie. 😊

Kiedy czytamy razem przed snem.

Kiedy zaczęliśmy wprowadzać rytuał przed spaniem i przenieśliśmy Tosię do swojego pokoju, zacząłem jej czytać albo opowiadać książeczki. Jej ulubioną były Muchy Samochwały. Cały czas świetnie pamiętam tę bajkę Marii Konopnickiej „U chomika w gospodzie, siedzą muchy przy miodzie…” I nie chcę jej zapomnieć.

Pierwsza kąpiel Tosi.

Bardzo się stresowałem, ale było coś cudownego w tym momencie, kiedy jej napięte ciałko rozluźniało się w ciepłej wodzie. Szczególnie, kiedy oblewaliśmy ją delikatnie głową po główce, tak żeby nie zamoczyć buzi. Pierwsze małe SPA.

Kiedy czuwałem przy niej w nocy.

Tosia powoli przyzwyczajała się do swojego łóżeczka i pokoju. Na początku budziła się co dwie godziny a ja wchodziłem do niej, żeby ją uspokoić. Byłem bardzo dumny z tej misji. Wiedziałem, że dzięki temu będzie spokojniejsza w nowym miejscu i że w końcu nauczy się spać dłużej. Potem jeszcze wiele razy do niej wstawałem w nocy, ale te pierwsze tygodnie były wyjątkowe.

Kiedy zobaczyłem swojego tatę, który trzyma Tosię w ramionach.

O kurczę, on też przecież jest tatą. I może przypomina mu to, kiedy tak trzymał mnie wiele lat temu…

Kiedy po raz pierwszy jej dotknąłem.

Jaka ona była malutka! Moja ręka zakrywała jej cały tułów. Jej rączki były jeszcze pomarszczone, była taka delikatna. Ale wierzyłem od początku w jej moc i charakter.

Kiedy po raz pierwszy poszliśmy na zajęcia pływackie.

Uwielbiam wodę i marzy mi się, żeby Tosia czuła się w niej dobrze. Ale wiem też, że muszę bardzo uważać, żeby nie zmuszać jej do rzeczy, których nie lubi. Kontakt z nią w wodzie jest dla mnie bardzo ważny. Jesteśmy w fajnym środowisku, ale muszę być czujny. Mam na barkach sporą odpowiedzialność…

Kiedy usłyszałem Tosi śmiech.

Tosia nie śmieje się z byle czego, choć jest pogodnym dzieckiem. Pamiętam, kiedy przyszła do nas koleżanka Natalii i Tosia przy niej po raz pierwszy wybuchła gromkim śmiechem. Pomyślałem wtedy, jak bardzo się cieszę, że ten śmiech będę miał okazję usłyszeć jeszcze wiele razy. 😊

Kiedy po raz pierwszy bawiła się z… kozą.

Tosia poznała kozy w minione lato na bardzo gościnnej Koziej Farmie. To były pierwsze zwierzęta, których dotykała. Od razu wiedziałem, że polubi zwierzaki i od tej pory zawsze żywiołowo reaguje na inne żywe stworzenia.

Kiedy po raz pierwszy wyszliśmy z Natalią na drinka.

To było wprawdzie już po jej pierwszych urodzinach, ale bardzo dobrze pamiętam ten moment. Z jednej strony czekaliśmy na niego z Natalią tak długo – niemal dwa lata. I byliśmy bardzo podekscytowani, że wracamy do znajomych, do życia. Ale kiedy tylko wsiedliśmy do taksówki, spojrzeliśmy na siebie i zrobiło nam się tak jakoś dziwnie smutno. Natalia wyszeptała tylko Bubuś a mi się zaszkliły oczy.

Kiedy obserwowałem Tosię, jak kompletnie zatraca się w samodzielnej zabawie.

Kiedy nasze dzieci zajmą się jakąś zabawką, książeczką, czymkolwiek, logika podpowiada, żeby w tym czasie zrobić coś co na nas czeka albo po prostu rzucić się na kanapę. A tymczasem obserwowanie malucha zanurzonego całkowicie w swoim świecie, w którym na chwilę nie ma dla ciebie miejsca, jest tak poruszające i ekscytujące, że trudno mi było oderwać od Tosi wzrok.

Kiedy zobaczyłem kawałek jej charakteru.

To było mniej więcej wtedy, kiedy zaczęła raczkować, eksplorować mieszkanie i gaworzyć. Tosia zaczęła się z nami droczyć. Polegało to na tym, że kiedy zwracaliśmy się w jej stronę – gestem, słowem, jakkolwiek, ona odwracała głowę. A potem powoli zwracała się do nas z szelmowskim uśmieszkiem. Cwaniara. 😉

Kiedy pierwszy raz dostałem buziaczka.

Ok, to też było już po jej urodzinach, ale takich chwil się nie zapomina. Ostatnio chętniej całuje mamę, ale jestem cierpliwy…

Kiedy pierwszy raz Natalia powiedziała, że jestem dobrym tatą.

Wow, czego więcej trzeba tacie?


 

Myślisz o pamiątkowej sesji ciążowej lub ze swoim Maluchem?

Te chwile warto uwiecznić, bo mijają taka szybko... Zobacz zdjęcia, jakie zrobiła dla nas Roksana Wąż. Gdybyś zdecydowała się na równie bajeczną sesję fotograficzną, w którą Roksana z pewnością włoży całe swoje serce, to na hasło Tasty Way of Life otrzymasz 10 dodatkowych zdjęć gratis. Kibicujemy Roksanie, bo ma naturalny talent i bardzo dba o swoich klientów. Sesje możliwe na terenie całego kraju.
Zobacz także / Related post
Tomasz Smaczny on EmailTomasz Smaczny on FacebookTomasz Smaczny on InstagramTomasz Smaczny on Linkedin
Tomasz Smaczny
Nazywam się Tomasz Smaczny i jestem ciekawym tatą.
Pomagam mamom i tatom małych dzieci podejmować najlepsze decyzje dotyczące opieki i wychowania swoich pociech. Nawet jeśli nie mają wiele czasu. Żeby poczuli się spokojniejsi i bardziej spełnieni jako rodzice.
Dlaczego to robię? Przeczytaj moją historię...

Zobacz także
Programowanie dziecka dla początkujących. Twojego również.

Programowanie dziecka dla początkujących. Twojego również.

To normalne, że rodzic bardzo przeżywa każdy skok rozwojowy swojego niemowlaka. Niektóre udaje się nawet zarejestrować i z dumą pokazać
Read More
Samodzielność. Czego najbardziej potrzebuje dziecko, żeby ją osiągnąć?

Samodzielność. Czego najbardziej potrzebuje dziecko, żeby ją osiągnąć?

To normalne, że rodzic bardzo przeżywa każdy skok rozwojowy swojego niemowlaka. Niektóre udaje się nawet zarejestrować i z dumą pokazać
Read More
Bunt dwulatka. O co w nim chodzi?

Bunt dwulatka. O co w nim chodzi?

To normalne, że rodzic bardzo przeżywa każdy skok rozwojowy swojego niemowlaka. Niektóre udaje się nawet zarejestrować i z dumą pokazać
Read More
Po co dziewczynkom agresja?

Po co dziewczynkom agresja?

To normalne, że rodzic bardzo przeżywa każdy skok rozwojowy swojego niemowlaka. Niektóre udaje się nawet zarejestrować i z dumą pokazać
Read More
Nie chcę mieć dzieci. W ogóle.

Nie chcę mieć dzieci. W ogóle.

To normalne, że rodzic bardzo przeżywa każdy skok rozwojowy swojego niemowlaka. Niektóre udaje się nawet zarejestrować i z dumą pokazać
Read More