Nie chcę mieć dzieci. W ogóle.

Zanim urodziła się Tośka, długo wahałem się, czy w ogóle chcę mieć dziecko. Zajęło mi to trochę czasu, bo Tosia, moja pierwsza córka i jedyne dziecko, urodziła się po moich czterdziestych urodzinach.

Mijały miesiące a do mnie dochodziły kolejne informacje o tym, że komuś urodziło się drugie dziecko, a ktoś inny jest w ciąży z trzecim. Jednocześnie pojawiały się coraz częstsze pytania, czy planujemy z żoną kolejnego potomka. Kiedy odpowiadaliśmy wymijająco, dostawaliśmy w odpowiedzi litanię korzyści z posiadania wielodzietnej rodziny i cały szereg powodów negatywnych z wychowywania jedynaczki.

Im dłużej trwała ta delikatna indoktrynacja, tym silniej dojrzewała we mnie myśl zupełnie odwrotna, niemal diaboliczna. Poczułem i zrozumiałem, że ja nie chcę mieć dzieci w ogóle…

Po co komu drugie dziecko?

Być może wśród was są rodzice dwójki. Albo jednego dziecka i planujecie kolejne. Dlaczego zdecydowaliście się na drugie dziecko?

Może dlatego, że pochodzicie z wielodzietnej rodziny i naturalnie chcecie odtworzyć własne doświadczenia. Wydaje się wam to naturalne. Macie brata lub siostrę, więc chcecie dać swojemu pierwszemu dziecku tę samą możliwość. W zasadzie działacie podświadomie, nie wnikając w temat głębiej. Taka jest kolej losu, prawo natury i już.

Może jest inna przyczyna. Emocjonalna. Pierwsze dziecko ma już kilka lat i zastanawiacie się, gdzie podziało się to maleństwo,  które tak niedawno trzymaliście mocno przy piersi. Teraz już jest większe, mówi, biega i generalnie daje sobie samo znakomicie radę. Wy już nie jesteście tak bardzo potrzebni. Przynajmniej tak wam się wydaje. Nadal chcecie się przytulić, pobyć bliżej, ale Maluch coraz częściej was odpycha i biegnie odkrywać świat. I wtedy pojawia się myśl o tym, żeby jeszcze raz przeżyć te szczególne momenty, kiedy czujemy, że jesteśmy dla innej istoty całym światem, tak jej potrzebni.

A może chodzi o religię? Postanowiliście dawać życie i tym życiem się opiekować i w ten sposób realizować swoją misję na Ziemi. To też jest bardzo istotny powód.

Jakiekolwiek byłyby głębokie powody, mocno zakorzenione w naszej psychice i przekonaniach, to macie też pewnie w zanadrzu bardzo racjonalne argumenty.

Choćby na wypadek, gdyby ktoś zapytał.

Na przykład argument o tym, że wychowanie w rodzeństwie dobrze przygotowuje do życia w społeczeństwie, bo uczy dzielenia się. A jedynak tego nie będzie umiał i wyrośnie na rozkapryszonego egoistę. Albo inny argument, że w rodzinie jest siła i wsparcie więc chcecie, żeby wasze pierwsze dziecko miało zawsze obok najważniejszego przyjaciela. Kogoś, na kogo zawsze będzie mogło liczyć. Może wspominacie też, że dwójka dzieci będzie się przecież świetnie razem bawić i zajmie się sobą. W domyśle – nie będzie zawracać głowy i zajmować rodziców.

A może boimy się jedynaków, bo to jakieś przekleństwo?

Takie czasami można odnieść wrażenie, kiedy niektórzy rodzice z pasją wyliczają zagrożenia związane z posiadaniem TYLKO jednego dziecka. Zawsze stoi za tym strach, że z domu wyjdzie egoistyczna istota żyjąca w przeświadczeniu, że jest najpiękniejsza, najmądrzejsza i wszystko się jej bezwarunkowo należy! A na dodatek nie potrafi funkcjonować w grupie. Warto jednak doczytać zacytowany artykuł pani Zawadzkiej do końca, żeby zrozumieć, że bycie jedynakiem ma swoje dobre strony i swoje wyzwania. Podobnie zresztą jak wychowanie z rodzeństwem. I z jednych i z drugich rodzin mogą wyrosnąć wspaniałe i niefajne osoby, zaradne i zagubione, mądre albo… trochę mniej mądre.

Ostatnio kolega przekonywał mnie do tego, żeby Tośce sprawić braciszka lub siostrzyczkę, żeby miała kogoś bliskiego. Zapytałem go, czy ma rodzeństwo i jak im się teraz układa. Odpowiedział, że w zasadzie to się nie widują i nie mają o czym gadać… Jakże często widzę takie rodziny i słyszę, że z rodziną najlepiej wychodzi się tylko na zdjęciach. Oczywiście, że można być zżytym ze swoim rodzeństwem a brat czy siostra mogą być najlepszymi przyjaciółmi. Ale nikt nam tego nie zagwarantuje i śmiem twierdzić, że są to wyjątki.

Moim ulubionym argumentem jest ten o egoizmie. Jak pewnie się domyślacie jestem jedynakiem i słyszałem go w każdej możliwej wersji setki razy w ciągu całego życia. Masz rodzeństwo? Nie, jestem jedynakiem. Acha, no to trzeba na ciebie uważać, bo jedynacy to egoiści. W tej kwestii ponownie odsyłam do artykułu Doroty Zawadzkiej, bo prawdopodobieństwo, że z jedynaka wyrośnie zapatrzony w siebie egoista jest takie samo jak sytuacja odwrotna. Bardzo dużo zależy o podejścia rodziców.

Jedynacy zawsze będą nieśli przez życie ciężkie brzemię samoluba i sporo zrobią, żeby nie być tak nazywanymi.

Zanim w końcu zrozumieją, że za takimi epitetami rówieśników najczęściej kryje się… zazdrość. Zazdrość o to, że on/ona nie musi się dzielić z braciszkiem/siostrzyczką, a ja muszę. I nie chodzi bynajmniej o zabawki, choć o nie też. Najważniejszy jest fakt, że rodzeństwo naturalnie rywalizuje o uwagę oraz czas rodziców i ma go z pewnością mniej niż jedynacy.

Skoro już wiemy, że nie ma co się bać zostać tylko z jedynakiem (nawet nie wspominając o czasowych, finansowych i innych korzyściach wynikających z tego faktu dla samych rodziców), to wróćmy jeszcze na chwilę do powodów, dla których decydujemy się na wielodzietne rodziny.

Jest jeden powód, który ostatecznie obrzydził mi myśl o posiadaniu dzieci.

Tym powodem jest status. Mam wiele dzieci, to znaczy, że jestem człowiekiem sukcesu. Powodzi mi się. Zobaczcie. Mam wspaniałą rodzinę, pracę, wykształcenie. Stać mnie na dzieci. Stać mnie na świetne wyżywienie, nianie, prywatne żłobki i najlepsze rowerki biegowe. Na rodzinne wyjazdy w Alpy i egzotyczne wyprawy na najpiękniejsze plaże świata. Mogę o sobie pomyśleć, że jestem zajebistym rodzicem.

Ale oczywiście ciężko na to haruję. Teraz już nie ma odwrotu. Muszę harować. Przecież jestem odpowiedzialny. Mam dużą rodzinę. Z reguły jestem facetem, a moja żona przestała pracować, żeby ogarniać dom. To też świadczy o moim statusie. Ona nie musi pracować. Ale ja już tak. Jasne, że ona często prosi mnie, żebym wcześniej wracał do domu, bo z reguły jestem z powrotem jak wszyscy śpią. A kiedy wstają, to ja odsypiam zarwaną noc. A w weekendy marzę, żeby zrobić coś dla siebie. I dlatego ona prosi, żebym był więcej z dziećmi i z nią. Ale ja nie mogę, bo pracuję. Ciągle jej to tłumaczę. Pracuję, bo mam dużą rodzinę i ktoś musi na nią zarobić. I tym kimś jestem ja. Sorry.

Mógłbym tak ciągnąć ten wątek dłużej, ale aż mnie skręca, jak to piszę, bo ja tak absolutnie nie chcę.

Nie chcę mieć dzieci. Chcę z dziećmi być.

I dlatego nieważne, czy będę miał jedno dziecko czy pięcioro. Jeśli tylko będę w stanie być z nimi wystarczająco dużo, to znaczy spędzać z nimi czas na co dzień, to liczba nie ma większego znaczenia. Ale jeśli kolejne dziecko ma sprawić, że ja będę spędzał z rodziną jeszcze mniej czasu, to mówię pas. Nie o to mi chodzi.

I chyba nie o to też chodzi dzieciom, żeby mieć rodziców, tylko o to, żeby z nimi być. Tyle tylko, że to nie one o tym decydują…


 

Myślisz o pamiątkowej sesji ciążowej lub ze swoim Maluchem?

Te chwile warto uwiecznić, bo mijają taka szybko... Zobacz zdjęcia, jakie zrobiła dla nas Roksana Wąż. Gdybyś zdecydowała się na równie bajeczną sesję fotograficzną, w którą Roksana z pewnością włoży całe swoje serce, to na hasło Tasty Way of Life otrzymasz 10 dodatkowych zdjęć gratis. Kibicujemy Roksanie, bo ma naturalny talent i bardzo dba o swoich klientów. Sesje możliwe na terenie całego kraju.
Zobacz także / Related post
Tomasz Smaczny on EmailTomasz Smaczny on FacebookTomasz Smaczny on InstagramTomasz Smaczny on Linkedin
Tomasz Smaczny
Nazywam się Tomasz Smaczny i jestem ciekawym tatą.
Pomagam mamom i tatom małych dzieci podejmować najlepsze decyzje dotyczące opieki i wychowania swoich pociech. Nawet jeśli nie mają wiele czasu. Żeby poczuli się spokojniejsi i bardziej spełnieni jako rodzice.
Dlaczego to robię? Przeczytaj moją historię...

Zobacz także
Twój związek przeżywa kryzys? To może być olbrzymia szansa…

Twój związek przeżywa kryzys? To może być olbrzymia szansa…

Zanim urodziła się Tośka, długo wahałem się, czy w ogóle chcę mieć dziecko. Zajęło mi to trochę czasu, bo Tosia,
Read More
Gural! Jest na Ciebie sposób! I przy okazji na inne ciemne typy w sieci.

Gural! Jest na Ciebie sposób! I przy okazji na inne ciemne typy w sieci.

Zanim urodziła się Tośka, długo wahałem się, czy w ogóle chcę mieć dziecko. Zajęło mi to trochę czasu, bo Tosia,
Read More
Zanim poprosisz dziecko o sprzątanie zabawek, a ono znowu odmówi…

Zanim poprosisz dziecko o sprzątanie zabawek, a ono znowu odmówi…

Zanim urodziła się Tośka, długo wahałem się, czy w ogóle chcę mieć dziecko. Zajęło mi to trochę czasu, bo Tosia,
Read More
Nosić malucha większość dnia? Poświęcać mu dużo uwagi? Rodzicielstwo bliskości vs RIE.

Nosić malucha większość dnia? Poświęcać mu dużo uwagi? Rodzicielstwo bliskości vs RIE.

Zanim urodziła się Tośka, długo wahałem się, czy w ogóle chcę mieć dziecko. Zajęło mi to trochę czasu, bo Tosia,
Read More
10 bezbłędnych sposobów na wychowanie dzieci, które zmienią świat.

10 bezbłędnych sposobów na wychowanie dzieci, które zmienią świat.

Zanim urodziła się Tośka, długo wahałem się, czy w ogóle chcę mieć dziecko. Zajęło mi to trochę czasu, bo Tosia,
Read More