Nie czekam.

Nie czekam na pierwsze urodziny Tosi.

Nie czekam na tort, pierwszą świeczkę, spotkanie w gronie rodzinnym. Nie czekam, żeby zobaczyć prezenty, które Tosia dostanie. Na jej wesoły chichot, kiedy będzie adorowana przez zaproszonych gości. Na jej zaciekawione spojrzenie, które posyła zawsze, kiedy do stolika podchodzi kelner. Na wspólne zdjęcia i balonik przywiązany do jej krzesełka.

A to już za tydzień. Ten rok minął bardzo szybko…

Nie czekam na pierwsze samodzielne kroczki.

Nie czekam na ten moment, kiedy wreszcie ruszy sama w przestrzeń, machając niezdarnie rękami, żeby utrzymać równowagę. Na spacery, kiedy będziemy powoli chodzić razem za rękę. Nie czekam na jej urocze upadki na trawie i setki prób samodzielnego wstawania. Te kroczki zobaczymy pewnie już niedługo.

Teraz Tosia niestrudzenie wspina się i spaceruje przy meblach. Zaczęła chodzić sobie w prawo i w lewo lub dookoła naszego okrągłego stolika. Uwielbia podchodzić do zmywarki i sięgać do guzików, do których naprawdę solidnie musi się wyciągnąć. Każdego dnia zdaje się sięgać coraz wyżej…

Nie czekam na jej trzeci ząbek.

Górna jedynka już się wyrzyna. Nie czekam na nią. I na kolejne zęby, dzięki którym będzie mogła jeść twardsze pokarmy. Czytaj – wyjadać rodzicom jedzenie z talerza. I próbować nowych, wspaniałych smaków. A szczególnie menu dziecięcego, z którego niewiele jeszcze może zjeść.

Póki co Tosia ma dwa ząbki. Dwie dolne jedynki. Je zupki i mocno zmiksowane drugie dania, żeby się nie zakrztusiła większym kawałkiem. Czasami dostaje kawałek skórki od chleba i pakuje sobie go całego do buzi patrząc mi prosto w oczy. Powoli mieli go w buzi i czasami się wtedy do mnie zaśmieje, jakby komentując, ale jest fajnie

Nie czekam na kolejne lato z Tosią.

Na wspólne rodzinne wycieczki rowerowe poza miasto, gdzie jeszcze nigdy razem nie byliśmy. Na spacery po parku i pierwsze samodzielne zabawy na placach zabaw. Nie czekam na jej nowych kolegów i koleżanki poznanych na spacerach i obserwację ich szalonych pomysłów.

Dziś mamy kolejny deszczowy jesienny dzień. Po salonie walają się książeczki, które Tosia niezmordowanie przegląda jedna za drugą. Radio gra chilloutową muzykę. Tosia, jakby bawiąc się w DJ-a, od czasu do czasu wstaje przy półce z radiem i sięga do pokrętła zmieniając głośność. Za każdym razem jest zdziwiona tym, co się stało i odwraca się do mnie z miną i pytającym eee?

Nie czekam na pierwsze rodzinne wakacje za granicą.

Na zdziwienie na jej twarzy, kiedy zobaczy osobę o innym kolorze skóry. Na długie zabawy na piaszczystej plaży. Nie czekam na to, kiedy zobaczy zwierzęta, które do tej pory widziała tylko w postaci naklejek na swojej ścianie.

Dzisiaj pewnie znowu wyjdziemy na spacer na naszą ulubioną alejkę. Zobaczymy się z pieskami, za którymi przepada i wieloma innymi rodzicami, którzy prowadzą wózki z małymi dziećmi. Niektórzy podwójne, z bliźniakami. Może zobaczymy się z Zosią – sąsiadką i rówieśniczką Tosi? A jak nam pogoda dopisze, to może dojdziemy do naszej ulubionej pizzerii? Tosia dostanie tam swoje domowe jedzonko i znowu będzie głośno komentować i pokazywać wyciągniętą rączką na olbrzymie powiększenia sycylijskich krajobrazów, które wiszą na ścianach…

Nie czekam na rozmowy z moją córką.

Na te wszystkie pytania po co, dlaczego i czemu, które zmuszają rodzica do intelektualnej gimnastyki. Nie czekam na oryginalnie złożone zdania i dialogi, po których można kłaść się ze śmiechu. Na dzień, w którym pewne rzeczy będzie można wytłumaczyć słowami i mieć poczucie, że jest się zrozumianym. Nie czekam na to, aż Tosia będzie mi opowiadać co widziała i co zrobiła, kiedy wrócę do domu po pracy.

Na razie Tosia zdaje się wymawiać tata lub mama, ale być może to tylko nasze wrażenie. Wydaje z siebie różne urocze dźwięki, jęki i okrzyki. Robi uroczo rączką papa no i zaczęła próby z klaskaniem, co sprawia jej mnóstwo frajdy…

Nie czekam na wspólną jazdę na nartach.

Na moment, kiedy razem wsiądziemy na krzesełkowy wyciąg, żeby potem poszusować razem po świeżo wyratrakowanym stoku. A potem schować się w przyjaznym barze i ogrzać zziębnięte poliki gorącą herbatą. Nie czekam na ten moment, kiedy zobaczę ją w kasku śmigająca swój pierwszy dziecinny slalom. I na pierwszy medal i dyplom z zawodów.

Na razie namawiam ją na zabawę piłką. Siadam naprzeciwko niej i rzucam w jej stronę małą gumową piłeczkę. Tosia wygląda na zadowoloną z zabawy. Bierze piłkę do ręki i próbuje odrzucić. Do skutku, aż piłka poleci w moją stronę. Wtedy wydaje okrzyk radości. Rzucimy tak sobie ze trzy razy, po czym Tosia szeroko się do mnie uśmiechnie i poczłapie do swoich ulubionych książeczek. Wobec piłeczki książeczki są bezkonkurencyjne…

Naprawdę nie czekam na nowe, nie czekam na więcej.

Bo wtedy to co jest teraz, minie już bezpowrotnie…

Zobacz także / Related post
Tomasz Smaczny on EmailTomasz Smaczny on FacebookTomasz Smaczny on InstagramTomasz Smaczny on Linkedin
Tomasz Smaczny
Cześć!
Nazywam się Tomasz Smaczny. Naprawdę. No to już wiesz, dlaczego kocham smakować życie! Lubię doświadczać, odkrywać i uczyć się o świecie, który mnie otacza. W ciągu 40+ lat przeżyłem całkiem sporo… i ciągle mi mało. W moim przekonaniu smaczny sposób na życie jest na wyciągnięcie ręki dla każdego. Dla Ciebie również! Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, zajrzyj do Intro.

Zobacz także
Wszystko co warto wiedzieć na temat negatywnych skutków odwracania uwagi dzieci (i jak sobie radzić lepiej).

Wszystko co warto wiedzieć na temat negatywnych skutków odwracania uwagi dzieci (i jak sobie radzić lepiej).

Nie czekam na pierwsze urodziny Tosi. Nie czekam na tort, pierwszą świeczkę, spotkanie w gronie rodzinnym. Nie czekam, żeby zobaczyć prezenty,
Read More
Być głośno czy cicho, kiedy dziecko śpi? Mądry argument, który ostatecznie mnie przekonał.

Być głośno czy cicho, kiedy dziecko śpi? Mądry argument, który ostatecznie mnie przekonał.

Nie czekam na pierwsze urodziny Tosi. Nie czekam na tort, pierwszą świeczkę, spotkanie w gronie rodzinnym. Nie czekam, żeby zobaczyć prezenty,
Read More
Relacje rodzinne oczyma… Mamy [wywiad z Natalią Smaczny]

Relacje rodzinne oczyma… Mamy [wywiad z Natalią Smaczny]

Nie czekam na pierwsze urodziny Tosi. Nie czekam na tort, pierwszą świeczkę, spotkanie w gronie rodzinnym. Nie czekam, żeby zobaczyć prezenty,
Read More
Znasz mamę, która bywa sfrustrowana zachowaniem dziecka? Podrzuć jej te trzy ważne przyczyny i rozwiązania.

Znasz mamę, która bywa sfrustrowana zachowaniem dziecka? Podrzuć jej te trzy ważne przyczyny i rozwiązania.

Nie czekam na pierwsze urodziny Tosi. Nie czekam na tort, pierwszą świeczkę, spotkanie w gronie rodzinnym. Nie czekam, żeby zobaczyć prezenty,
Read More
Ten jeden ważny powód, dlaczego bywasz sfrustrowana macierzyństwem (i jak sobie z nim poradzić).

Ten jeden ważny powód, dlaczego bywasz sfrustrowana macierzyństwem (i jak sobie z nim poradzić).

Nie czekam na pierwsze urodziny Tosi. Nie czekam na tort, pierwszą świeczkę, spotkanie w gronie rodzinnym. Nie czekam, żeby zobaczyć prezenty,
Read More