Pięć prawd o samodzielnej zabawie, których Twoje dziecko Ci nie powie.

Dzieci mają zupełnie inne poczucie czasu.

Jeszcze długo moja czternastomiesięczna Tośka nie będzie pojmować przeszłości i przyszłości. Ona żyje tu i teraz i tym, co jest dookoła. I wierzę, że właśnie dlatego jest szczęśliwa. Nie rozmyśla, nie kalkuluje, nie patrzy na zegarek. Robi to, co jej w duszy gra, idzie tam, gdzie ją oczy poniosą. A kiedy czegoś potrzebuje, ma skuteczne sposoby na zwrócenie na siebie uwagi.

Dlaczego miałbym jej to zabierać? Dlaczego powinienem narzucać jej reguły rodem z dorosłego świata? Jak mogę pokazywać jej, jak powinna się bawić, skoro już sam dawno zapomniałem, o co w zabawie chodzi? Zamiast tego pewnie jedyne co bym potrafił, to próbować przekonać ją do jakiejś słusznej formy zabawy – na przykład do tego, że klocki powinny być poukładane w taki a nie inny sposób, a książeczki trzeba czytać od lewej do prawej. Ale czy o to chodzi w zabawie? Żeby spektakl był z góry wyreżyserowany, a Tosia mogła jedynie powtórzyć to, co jej napisano w roli?

Nie pasuje mi takie podejście. Bo nie tylko czuję, że pozbawiam moje dziecko czegoś bardzo cennego, niemal magicznego, ale i siebie pozbawiam tej wyjątkowej okazji, żeby wziąć udział w zabawie na całego, jak kilkadziesiąt już lat temu… A w tym akurat temacie Tosia jest lepszym ekspertem ode mnie.

Jaka jest zatem moja rola, rola rodzica w zabawie dziecka? Poniżej 5 najważniejszych wskazówek, dzięki którym mój i twój maluch może się zatracić w samodzielnej zabawie. 

Zacznijmy od tego, czym jest a czym nie jest zabawa.

Magda Gerber, założycielka RIE (cztaj raj), często zachęcała dorosłych do myślenia o zabawie dziecka jak o produkcji filmu, w którym to dziecko wchodzi w buty scenarzysty, reżysera i aktora. Dlaczego to takie ważne? Bo zabawa, choć kojarzy nam się z czymś mało poważnym, pełni poważną rolę w rozwoju małego człowieka. Zabawa jest sposobem na poznanie przez Malucha siebie, otaczającego świata i zasad nim rządzących. Poprzez zabawę dzieci bardzo naturalnie odkrywają i ćwiczą umiejętności, których używać będą przez całe życie.

Jednocześnie zabawa nie służy zdobyciu jakiejś nagrody i nie ma też konkretnie określonego celu. Dzieci chcą się bawić, bo czerpią niesamowitą radość z samego zaangażowania w zabawę. Nie potrzebują do tego dodatkowych bodźców i… sensu, który my rodzice, często chcemy nadać.

No to jakie są te reguły gry?

Masz ochotę dowiedzieć się więcej o RIE i poznać innych rodziców, którym to podejście jest bliskie? Dołącz do pierwszej polskiej grupy RIE na Facebooku.

#1 Zadbaj o to, żeby na zabawę zawsze codziennie znalazło się miejsce i czas. Dużo czasu.

Czas między posiłkami i snem może być niemal w całości wypełniony zabawą. Wymaga to jednak stworzenia takiego miejsca w domu, które z jednej strony da nam i Maluchowi poczucie bezpieczeństwa a z drugiej go nie ograniczy. Wbrew pozorom różnego typu kojce dają często wystarczająco dużo przestrzeni. Dopóki Maluch nie zacznie wstawać i biegać na czworakach. Wtedy wystarczy mały pokój lub wydzielona część salonu. Wydaje mi się, że w tym punkcie już wielu rodziców ma kłopot. Bo z jednej strony chcieliby Malucha nie ograniczać, a z drugiej czują, że muszą nieustannie czuwać, co udziela się też dziecku.

Ważne jest też, aby w tej dziecięcej przestrzeni było miejsce, żeby opiekun mógł wygodnie usiąść na podłodze, jeśli zdecyduje się być z dzieckiem. A cała przestrzeń jest w zasięgu słuchu, gdy musimy coś zrobić dla siebie.

Natomiast bezwzględnie najlepiej spędzać czas na zewnątrz, jeśli aura pozwala.

#2 Wprowadzaj Malucha w zabawę stopniowo, na początku poświęcając mu całą swoją uwagę.

Ile razy zdarzyło ci się posadzić dziecko koło zabawek i odejść do swoich spraw z nadzieją, że będziesz miała teraz chwilę dla siebie a Maluch od razu zacznie się sam pięknie bawić? I co z tego wynikło? Dzieci mają chyba wbudowany jakiś radar, bo wyczuwają od razu, kiedy naszą intencją jest je zostawić i gdzieś sobie pójść. W zasadzie nie ma się co dziwić, bo przecież my też byśmy tego nie lubili. Uwaga innych ludzi jest dla nas znacznie ważniejsza niż najbardziej interesujący przedmiot.

Dlatego trzeba działać powoli i stopniowo. Pobyć chwilę z dzieckiem, które poczuje, że interesujesz się tym, co ono ma zamiar zrobić. I jeśli nie wpadniesz w pułapkę, o której piszę w kolejnym punkcie, to w końcu Maluch znajdzie zajęcie, które go pochłonie. Wtedy jest też dobry moment na to, żeby jasno i uczciwie powiedzieć Maleństwu, że chcesz teraz na chwilę odejść, po co i kiedy wrócisz. Warto to mówić na głos od pierwszych miesięcy. Maluchy z reguły rozumieją więcej niż nam się wydaje a w ten sposób uczą się i języka i naszego stylu komunikacji. Jeśli regularnie znikamy niepostrzeżenie, możemy być pewni, że dzieci nie będą skupione długo na zabawie. Bo co jakiś czas będą przerywać, żeby sprawdzić, czy jesteśmy obok…

No a teraz hit, który niejednego rodzica może zaskoczyć.

#3 Nie wtrącaj się w zabawę. Po prostu bądź uważnie obok.

Kiedy uczysz czegoś dziecko, zabierasz mu na zawsze szansę odkrycia tego samodzielnie, mawiała Jean Piaget. O tym, jak to robić w praktyce poświęciłem inny wpis, więc w tym miejscu nie będę się powtarzał. Natomiast jeśli chcesz mieć cały tekst w jednym kawałku i zawsze pod ręką, to możesz pobrać Pomocnik rodzica, który marzy o samodzielnej zabawie swojego dziecka wraz z notatką wizualną.

#4 Uważaj na nadmierną ilość bodźców a szczególnie na wszystkie typy ekranów – telefony, TV, komputery, tablety.

Trudno nie zgodzić się z faktem, że dzieci nie będą wymyślać zabaw i rozwijać swojej wyobraźni, jeśli mają możliwość obejrzenia czegoś na ekranie. To jest bardzo ważny temat, bo nadmiar bodźców i wrażeń pochodzących z różnego rodzaju urządzeń mobilnych może mieć przełożenie na wiele obszarów rozwoju dziecka. Ja byłbym ostrożny w serwowaniu małym dzieciom tych przyjemności przez kilka pierwszych lat życia. A już na pewno, jeśli twoim celem jest wyrobienie w dziecku nawyku samodzielnej zabawy i skupienia.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w artykule Potrzebujesz więcej czasu dla siebie? Daj dziecku telefon i posadź przed TV.

#5 Nuda jest dobra. Nie bój się nicnierobienia.

W czasach, kiedy już nawet w toalecie nie możemy wysiedzieć bez telefonu, perspektywa nicnierobienia wydaje się być torturą. A przecież mózg też potrzebuje relaksu, którego my w dorosłym życiu z premedytacją sobie odmawiamy. Co nam się wydaje nieznośną nudą, jest tymczasem oznaką zmęczenia lub po prostu przerwy, którą dzieci potrzebują, zanim zajmą się czymś innym. Nuda, wyobraźnia i samodzielna zabawa są ściśle ze sobą połączone. Zabijając jedno niestety niszczymy też resztę.


Eksperci są zgodni, że do siódmego roku życia głównym zajęciem dzieci powinna być zabawa. W ten sposób najlepiej się rozwijają i przygotowują do studiowania w późniejszym wieku. Lata badań pokazują, że ich wewnętrzna ciekawość, która objawia się w ciągłej eksploracji poprzez zabawę, prowadzi je do rozwoju społecznych, emocjonalnych i fizycznych umiejętności.

Kiedy pozwalamy dziecku bawić się na jego zasadach, to ofiarujemy mu wielki dar. Magda Gerber nazywała go czasem nicniechcenia. Bo bawimy się naprawdę wtedy, kiedy nic nie chcemy od swojego dziecka…

Więcej o praktyce RIE na co dzień dowiesz się odwiedzając pierwszą polską grupę RIE na Facebooku.


 

Zobacz także / Related post
Tomasz Smaczny on EmailTomasz Smaczny on FacebookTomasz Smaczny on InstagramTomasz Smaczny on Linkedin
Tomasz Smaczny
Nazywam się Tomasz Smaczny i jestem ciekawym tatą.
Pomagam mamom i tatom małych dzieci podejmować najlepsze decyzje dotyczące opieki i wychowania swoich pociech. Nawet jeśli nie mają wiele czasu. Żeby poczuli się spokojniejsi i bardziej spełnieni jako rodzice.
Dlaczego to robię? Przeczytaj moją historię...

Zobacz także
Histeria dziecka w miejscu publicznym. Jak zapobiegać, jak się zachować.

Histeria dziecka w miejscu publicznym. Jak zapobiegać, jak się zachować.

Dzieci mają zupełnie inne poczucie czasu. Jeszcze długo moja czternastomiesięczna Tośka nie będzie pojmować przeszłości i przyszłości. Ona żyje tu i
Read More
Kto i jak powinien docenić heroiczny trud Twojego rodzicielstwa?

Kto i jak powinien docenić heroiczny trud Twojego rodzicielstwa?

Dzieci mają zupełnie inne poczucie czasu. Jeszcze długo moja czternastomiesięczna Tośka nie będzie pojmować przeszłości i przyszłości. Ona żyje tu i
Read More
Masturbacja dziecięca. Czy jest się czego bać?

Masturbacja dziecięca. Czy jest się czego bać?

Dzieci mają zupełnie inne poczucie czasu. Jeszcze długo moja czternastomiesięczna Tośka nie będzie pojmować przeszłości i przyszłości. Ona żyje tu i
Read More
Kto jest kapitanem statku, czyli jak reakcje rodzica hartują charakter dziecka.

Kto jest kapitanem statku, czyli jak reakcje rodzica hartują charakter dziecka.

Dzieci mają zupełnie inne poczucie czasu. Jeszcze długo moja czternastomiesięczna Tośka nie będzie pojmować przeszłości i przyszłości. Ona żyje tu i
Read More
Dlaczego nie chcę rysować dla swojej córki.

Dlaczego nie chcę rysować dla swojej córki.

Dzieci mają zupełnie inne poczucie czasu. Jeszcze długo moja czternastomiesięczna Tośka nie będzie pojmować przeszłości i przyszłości. Ona żyje tu i
Read More