Programowanie dziecka dla początkujących. Twojego również.

To był spokojny majowy wieczór na działce u przyjaciół. Dzieci już spały a my, rodzice, mieliśmy czas dla siebie. Siedzieliśmy przy winie na tarasie i rozmawialiśmy o blaskach i trudach bycia mamą i tatą. Nie pamiętam, o czym dokładnie była mowa, kiedy kończyłem jakieś zdanie słowami …i dlatego warto uważać na programowanie dziecka. Mój przyjaciel spojrzał na mnie wtedy zdziwiony. Programujesz swoje dziecko? Czułem w jego głosie niedowierzanie, ale i oburzenie. Ja też poczułem się przez chwilę nieswojo, po czym odparłem. Ty też to robisz. Każdego dnia, kiedy z nim jesteś.

Wzruszył ramionami i nie pociągnęliśmy dalej tematu. Natomiast ja zdałem sobie sprawę, że chociaż nie lubimy myśleć o wychowaniu dzieci posługując się terminologią IT, to nie ma od tego ucieczki. Programujemy swoje dzieci. Świadomie lub nieświadomie. Mamy na ich przyszłe życie olbrzymi wpływ. Olbrzymi.

Dzieci nas naśladują.

Czy zauważyłaś może, jak Maluch chętnie naśladuje niemal wszystko, co robisz? Jak powtarza słowa, gesty czy ruchy? Jak często śmiejesz się patrząc, jak synek próbuje założyć twoje buty, a córka udaje, że się maluje przed lustrem albo że prowadzi samochód? Skąd te zabawy i zachowania? To oczywiste, że dzieci nas naśladują, bo jesteśmy ich najważniejszym źródłem poznania świata. Ich chęć i potencjał do chłonięcia nowych umiejętności, do rozumienia coraz więcej, spotyka się z obserwacją, co takiego robią i jak zachowują się rodzice. Osobiście się o tym przekonałem, kiedy zauważyłem, jak Tosia z uśmiechem od ucha do ucha zaczyna dłubać sobie w nosie. Jak myślicie, skąd u niej taki pomysł? 😊 Całe szczęście jej to przeszło.

Dzieci odrzucą tresurę rodziców…

Kilkukrotnie byłem naocznym świadkiem sytuacji, kiedy zezłoszczony tata groźnym tonem karcił swojego małego syna. Na przykład za to, że popchnął młodszego braciszka. W takich chwilach tata stoi niczym Guliwer nad mniejszym o połowę małym człowiekiem i podniesionym głosem zaczyna tyradę. Co ci mówiłem? Ile razy ci tłumaczyłem, że nie wolno popychać brata? Jak się zachowujesz? Przecież obiecałeś, że to się nie powtórzy! A kiedy chłopczyk w przerażeniu opuszcza głowę albo, nie daj Boże, próbuje uciec, zostaje złapany twardo za ramiona, a twarz taty zbliża się do jego twarzy. Mówię teraz do ciebie, popatrz mi w oczy i słuchaj. Nie odwracaj się. Nigdzie nie pójdziesz, dopóki nie przeprosisz i nie obiecasz, że nie będziesz już tego robił. Po czym chłopak cicho przeprasza brata a tata puszcza go z uścisku. Nie wiadomo czy z poczuciem satysfakcji, że osiągnął cel, czy z poczuciem zażenowania, że musiał użyć siły wobec dziecka i to w obecności innych osób.

Co z takiej sytuacji wyciągnie ten chłopczyk? To, że musi uważać na ojca. To, że tata zupełnie nie zainteresował się, co się z nim właściwie dzieje i dlaczego popchnął brata. On pewnie sam nie wie, dlaczego to zrobił, ale wie, że potrzebuje pomocy. Bo są w nim emocje, które stają się silniejsze od niego. Jest mu strasznie przykro nie dlatego, że popchnął brata, ale że jest sam ze swoimi uczuciami, których nie rozumie. Może nawet się tego boi. A do tego jego ojciec staje przeciwko niemu.

Czy za dwadzieścia kilka lat ten młody mężczyzna będzie przepraszał, jeśli kogoś szturchnie, bo tak mu kiedyś kazał ojciec? Niekoniecznie. Może nawet będzie robił to rzadziej, jeśli przez lata był za takie zachowanie karany a ojca już nie ma w pobliżu. Bo nareszcie nikt go do tego nie będzie zmuszał.

…ale system operacyjny w nich zostanie.

Kiedy ten sam chłopak zostanie ojcem, to jest bardzo prawdopodobne, że kiedy jego dziecko popchnie innego malucha, to wtedy wejdzie w rolę własnego taty sprzed lat i zrobi to samo, co on. Postawi synka siłą przed sobą i zacznie prawić ostre kazanie. Dlaczego tak się dzieje? Bo tak został zaprogramowany. Bo nie nauczył się innego sposobu. Nikt mu nie pokazał innej metody na rozmowę w takiej sytuacji. A teraz nie ma energii i czasu, żeby zastanowić się, czy można to lepiej rozwiązać. Może czuje, że coś tutaj nie gra, ale też usprawiedliwia się dosyć łatwo. Mój tata nie był idealny, ale ja wyrosłem na porządnego gościa, więc i mój syn na takiego wyrośnie.

Może tak, może nie, ale pewnie będzie miał takie same problemy emocjonalne jak tata.

Tata programuje córce, czym jest miłość.

W przepięknym filmie „Zimna wojna” jest scena, w której para zakochanych bohaterów wraca ulicami Paryża do domu z dobrze zakrapianej imprezy. Obydwoje są pijani i plotą, co im ślina na język przyniesie. Nagle ona dzieli się z nim bardzo nieprzyjemną dla niego wiadomością. On uderza ją w twarz. Jej reakcja? Ooo, to rozumiem… I wtedy przypominam sobie wcześniejszą scenę, kiedy wyznaje swojemu mężczyźnie, że w młodości dźgnęła ojca nożem, bo ją pomylił z matką…

Czy zastanawiacie się czasami, dlaczego tak wiele kobiet akceptuje wobec siebie przemoc fizyczną, mimo że racjonalnie są jej przeciwne? Dlaczego tkwią w związkach z takimi facetami? Być może w ich domach ojciec prał matkę przy dziecku. A potem przychodził zapłakany na kolanach i prosił o przebaczenie, wyjąc, że ją tak bardzo kocha i że ona jest najlepszym, co mu się w życiu przydarzyło. Historia się powtarzała, a córka już przestawała pytać, skąd mama ma kolejnego siniaka. I zapamiętała, że tata mówił mamie, jak ją kocha.

Takie doświadczenia mają niezwykłą, straszliwą moc. W dorosłym życiu, mimo doświadczeń innych osób, obejrzanych filmów romantycznych i przeczytanych książek ta kobieta utożsamiać będzie miłość z przemocą. Z jednej strony będzie tęsknić za ciepłem i czułością, ale kiedy ją dostanie, będzie jej czegoś brakować. Będzie jej brakować tych emocji, które towarzyszyły awanturom rodziców – tej mieszaniny strachu i bólu. Zrobi wtedy coś, żeby partner ją uderzył. I sprawi jej to podświadomie satysfakcje. To przecież tak wygląda miłość. Taką miłość widziała w domu…

Co to dla nas oznacza?

Nie wiem, jak to jest u Ciebie, ale zrozumienie, że każdego dnia swoim zachowaniem programuję moją córkę na resztę życia, było dla mnie bardzo mocnym doświadczeniem. Dotarło do mnie, że na tym przede wszystkim polega moja odpowiedzialność za dziecko. I jest to dla mnie znacznie ważniejsze niż zapewnienie mu bezpieczeństwa, rozrywki czy edukacji.

Ale ta wielka odpowiedzialność to też jedyna w swoim rodzaju pozytywna szansa. Szansa na stanie się kimś, kim zawsze chcieliśmy być. Na stanie się kimś lepszym. Teraz mamy taką możliwość i ma ona znacznie większy sens niż poprawa swojego samopoczucia i łechtanie własnej próżności. Bo dzięki temu, że my coś w sobie zmienimy i poprawimy na lepsze, nasze dzieci będą lepsze od nas. A wtedy świat stanie się odrobinę bardziej przyjazny…

Jeśli podoba Ci się, to co właśnie przeczytałaś i chcesz wiedzieć więcej o filozofii rodzicielskiej RIE, na której opieram swoje rodzicielstwo, dołącz do naszej grupy na Facebooku.

 

Zobacz także / Related post
Tomasz Smaczny on EmailTomasz Smaczny on FacebookTomasz Smaczny on InstagramTomasz Smaczny on Linkedin
Tomasz Smaczny
Nazywam się Tomasz Smaczny i jestem ciekawym tatą.
Pomagam mamom i tatom małych dzieci podejmować najlepsze decyzje dotyczące opieki i wychowania swoich pociech. Żeby poczuli się spokojnie, kompetentnie i bardziej spełnieni jako rodzice.

Jak i dlaczego to robię? Przeczytaj moją historię...

Zobacz także
Nie zapomnij…

Nie zapomnij…

To był spokojny majowy wieczór na działce u przyjaciół. Dzieci już spały a my, rodzice, mieliśmy czas dla siebie. Siedzieliśmy...
Read More
Dlaczego współczuję rodzicom, którzy krzyczą na swoje dzieci.

Dlaczego współczuję rodzicom, którzy krzyczą na swoje dzieci.

To był spokojny majowy wieczór na działce u przyjaciół. Dzieci już spały a my, rodzice, mieliśmy czas dla siebie. Siedzieliśmy...
Read More
Gdybym mógł cofnąć czas, czyli co zrobiłbym inaczej jako młody tata.

Gdybym mógł cofnąć czas, czyli co zrobiłbym inaczej jako młody tata.

To był spokojny majowy wieczór na działce u przyjaciół. Dzieci już spały a my, rodzice, mieliśmy czas dla siebie. Siedzieliśmy...
Read More
Szkoła rodzenia. Czy wiedza z niej wyniesiona wystarcza w pierwszych 100 dniach życia Maluszka? (wyniki ankiety)

Szkoła rodzenia. Czy wiedza z niej wyniesiona wystarcza w pierwszych 100 dniach życia Maluszka? (wyniki ankiety)

To był spokojny majowy wieczór na działce u przyjaciół. Dzieci już spały a my, rodzice, mieliśmy czas dla siebie. Siedzieliśmy...
Read More
Samodzielność. Czego najbardziej potrzebuje dziecko, żeby ją osiągnąć?

Samodzielność. Czego najbardziej potrzebuje dziecko, żeby ją osiągnąć?

To był spokojny majowy wieczór na działce u przyjaciół. Dzieci już spały a my, rodzice, mieliśmy czas dla siebie. Siedzieliśmy...
Read More