Kiedy w czasie męskiej dyskusji w sporym gronie padł temat seksu po dziecku, byłem zaskoczony otwartością, z jaką panowie dzielili się swoimi doświadczeniami. I nie chodzi mi tu o pikantne szczegóły, bo o ile faceci lubią się przechwalać, co, jak i z kim robili przed ślubem, to tajemnice małżeńskiej alkowy wolą pozostawić dla siebie.

Chodziło raczej o to, jak to było z powrotem do seksu po połogu. W końcu sporo się zmienia w czasie ciąży i po urodzeniu dziecka. Ciało mamy jest obolałe, dochodzi stres i niewyspanie związane z nową sytuacją i… niespodzianka! Mamy kogoś trzeciego w sypialni. Jak w takich warunkach uprawiać seks? Chcesz wiedzieć, jak sobie radzą inne pary? Według ojców, wygląda to tak…

Jak zacząć?

Większość pytanych rezolutnie twierdziło, że u nich przyszło to dość naturalnie. No dwa miesiące i jedziemy, usłyszałem. Według ojców, ochota zawsze była, tylko po prostu żonę bolało tu i tam. Ale wystarczyło zielone światło od ginekologa, żeby wrócić do seksu. Czegoś mi jednak brakowało w tym wyjaśnieniu. Czy rzeczywiście to jest tylko kwestia fizyczna?

Okazało się, że paru ojców wspomniało też o czymś innym. Że żona może poczuć się nieatrakcyjnie, mniej seksowne, że hormony się stabilizują. I to zniechęca panie do seksu. Więc może warto porozmawiać otwarcie z partnerką. Czy on chce a ona nie? Czy chcą obydwoje, ale bariera jest od strony fizycznej? Warto być wytrwałym i otwartym. No i pokazać kobiecie, że nadal nas pociąga.

Już myślałem, że to cała filozofia, ale całe szczęście znalazł się ktoś, kto nieco głębiej wszedł w temat, jeśli w omawianym kontekście można tak powiedzieć. Otóż kolega zauważył, że ciężej zrobić klimat, kiedy jesteście ciągle zmęczeni i zestresowani o nowego członka załogi. Musisz się postarać o nastrój. Na przykład zafundować partnerce masaż stóp w ramach gry wstępnej, żeby mogła się odprężyć.

Dobrze. Uznajmy, że wiadomo już, od czego zacząć. Niemniej pozostaje pytanie nadrzędne, kluczowe, które nigdy wcześniej przy okazji seksu nie padało.

A co z dzieckiem?

Wygląda na to, że dla chcącego nic trudnego. Jak zauważył jeden z panów – córka praktycznie od początku spała z nami w łóżku a to nam też nie przeszkadzało. Generalnie dzieci śpią mocno i przeżywają całą sytuację mniej dramatycznie niż rodzice.

Niemniej zdarza się, że żona czuje się nieswojo, kochając się w obecności dziecka, nawet jeśli ono śpi. W takim wypadku pomagają wypróbowane metody z minionych beztroskich lat. Ci, którzy znają topografię mieszkania i lubią wykorzystywać różne pozycje, znajdą sposób na seks poza sypialnią. Są też rozwiązania pośrednie, kiedy nie chcemy kochać się przy dziecku, ale też boimy się, że z innego pokoju możemy nie usłyszeć jego płaczu. Wtedy wystawiamy dziecko do przedpokoju, jak poradził jeden z kolegów.

Istotny jest też timing, bo jak wiadomo czas rodzica jest mocno ograniczony. Przyzwyczaj się do szybkich numerków między płaczem dziecka, usłyszałem. Bardziej doświadczony tata, pełen pozytywnej energii, wyjaśnił z kolei – z jednym dzieckiem jest zdecydowanie łatwiej, bo zmęczenie mniejsze i jest więcej chwil, które można na sex wykorzystać, np. drzemkę w środku dnia. Schody zaczynają się przy dwójce, ale też można sobie poradzić.

Niektórzy przyznawali, że na początku było to dziwne, ale potem przyzwyczaili się już do tego, że jak maluszek smacznie zaśnie, to rodzice niezwłocznie ruszają do zabawy.

Przy tej okazji ktoś rzucił kawał, który dobrze pasował do omawianego zagadnienia.

Przedstawiciel handlowy firmy kosmetycznej stuka do drzwi jednego z domów. Otwiera dość młoda kobieta z dużym biustem. Wokoło biega trójka dzieciaczków.
– Czy mogę pokazać produkty? – pyta komiwojażer.
– Oczywiście.
Koleś wyjmuje towary i pyta mamuśkę, czy zna choć jeden z nich.
– Tak. Wazelinę. Często jej używamy z mężem.
– Oooo… Do czego?
– Do seksu.
– Proszę pani, działam w tej branży już 9 lat. Do tej pory wszyscy mówili, że smarują wazeliną zawiasy. Ewentualnie łańcuch w rowerze. A pani tak bezpośrednio… Jak państwo tego używają?
– Normalnie. Smarujemy klamkę drzwi od sypialni, aby dzieciaki nie otworzyły.

Z dotychczasowych relacji wynikać by mogło, że facet jest zawsze chętny i gotowy i w zasadzie to tylko kombinuje, jak to ułożyć, żeby partnerka też się na seks nakręciła. Ale padł też głos, który zachwiał tym przekonaniem.

Z tym seksem generalnie to jakaś histeria, wolę sobie podłubać w garażu.

Okazuje się, że są też tacy panowie, którzy najzwyczajniej w świecie na seks nie mają ochoty i wielomiesięczna przerwa po urodzeniu dziecka zupełnie im nie przeszkadza. Może chodzić tu o stres związany z pracą czy o nadwagę. Upewniają się przy tym, co na to żona i jeśli nie jest specjalnie zainteresowana, to wszystko jest w normie. Jak dobitnie wyjaśnił jeden z kolegów – nawet myślenie o seksie sprawia, że mi się odechciewa. To jakbyś był zdziwiony, że nie reaguję na mycie garów entuzjazmem. W sumie fajny stan.

Oczywiście powyższa konstatacja nie pozostała bez komentarza zaskoczonych rozmówców, którzy gotowi byli biednego kolegę wysyłać do poradni, martwiąc się o jego zdrowie psychiczne. Ostatecznie jednak uznali, że staż kilkunastu lat małżeństwa ma swoje prawa, z którymi trudno dyskutować dwudziestoparolatkom.

Do tej pory dyskusja przebiegała w spokojnej atmosferze, aż do momentu, kiedy pojawił się ktoś, kogo w myślach nazwałem…

Empatyczny rycerz powstaje!

 A nie przyszło wam do głowy, że kobieta też jest zmęczona i padnięta i ostatnia rzecz, na jaką ma ochotę po całym dniu, to wyginanie się w łóżku? Po nocy karmienia, wczesnej pobudki, ciągłym noszeniu kapryszącego dziecka, przygotowywaniu posiłków, sprzątaniu i tak dalej. A później przychodzi facet i po gotowym obiadku i kolacji czeka w łóżku na żonę, która powinna być wypoczęta, uśmiechnięta i gotowa na kolejne półtorej godziny skakania…

Te słowa wywołały burzę, bo inni panowie poczuli się zaatakowani. Nie chcieli wyjść przecież na samolubnych seksualnych samców, którzy czekają tylko na odpowiedni moment, żeby zrobić sobie dobrze, nie patrząc na potrzeby pań.


Słuchając relacji panów nie zabrakło też złotych myśli, z którymi trudno mi się było nie zgodzić. Związek się zmienia tak jak my. Dziś oznacza tylko dziś. Panta rei – przypomniało mi się…

Inna uwaga brzmiała – dwa kluczowe dla małżeństwa punkty to rozmowa i seks. Jak jedna z nich zaczyna szwankować, to wcześniej czy później zaczną się problemy.

W tym momencie uprzytomniłem sobie, że to jednak punkt widzenia mężczyzn, dla których seks jest tak istotny, że zrobią wiele, żeby jak najszybciej do niego wrócić. Mnie jednak zastanawia, jak Wy, drogie Panie, widzicie kwestię powrotu do seksu po dziecku? Czy tak samo, jak przedstawiają to panowie? A może jednak nieco inaczej?

Myślę, że Wasz komentarz bardzo się nam, mężczyznom, przyda…

Twój Maluch nie śpi w nocy?

http://sleepconcept.pl/wp-content/themes/sleep-wp/assets/img/logo-light.pngNa hasło Tasty Way of Life, dodatkowe konsultacje gratis. Poznaj szczegóły i naszą historię.