W 2041 roku moja córka Tosia skończy dwadzieścia pięć lat. Będzie już wtedy dojrzałą, niezależną kobietą i zapewne wyfrunie do tego czasu z rodzinnego gniazda. W tym samym roku twoje dzieci albo będą jej rówieśnikami, albo blisko trzydziestki a może nawet czterdziestki. Być może będą nawet starsze, niż ty jesteś teraz.

Ta armia, dzisiaj bardzo małych, Polek i Polaków, zdecyduje o tym, jak wyglądać będzie nasz kraj. Jak wyglądać będzie polityka, gospodarka i kultura. Również jak nam, ich rodzicom, będzie się wtedy żyć.

W jakiej Polsce będą żyły nasze dzieci i my razem z nimi? Scenariusze są dwa. A czytając je, warto się przy okazji zastanowić, kto realnie ma teraz największy wpływ na to, który scenariusz okaże się rzeczywistością…

Polska zajmie miejsce Norwegii jako najszczęśliwszy kraj na świecie

W 2041 PKB na jednego mieszkańca nie będzie wprawdzie najwyższe w Europe, ale wzrośnie bardzo wyraźnie. Tak wysoko, że wakacje na Lazurowym Wybrzeżu będą relatywnie tańsze niż nad polskim Bałtykiem. Nasz wzrost gospodarczy napędzać będą rzesze przedsiębiorczych Polaków, którzy rozwiną własne, rodzime firmy. Albo zostaną szefami globalnych korporacji, które za siedzibę główną coraz częściej wybierać będą miasta między Odrą a Bugiem. Polscy przedsiębiorcy i menedżerowie znani i cenieni będą nie tylko za kreatywność, inteligencję i pracowitość, ale i za rzetelność i etyczne postępowanie. Polskiemu biznesmenowi będzie można po ludzku zaufać.

Myślenie w kategoriach dobra ogółu, większej czy mniejszej wspólnoty, wpłynie na powszechną chęć do płacenia podatków. Obywatele będą mieli zaufanie do administracji państwowej, bo doświadczą pozytywnych zmian dosłownie na własnej skórze. Opieka zdrowotna będzie naprawdę bezpłatna a w dodatku powszechnie i szybko dostępna i na najwyższym europejskim poziomie. Jeśli będziesz chciał zapisać się do okulisty, to poczekasz kilka dni, a nie kilka miesięcy. W dodatku zbada cię wybitny specjalista, który po studiach medycznych w Anglii, gdzie emigrowali jego rodzice, wróci do Polski, bo tutaj będzie miał lepsze perspektywy.

Wysoki poziom zaufania będzie standardem w relacjach międzyludzkich. Kiedy w Ustce na zatłoczonej plaży zostawisz wypchany portfel, to możesz być pewny, że za kilka godzin znajdziesz go w tym samym miejscu. Ewentualnie na miejscu portfela ktoś zostawi jasną wiadomość, gdzie czeka on na właściciela i że został zabrany tylko dlatego, żeby przypadkowo nie zginął i nie zniszczył się w piachu.

W 2041 roku w mediach nie zobaczysz relacji z kolejnych korupcyjnych i politycznych afer. Nie dlatego, że media przestaną je relacjonować. Po prostu dlatego, że ich nie będzie. Ludzie będą rozumieć, że atakując, poniżając czy dając łapówkę tej czy innej wpływowej osobie podkopują dobro wspólne i naruszają zaufanie społeczne. A tego społeczeństwo im nie wybaczy. I kiedy raz na rok jakaś afera wyjdzie na jaw, szok wśród obywateli będzie tak ogromny, jak dzisiaj ogromne jest zobojętnienie. A jej negatywnym bohaterom, o ile unikną więzienia, pozostanie bilet w jedną stronę do Republiki Środkowoafrykańskiej.

A jak na co dzień będą wyglądały relacje w rodzinie i między ludźmi? W sobotę zobaczysz jak większość osób z klatki w twoim bloku organizuje wspólną akcję sadzenia drzewek wokół ogrodzenia a potem razem świętują na pikniku pod gołym niebem. Obok suchych numerów na klawiszach domofonów będą widniały nazwiska. Ludzie nie będą chcieli już być anonimowi. Będą mieli czas i ochotę pobyć i pośmiać się razem. Tylko dlatego, że są sąsiadami, choć może ich różnić kolor skóry, wyznanie, miejsce urodzenia czy wierność ukochanym piłkarskim barwom klubowym. Wyobrażasz sobie spotkanie przy piwie fanów Cracovii i Wisły, na którym gościem specjalnym będzie prezes stowarzyszenia kibiców Legii Warszawa? Tak właśnie będzie w 2041 roku w Polsce.

Najciekawsze jest to, że nie opisuję utopii. Podobnie życie wygląda teraz w Norwegii, która w 2017 roku okazała się najszczęśliwszym państwem świata. Niestety możliwy jest też inny scenariusz i Polska w 2041 roku zamieni się miejscami z najmniej szczęśliwym krajem na naszej planecie.

Polska zajmie miejsce Republiki Środkowoafrykańskiej

Nie wiem, czy potrafisz to sobie wyobrazić życie wśród ludzi, którzy są permanentnie zaniepokojeni, smutni lub agresywni. W takim otoczeniu niczego nie można być pewien. Wszystko co masz, może ci być odebrane w każdej chwili i nieustannie żyjesz z taką świadomością. Kilka dni temu u twojego sąsiada w środku nocy pojawiła się banda z kijami bejsbolowymi, wyważyła drzwi i niemal na śmierć wystraszyła malutkie dziecko i przerażonych, śpiących rodziców. Splądrowali mieszkanie i zagrozili, że zrobią coś złego dziecku, jeśli tylko ktoś odważy się na nich donieść. A wychodząc zaśmiali się tylko komentując, że i tak policję mają w kieszeni, więc są nietykalni.

Albo z dnia na dzień dostaniesz decyzję o eksmisji, bo budynek będą wyburzać pod drogę. Liczysz na słuszne odszkodowanie? Dostaniesz tylko jedną propozycję, bez możliwości żadnych negocjacji. A że ta propozycja polegać będzie na zamianie na mniejsze mieszkanie w najbardziej niebezpiecznej dzielnicy miasta? Lepiej nie pyskuj, bo możesz zostać z niczym.

A co zrobisz, kiedy poważnie zachorujesz i potrzebujesz lekarza? O ile cię jeszcze nie okradli, to przygotuj sobie konkretną sumkę, bo lekarzy będzie w kraju nomen omen jak na lekarstwo i poproszą cię o grube zwitki banknotów. Na marginesie lekarz to będzie bardzo dobry zawód. W końcu bandziory i politycy też muszą się gdzieś leczyć. Więc będą chronić i przymykać oko na skorumpowanych chirurgów, kardiologów i pediatrów, którzy po prostu będą chcieli godnie żyć.

Ludzie będą szukali ratunku w religii. Ale raczej pozostając w domach, bo jakiekolwiek zgromadzenia publiczne będą zakazane. Paradoksalnie zwiększy się skłonność do szybkiego zawierania małżeństw i wzrośnie przyrost naturalny, co w konsekwencji pogorszy jeszcze sytuację ekonomiczną przeciętnej rodziny. Ale czemu się dziwić? Kiedy wokół trwa wojna, nawet taka cicha, ludzie wyrywają z życia okruchy szczęścia. Bo jutra może już nie być.


Bez względu na to, czy te skrajne scenariusze wydają ci się absurdalne, czy też nie, to co wydarzy się w roku 2041 roku najbardziej zależy… od nas. Tak, od ciebie i ode mnie tu i teraz w 2017 roku i w kolejnych latach, w których opiekujemy się naszymi dziećmi. Zastanawiasz się, jak to możliwe? To proste. To, co dzieje się w kraju, zawsze w największym stopniu zależy od ludzi. Od ich mądrości, otwartości, empatii czy serdeczności. Albo od ich agresji, braku zaufania, frustracji i strachu. Tymi ludźmi w 2041 roku będą nasze dzieci. A kto ma największy wpływ, na kogo wyrosną? Jak mówi piękne buddyjskie przysłowie: pokój w sercu, to pokój w rodzinie. A pokój w rodzinie, to pokój na świecie.

Twój Maluch nie śpi w nocy?

http://sleepconcept.pl/wp-content/themes/sleep-wp/assets/img/logo-light.pngNa hasło Tasty Way of Life, dodatkowe konsultacje gratis. Poznaj szczegóły i naszą historię.