Ojcu stereotypowo przypisuje się rolę tego twardego. Z ojcem nie ma za bardzo miejsca na płacz, jałowe dyskusje, jęczenie i narzekanie. Jest konkret i wszystko ma chodzić jak w zegarku. Z ojcem się robi, z mamą się gada. Tata wprawdzie załatwi, zawiezie, przywiezie, nakarmi, ubierze czy wykąpie, ale za bardzo nie będzie się przy tym ceregielił. Bo liczy się wynik, rezultat. A na dywagacje czy rozterki to najlepsza jest mama.

Pewnie znajdziecie sporo przykładów, że tak właśnie jest i niemało innych, gdzie ojciec nieco bardziej emocjonalnie angażuje się w relacje z dziećmi. Bez względu na to, jak to wygląda w waszej rodzinie i ile w tym opisie jest prawdy, jest jeden rytuał, który emocjonalnie rozbraja wszystkich rodziców. Rozbraja mamy. Nawet te, które jeszcze nie mają dzieci. I rozbraja ojców. Zmiękcza serce największego ojca-twardziela.

Podobnie jest ze mną, choć wiem, że niedługo będę musiał pogodzić się z faktem, że być może nigdy już tego z Tosią więcej nie przeżyję…

Czy domyślacie się, o co chodzi?

Pomyślcie o zdjęciach facetów, które robią na was największe wrażenie. Na których widać silnego mężczyznę z niewinnym dzieciątkiem, które na dodatek… śpi. Najlepiej mężczyźnie na rękach. Usypianie małego dziecka przez faceta jest niebywale pociągające. Bo znając twardą i szorstką naturę mężczyzny, nie łatwo jest wyobrazić sobie, że może jednocześnie pokazać swoje opiekuńcze i delikatne oblicze. Ten kontrast jest wzruszający.

Powiem wam coś w sekrecie. W takim momencie bez względu na to, jak bardzo facet nie starałby się ukrywać swoich emocji i tak dojdą one do głosu. Tata wciągnięty w akt usypiania maleństwa konfrontuje się z sytuacją, na którą nie może pozostać obojętnym. W sytuacji pełnej bliskości jego mała istotka powierza mu swoje kruche życie i ufa tak mocno, że odpływa w inny świat. W otchłań, której jeszcze nie rozumie, w którą często trudno jest się oddalić, porzucając zmysłową rzeczywistość. Do tego potrzeba ciepła, spokoju, olbrzymiego zaufania i oddania.

I właśnie to pełne oddanie tak bardzo rozczula tatę, bo zdaje sobie sprawę, jaką ważną rolę pełni w życiu tej małej istotki, którą ofiarował mu los.

Miałem szczęście i dane mi było usypiać na noc Tosię przez ostatnie tygodnie. Mówię, że było to szczęście, bo bardzo prawdopodobne, że wkrótce to się zmieni… Możecie się zastanawiać a co w tym takiego wyjątkowego? To posłuchajcie…

Wyjątkowe jest czytanie Maluchowi

W tej chwili Tosia na noc zasypia w naszym łóżku i dzięki temu mogę położyć się obok niej. Przy zaciągniętych żaluzjach, włączonym szumie oczyszczacza powietrza i zapalonej lampce Miffy, czytamy bajki-wierszyki na dobranoc. Ze wszystkich książeczek, które do tej pory jej czytaliśmy, najbardziej upodobała sobie Muchy samochwały Marii Konopnickiej. Kiedy tylko otwieram pierwszą stronę i zaczynam deklamować U chomika w gospodzie… a Tosia zobaczy pięknie narysowaną muchę, która w knajpie pije miód, zaczyna się jej taniec radości. Pokrzykuje, rzuca rączkami i nóżkami i klepie rączką po grubych, kartonowych stronicach. Czasami wyrywa mi książeczkę i w tej ekscytacji wkłada sobie któryś z jej rogów do buzi. Dobrze, że znam ją na pamięć, więc nawet bez obrazków kontynuuję …siedzą muchy przy miodzie. Siedzą, piją koleją i z pająków się śmieją. A Tośka sprzedaje mi tylko jeden z tych zabójczych bezzębnych uśmiechów i zaraz znowu krzyknie coś radośnie.

To są dla mnie cudowne chwile. Widzę czystą radość życia, której sam chętnie się poddaję. Nie potrzeba mi wtedy nic więcej. Jest pięknie i jest wesoło.

Wyjątkowe jest usypianie

I kiedy już tak nacieszymy się czytaniem i książeczką, która przez Tosię zostanie pocmokana, wymacana i znajdzie się ostatecznie na nocnej szafce, zaczyna się magiczny rytuał usypiania. Gaszę lampkę i cicho zaczynam jej śpiewać kołysanki. Klasyczne Na Wojtusia z popielnika i Był sobie król przeplatam ostatnim hitem kołysankowych plejlist – Bum Cyku Cyk. Ja cichutko śpiewam a Tosia zaczyna swój taniec – przeturlaniec. Łóżko jest wprawdzie obłożone poduszkami i kocami, żeby nie spadła, ale i tak ma sporo miejsca na kręcenie beczek. Jesteśmy bardzo blisko a Tosia raz po raz odkręca się ode mnie, zastyga, żeby spojrzeć na mnie i chwilę potem turla się z powrotem. Po każdej rundzie zatrzymuje się, podpiera na przedramieniu i patrzy na mnie, jakby pytając, widziałeś tata?

Cudownie jest czuć, że mamy taki ciepły i bliski kontakt. Że udaje nam się porozumieć w tak niecodzienny sposób.

Kulminacja wyjątkowości – moment zaśnięcia

Ten moment jest najbardziej rozczulający. Zdarza się, że Tosia płacze i biorę ją na ręce, ale mniej więcej w połowie przypadków turla się sama dopóty, dopóki wyraźnie widzę, że zaczyna być bardzo śpiąca. Trze oczka, wykonuje gwałtowne ruchy, tak jakby trudno było jej odpuścić i odpłynąć w sen. Przestaję wtedy śpiewać i zaczynam mówić do niej, że może spokojnie zasnąć i że jestem przy niej.

I wtedy następuje ten ostatni ruch Tosi. Przekręca się w moją stronę tak, że nóżkami i rączkami ma ze mną fizyczny kontakt. Czasami jej rączka wyląduje na mojej twarzy, czasami na łokciu czy dłoni. Jest bardzo blisko mnie, jej drobna twarzyczka przysunięta blisko mojej a całe ciałko jakby szukało mojego dotyku.

I w takiej pozycji nieruchomieje i zasypia.

Nie mogę się wtedy napatrzeć

To jest wlaśnie cud ufności i oddania. Kto ufa mi bardziej niż moja córka? I ta ufność procentuje, bo skrada moje serce dzień po dniu. Patrzę jeszcze kilka minut na jej drobne rączki, które czasami zacisną się na moim palcu, czy na nóżki które zawadiacko zarzuciła sobie w moją stronę, dotykając tułowia. Wiem, że za chwilę rytuał dobiegnie końca i będę mógł po cichu wyjść z pokoju.

I zdarza się często, że o ile na początku czekam na moment, kiedy Tosia będzie już spała, żeby wieczór spędzić na większym luzie, to w trakcie usypiania pragnę, żeby ta chwila nigdy się nie skończyła…

Twój Maluch nie śpi w nocy?

http://sleepconcept.pl/wp-content/themes/sleep-wp/assets/img/logo-light.pngNa hasło Tasty Way of Life, dodatkowe konsultacje gratis. Poznaj szczegóły i naszą historię.