Boisz się powrotu z macierzyńskiego? Nie jesteś z tym sama!

Kiedy decydowałem się na 11-miesięczny urlop, żeby spędzić pierwszy rok życia Tosi blisko niej i Natalii, przez głowę przechodziły mi różne myśli. Była wśród nich jedna najważniejsza. Jak będzie wyglądał powrót do pracy po macierzyńskim i rodzicielskim? Czy w ogóle będę miał jeszcze do czego wracać? W końcu jestem jednym bardzo niewielu facetów w Polsce, którzy zdecydowali się na jakikolwiek urlop opiekuńczy nad dzieckiem, a w mojej firmie zostałem rekordzistą. Mimo wszystko byłem dobrej myśli. Nie spodziewałem się wtedy, co będę czuł dzisiaj, kiedy dzień powrotu zbliżać się będzie dużymi krokami…

W Polsce nie ma zwyczaju brania urlopów macierzyńskich i rodzicielskich przez mężczyzn.

To oznacza, że przełożonym, którzy często są mężczyznami, prośba o urlop na dziecko naturalnie może się wydać dziwna, a w głowie pojawiają się pytania. O co mu chodzi z tym urlopem? Wolne chce sobie zrobić, kiedy my tu mamy pełno roboty? Widocznie nie zależy mu na karierze w tej firmie. Szef oczywiście zgodzi się na urlop, ale w sercu pozostanie żal i zawód, że pracownik wykorzystał system i zostawił go w potrzebie. W końcu on nie jest w ciąży i nie musi iść na żaden dłuższy urlop.

Wydawać by się mogło, że w przypadku kobiet taka sytuacja nie ma miejsca.

My, faceci, chociaż nie mamy podobnych doświadczeń, rozumiemy, że mamy chcą i muszą opiekować się swoimi nowonarodzonymi dziećmi. Z reguły gratulujemy im potomka i cieszymy się ich szczęściem. Jak byśmy mogli przecież o kobiecie w ciąży, która przychodzi do nas z radosną wiadomością, pomyśleć coś złego?

Razem z akceptacją sytuacji pojawiają się jednak jeszcze inne myśli. Zastanawiamy się, jak taka ponad roczna przerwa wpłynie na ich karierę w firmie. Może trochę ich żałujemy. Bo przecież praca mamy to ciężki kawałek chleba, ale nie przekłada się na rozwój kariery zawodowej. Myślimy sobie, że kobieta wyjęta z biurowej rutyny wypadnie z obiegu. Zapomni, jak się pracuje. A przynajmniej stanie w miejscu, podczas gdy inni zbiorą cenne doświadczenie. Muszę przyznać, że ja tak właśnie myślałem.

W jak dużym błędzie byłem!

Teraz, na podstawie własnych doświadczeń, mogę z całym przekonaniem powiedzieć, że matki po urlopie macierzyńskim:

  • są lepiej zorganizowane (np. przerywają durne dyskusje na zebraniach)
  • mają dużo więcej empatii (np. wysłuchają każdej bzdury klienta z uśmiechem)
  • są niezwykle cierpliwe (np. wysłuchają przemówienia członka zarządu bez przymykania oczu i ziewania dłużej niż inni)
  • mają większą intuicję do przewidywania przyszłych wyników (np. wcześnie ostrzegą szefa, że jego ulubiony projekt zrujnuje mu karierę)
  • są w stanie komunikować się w dowolnym języku lub bez języka (np. możesz jutro wysłać je do negocjacji umowy w Beninie)
  • …  (sam dodaj więcej)

W związku z tym czas najwyższy, aby szefowie tego świata zaakceptowali fakt, że mamy po urlopie macierzyńskim mają wyższe kompetencje niż przed urlopem. Bo jeśli chodzi o to co technicznie trzeba zrobić, to większości spraw można się nauczyć. Ale już jak coś zrobić, z jakim podejściem i pomysłem, tego szybko nauczyć się nie da. Miękkie kompetencje, takie jak empatia, cierpliwość, odpowiedzialność czy komunikacja kształtują się razem z charakterem i w normalnych warunkach doskonalą powoli z biegiem czasu. A mamy przeszły właśnie wielomiesięczny, superintensywny, codzienny trening praktyczny najważniejszych kompetencji miękkich, o którym liderzy-mężczyźni mogą tylko pomarzyć.

Myślę, że Panie generalnie nie patrzą na siebie w tak pozytywny sposób.

Stawiam, że przede wszystkim się martwią, jak to będzie po powrocie do pracy. Nie mają pewności, że się rozwijają jako ludzie i że to firmie może przynieść realne korzyści. Poprawcie mnie, jeśli się mylę…

A jeszcze gorzej dzieje się, kiedy dochodzi informacja, że w firmie dochodzi do zmian strukturalnych i następuje likwidacja stanowisk. Zapytałem o to Kasię Łodygowską. Kasia jest prawnikiem i za pośrednictwem bloga matkaprawnik.pl pomaga mamom w zawiłych kwestiach prawa pracy. Kasia na co dzień spotyka się z dziesiątkami sytuacji, w których mamy tracą pracę i nie wiedzą, jak dochodzić swoich praw. Często wynika to tylko z ich nastawienia.

Według relacji Kasi, w sytuacji zwolnienia z pracy po urlopie macierzyńskim kobiety często uważają, że problem tkwi w nich. Żałują, że nie skróciły urlopu. Mają wyrzuty sumienia i winę za ten stan rzeczy upatrują w sobie. Dlatego nie walczą o to, co im się należy. Żaden pracodawca nie ma prawa ukarać rodzica za urlop związany z opieką nad dzieckiem, bez względu na jego długość. Zgodnie z przepisami pracownik powinien być traktowany po powrocie co najmniej tak samo, jakby nigdy na ten urlop nie poszedł. Niestety w wielu przypadkach tak się nie dzieje, a kobiety których to dotyka pozostają bierne.

Przychodzi mi na myśl w tym momencie inny rodzaj karania kobiet – za ich atrakcyjność seksualną. Czy to nie dlatego mężczyźni całego świata pozwalają sobie na molestowanie? Jak duża jest skala tego problemu, pokazuje obecna kampania #MeToo, która niczym tsunami przetacza się przez media społecznościowe obejmując cały świat. Czy w Polsce skala dyskryminacji po powrocie z urlopu macierzyńskiego jest równie duża co molestowania seksualnego? Niestety na razie tego nie wiemy. Bo cały czas zbyt mało kobiet o tym mówi.

Co to ma wspólnego ze mną?

Bardzo wiele. Po pierwsze chcę Paniom dodać otuchy. Podjęłyście bardzo słuszną decyzję, idąc na urlop macierzyński. Zbudowanie relacji z własnym dzieckiem zaprocentuje na kolejne lata a wspólnie spędzonych magicznych momentów nikt Wam nie odbierze. Ja czuję tak samo, mimo że mogę przypłacić to posadą. Dzieci dorastają bardzo szybko i zanim się obejrzymy, wiele sytuacji przeminie i nigdy nie wróci. A praca jest i będzie. Nie taka, to inna.

I dlatego właśnie nie bójcie się. Nie odpuszczajcie. Nie dajcie sobie wmówić, że to Wasza wina, że Was nie było. Domagajcie się swoich praw. Jesteście tego warte.

A do wszystkich pracodawców i szefów kadr, mam informację zwrotną.

Poczucie niepewności jutra jest bardzo nieprzyjemne. A w skrajnych przypadkach może obudzić poczucie winy. Dlatego wyjdźcie naprzeciw mamom i ojcom przebywającym na macierzyńskim i nie ukrywajcie informacji o ich przyszłości do momentu ich powrotu do biura. Wyobraźcie sobie, co czuje dziewczyna, której stanowisko zlikwidowano miesiąc po urodzeniu. Przez kolejny rok będzie żyła w niepewności, czy ma pracę czy nie? To jest nieludzkie. I przy okazji niemądre, bo osłabia więź i zaufanie do firmy. Co ciekawe, wystarczy dać pracownikowi wybór. Zamiast milczenia lub nawet kurtuazyjnego telefonu z informacją Są zmiany, o wszystkim dowiesz się po powrocie do biura, który w wielu domach wywołuje panikę, wystarczy zaproponować szczerą rozmowę nawet w czasie trwania urlopu, jeśli o to poprosi pracownik.

Na tym blogu promuję traktowanie nawet najmniejszych dzieci z szacunkiem i empatią, której oczekujemy w dorosłym świecie. Bo w ten sposób budujemy z nimi dobre, długotrwałe relacje. Wiele firm marzy o zaangażowaniu i odpowiedzialności pracowników i swoich zespołów. Nęci górnolotnymi hasłami i obietnicami. Dziękuje za wysiłek i nieustannie prosi o więcej i więcej. W końcu tego można oczekiwać od dorosłych ludzi, prawda? To dlaczego w sytuacji zwolnień, traktuje się ich jak dzieci? Z obawy, że może wybuchną płaczem albo zaczną krzyczeć?


Moja przyszłość w macierzystej firmie cały czas jest niepewna. W wrześniu nastąpiły zmiany, które również mnie dotyczą, ale ja cały czas nie wiem, co się ze mną stanie po powrocie do pracy 5. grudnia*. Czy i Ty jesteś w podobnej sytuacji? A może po powrocie z urlopu rodzicielskiego zostałaś zwolniona? Podziel się swoją historią! Trzymajmy się razem i dodajmy sobie otuchy!

Zdjęcia Tony Webster i Ben White

*Pierwszego dnia po powrocie z urlopu rodzicielskiego dowiedziałem się, że moje stanowisko zostało zlikwidowane. Nie miałem możliwości powrotu do pracy. Rozstałem się z firmą za porozumieniem stron.  


Jeśli bliskie Ci jest traktowanie drugiego człowieka z szacunkiem i empatią, możliwe, że znajdziesz wiele inspiracji i poznasz inne wspaniałe mamy w grupie fejsbukowej Rodzice RIE. Zapraszamy!


Zobacz także / Related post
Tomasz Smaczny on EmailTomasz Smaczny on FacebookTomasz Smaczny on InstagramTomasz Smaczny on Linkedin
Tomasz Smaczny
Nazywam się Tomasz Smaczny i jestem ciekawym tatą.
Pomagam mamom i tatom małych dzieci podejmować najlepsze decyzje dotyczące opieki i wychowania swoich pociech. Żeby poczuli się spokojnie, kompetentnie i bardziej spełnieni jako rodzice.

Jak i dlaczego to robię? Przeczytaj moją historię...

Zobacz także
Minimalistyczna wyprawka dla noworodka.

Minimalistyczna wyprawka dla noworodka.

Kiedy decydowałem się na 11-miesięczny urlop, żeby spędzić pierwszy rok życia Tosi blisko niej i Natalii, przez głowę przechodziły mi...
Read More
O tym, jak obrócić zawód dziecka w przygodę, czyli historia zaginionego kotka.

O tym, jak obrócić zawód dziecka w przygodę, czyli historia zaginionego kotka.

Kiedy decydowałem się na 11-miesięczny urlop, żeby spędzić pierwszy rok życia Tosi blisko niej i Natalii, przez głowę przechodziły mi...
Read More
Jak wybrać fajną szkołę językową dla dziecka i wraz z nim cieszyć się z efektów?

Jak wybrać fajną szkołę językową dla dziecka i wraz z nim cieszyć się z efektów?

Kiedy decydowałem się na 11-miesięczny urlop, żeby spędzić pierwszy rok życia Tosi blisko niej i Natalii, przez głowę przechodziły mi...
Read More
List do Mamy, płaczem pisany.

List do Mamy, płaczem pisany.

Kiedy decydowałem się na 11-miesięczny urlop, żeby spędzić pierwszy rok życia Tosi blisko niej i Natalii, przez głowę przechodziły mi...
Read More
Jakim jestem ojcem?  Spowiedź taty, który o rodzicielstwie pisze od ponad dwóch lat.

Jakim jestem ojcem? Spowiedź taty, który o rodzicielstwie pisze od ponad dwóch lat.

Kiedy decydowałem się na 11-miesięczny urlop, żeby spędzić pierwszy rok życia Tosi blisko niej i Natalii, przez głowę przechodziły mi...
Read More