List do Mamy, płaczem pisany.

Przeczytałem ostatnio dwa tajemnicze listy od dzieci, które pisały do swoich mam. Najpierw przyszedł ten tutaj, zacytowany przez Blog Ojca. Niedługo potem otrzymałem list, który z kolei ja cytuję poniżej. Najpierw myślałem, że każdy z tych listów pisało inne dziecko. Ale potem okazało się, że pochodzą od tego samego autora. Co więcej, Maluszek „wypłakał” je w tym samym czasie. Widocznie co rodzic, to słyszy w płaczu Maluszka co innego. Mimo, że ono płacze zupełnie tak samo…

Droga Mamusiu,

Jest mi zimno. Leżę w swoim łóżeczku i nie czuję na sobie kołderki. Trochę śpię, trochę nie, nie do końca wiem, co się ze mną dzieje. Potrzebuję pomocy. Chciałbym, żeby ktoś mnie przykrył. Wołam cię, żebyś przyszła i mi pomogła, bo sam nie umiem sobie z tym poradzić.

Próbowałem zwrócić na siebie twoją uwagę cichszymi odgłosami przez kilka chwil, ale spałaś tak mocno, że mnie nie słyszałaś. Jeszcze nie wiem, jak inaczej mógłbym to zrobić. W trakcie dnia widzę i słyszę was wszystkich wydających dźwięki i komunikujących się ze sobą. Do mnie też się odzywacie i ja staram się bardzo mocno, żeby to powtórzyć, ale jeszcze nie potrafię. Z braku innego sposobu płaczę, kiedy mam coś ważnego do przekazania.

Mamusiu, płaczę, ale to nie zawsze oznacza, że bardzo cierpię.

Naprawdę nie musisz od razu mnie podrywać z łóżeczka i przytulać. Dziwisz się, że czasami płaczę wtedy jeszcze głośniej. To dlatego, że mnie rozbudziłaś. Chciałem tylko, żebyś mnie przykryła. Jeśli to nie wystarczy, na pewno ci o tym powiem. Oczywiście płaczem, bo inaczej nie umiem. Także przyzwyczaj się, bo to jest zupełnie normalne. I nie denerwuj, tylko mnie dobrze posłuchaj. Tak sobie na razie rozmawiamy.

Czasami czuję się trochę samotnie, to prawda. Dopiero co spędziłem dziewięć miesięcy w twoim brzuchu, gdzie ciągle czułem się bezpiecznie. Tutaj wszystko jest takie nowe i czasami czuję niepokój. Nie rozumiem do końca, gdzie jestem. Uspokaja mnie, kiedy mi tłumaczysz, co się ze mną dzieje i kim są ci wszyscy ludzie, którzy się do mnie uśmiechają. Tyle twarzy ostatnio widuję. W brzuchu nie widziałem żadnej. Tam słyszałem tylko twoje serce, przepływ twojej krwi, czułem twoje ciepło i jedzenie. Tutaj tyle się dzieje! Nie umiem sobie z tym jeszcze poradzić.

Dlatego proszę, chroń mnie od zbyt wielu przeżyć naraz.

Nowe twarze nad moją głową, nowe zabawki, dźwięki, które co chwila się zmieniają, nie pomagają mi. Jestem bardzo ciekawy świata, ale potrzebuję też dużo spokoju. Inaczej będę płakał i nie będę mógł spać z emocji. A ty nie martw się, że ze mnie taki odludek. Ani się obejrzysz, a wszędzie będzie mnie pełno!

Widzę Mamusiu, że ty bardzo lubisz przytulanie. Mamusiu, ja też to lubię. Kiedy czuję, jak mnie nosisz i delikatnie bujasz, kiedy czuję twój zapach, czuję się wtedy najbezpieczniej. Kiedy czuję twoją dłoń na moich plecach i moje ucho położone dokładnie na twoim sercu, to wtedy Mamusiu jest mi bardzo przyjemnie i spokojnie. Czasami za tym tęsknię. Ale muszę ci powiedzieć ważną rzecz. Pozwól mi samemu zdecydować, kiedy chcę się przytulić. Będziesz to czuć. Bywa, że mocno do ciebie przylgnę, a czasami będę szukał sobie innego miejsca.

Nie zawsze mój płacz czy grymas oznacza cierpienie i potrzebę przytulenia. Może daję ci znać, że po prostu mi zimno. A może próbowałem właśnie się przekręcić albo sięgnąć rączką po tę żółtą piłeczkę. Nie dałem rady i bardzo mnie to zdenerwowało. I wtedy chcę wiedzieć, że jesteś przy mnie i mogę przy tobie się wyżalić, że pozwolisz mi na to.

list do mamy, płaczem pisany

Wystarczy, że mogę trzymać cię za rękę i że mnie słuchasz.

Że jesteś obok. To mi pomoże wyrzucić z siebie wszystkie emocje, nad którymi nie mam kontroli. Po chwili mi przejdzie i może z przyjemnością ponownie spróbuję sięgnąć po tę piłeczkę. Jest taka żółta i tak śmiesznie łaskocze mnie w rączki, kiedy ją trzymam. Ale najbardziej lubię ją chwytać samemu. A potem odrzucać. I tak w kółko. To jest świetna zabawa, nie sądzisz? Także nie podawaj mi piłeczki, jeśli wyraźnie cię nie proszę…

I nie zabieraj mnie z maty, bo już nie będę miał okazji spróbować po nią sięgnąć! Poczekaj proszę. Daj mi szansę, spróbuj mnie naprawdę w pełni zrozumieć. Zaufaj, że nie jestem bezsilny, że chcę się uczyć i ciągle próbować lepiej zrozumieć otaczający mnie świat. Jeśli się we mnie wsłuchasz, zrozumiesz, kiedy naprawdę poproszę cię o to, żebyś mnie stąd zabrała.

Mamusiu, jestem już zmęczony. Proszę, odłóż mnie do mojego łóżeczka.

Mamy taki swój rytuał, który mówi mi, że za chwilę będę spał. Zaciągamy rolety, zapalamy lampkę, włączamy to cicho szumiące urządzenie, które oczyszcza powietrze w moim pokoju a ty w ramionach śpiewasz mi kołysankę. Potem uprzedzasz mnie, że odłożysz mnie do łóżeczka i przykrywasz. Czasami to mi wystarczy, możesz wtedy zgasić lampkę i wyjść. Zawsze mi mówisz, że jesteście z tatą obok i że jeśli będę czegoś potrzebować, to przyjdziecie.

Innym razem nie chcę cię puścić. Chcę, żebyś była blisko. W łóżeczku się wysypiam dobrze i jest mi wygodnie, ale lubię mieć ciebie lub tatę przy sobie. Lubię trzymać cię za rękę. Szczególnie za tą, na której masz pierścionki. Bawię się nimi i to mnie uspokaja. Pozwalasz mi na to a ja to lubię, więc dlatego często przed zaśnięciem szukam twojej ręki. Bardzo w takich momentach lubię, kiedy opowiadasz mi, co przeżyłem w ciągu dnia. Pomagasz mi oswoić się z tymi wszystkimi doznaniami, ułożyć je sobie. Kiedy to się stanie, łatwiej mi odpuścić i zamknąć oczy. Kiedy zasypiam, czuję wtedy, jak bardzo jestem zmęczony. Miło jest wtedy pomyśleć, że jutro znowu cały świat czeka na mnie. A w nim jesteś ty, i tata, i ja.

Ciągle uczę się czegoś nowego. Bardzo się cieszę, że mogę ci to pokazać.

Zresztą nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej. Jesteście dla mnie z Tatą bardzo ważni. Z reguły wystarczy mi, że po prostu jesteście obok. Że interesujecie się tym, co robię. Wtedy czuję się gotowy, żeby bawić się tym, co mam pod ręką a moja wyobraźnia pracuje na pełnych obrotach. Co chwila eksperymentuję i wymyślam, co mogę zrobić nowego ze swoim ciałem, głosem i przedmiotami, które mam pod ręką. To wspaniałe móc na nowo wymyślać i wymyślać sobie życie. I mieć to komu pokazać. Wam. Babci. Czy Cioci Ani.

Jeszcze tego nie wiem, ale to dla mnie bardzo ważne, że wierzycie we mnie. Że rozumiejąc, jaki jestem mały, ufacie w moje możliwości. Jednocześnie dbacie o moje bezpieczeństwo. Dzięki temu mogę tylu rzeczy spróbować. Jasne, że wiele razy jeszcze się przewrócę i się uderzę. Ale to nie jest dla mnie tak istotne, jak fakt, że chcę się ruszać, próbować, dotykać i smakować. A kiedy coś mi się stanie, wiem, że będę mógł się wypłakać bez względu na powód.

Mamusiu, Tatusiu. Codziennie czuję się silniejszy.

Pewniej czuję się w świecie. Z każdym dniem potrzebować was będę coraz mniej. I wybacz, że jeszcze przez wiele lat nie podziękuję za waszą obecność i wsparcie. Nie rozumiem, jak ono jest ważne. Zrozumiem, kiedy będę miał własne dzieci. A to się stanie dopiero za jakiś czas. Ale mam nadzieję, że nie wątpicie, że to to wy jesteście dla mnie najważniejsi. I potrzebuję Was przy mnie – silnych i szczęśliwych.

Kocham was całym moim coraz większym serduszkiem.

Ja.


Jeśli po przeczytaniu tego listu poczułaś, że to mogłoby być twoje dziecko, to jest duża szansa, że spodoba Ci się podejście RIE (czytaj raj), które na co dzień pomaga mnie i wielu innym rodzicom w codziennych wyzwaniach. Dołącz do grupy rodzicielskiej Rodzice RIE, gdzie aktywnie sobie pomagamy.


Bezpłatny kurs RIE
Tomasz Smaczny on EmailTomasz Smaczny on FacebookTomasz Smaczny on InstagramTomasz Smaczny on LinkedinTomasz Smaczny on Youtube
Tomasz Smaczny
Nazywam się Tomasz Smaczny i jestem ciekawym tatą.
Pomagam mamom i tatom małych dzieci podejmować najlepsze decyzje dotyczące opieki i wychowania swoich pociech. Żeby poczuli się spokojnie, kompetentnie i bardziej spełnieni jako rodzice.

Jak i dlaczego to robię? Przeczytaj moją historię...

Related Posts