Tasty Way of Life

Relacje rodzinne oczyma Taty

Tag: usypianie

Kto tak naprawdę odczuwa lęk separacyjny?

Kiedy w Google wpiszemy lęk separacyjny, dowiemy się, że jest to obawa przed separacją z mamą, która pojawia się u każdego małego dziecka między siódmym a dziewiątym miesiącem życia. Lęk ten wynika z prostego rozumowania: widzę mamę, więc ona jest, nie widzę jej, to znaczy, że jej nie ma. Dzieci na tym etapie nie zdają sobie jeszcze sprawy, że krótkotrwałe zniknięcie mamy z pola widzenia nie oznacza jej zniknięcia na zawsze.

Tosia zbliża się do swojej dziewiątej miesięcznicy i my również zaobserwowaliśmy lęk separacyjny. Co ciekawe jednak, nie u Tosi, a u kogoś zupełnie innego…

Czytaj dalej

Mamo, której Maluch budzi się kilka razy w ciągu nocy. Nie musicie tak się męczyć!

Miesiąc temu nasza ośmiomiesięczna córka Tosia budziła się w nocy z płaczem pięć, sześć razy; mniej więcej co półtorej godziny. Na dodatek spała przy mamie w naszym łóżku i w naszej sypialni. Dzisiaj, trzy tygodnie później, Tosia budzi się raz w nocy na karmienie między czwartą a piątą rano, śpi sama w swoim łóżeczku i w dodatku w swoim pokoju. W efekcie wszyscy jesteśmy wyspani i mamy więcej energii a Tosia nigdy wcześniej nie była taka radosna, energiczna i skora do samodzielnej zabawy.

Jak to się stało? Muszę przyznać, że zanim wprowadziliśmy zmiany, które tak bardzo odmieniły nasze rodzicielskie życie, już prawie pogodziliśmy się ze swoim losem. To znaczy Natalia pogodziła się z tym, że jeszcze długo będzie niedospaną mamą-zombie, a ja z tym, że zostałem oddelegowany na kanapę na czas nieokreślony. I obydwoje byliśmy w stanie zaakceptować, że Tosia widocznie bardzo potrzebuje bliskości mamy i dostępu do jej piersi. Wprawdzie mieliśmy nieco wątpliwości widząc, że w ciągu dnia Tosia jest bardzo marudna i ciągle wymaga atencji, ale i to tłumaczyliśmy sobie potrzebą bliskości. Na dodatek dowiedzieliśmy się, że jest to powszechny problem wielu rodzin z dziećmi w tym wieku, o czym napisałem w innym miejscu. Pomyśleliśmy: trzeba to jakoś przetrwać.

Byliśmy w ogromnym błędzie! Nie trzeba tego przetrwać, nie trzeba tak się męczyć. Można to zmienić w ciągu trzech tygodni i żyć normalnie.

Całe szczęście trafiliśmy wtedy na Gosię i Martę ze SleepConcept, które przedstawiają się jako Konsultantki Snu. Postanowiliśmy zwrócić się do nich o pomoc pełni lęku i obaw przede wszystkim o to, czy ich metoda będzie dobra dla Tosi. Gotowi byliśmy nadal cierpieć tylko dlatego, żeby nie narazić Tośki na jakąś traumę. Nasze obawy okazały się zupełnie bezpodstawne. Dziewczyny zaproponowały nam rozwiązania, które brały pod uwagę potrzeby Małej, a których my wcześniej nie dostrzegaliśmy. Zamiast traumy dzień po dniu widzieliśmy pozytywną zmianę, jaka zachodziła w Tośce, kiedy autentycznie odpowiedzieliśmy na jej potrzeby snu i odżywiania.

Jesteście ciekawi, co takiego się wydarzyło i jak wygląda ta metoda?

Czytaj dalej

Wyjątkowy rytuał, bez którego ojcostwo nie będzie już takie same

Ojcu stereotypowo przypisuje się rolę tego twardego. Z ojcem nie ma za bardzo miejsca na płacz, jałowe dyskusje, jęczenie i narzekanie. Jest konkret i wszystko ma chodzić jak w zegarku. Z ojcem się robi, z mamą się gada. Tata wprawdzie załatwi, zawiezie, przywiezie, nakarmi, ubierze czy wykąpie, ale za bardzo nie będzie się przy tym ceregielił. Bo liczy się wynik, rezultat. A na dywagacje czy rozterki to najlepsza jest mama.

Pewnie znajdziecie sporo przykładów, że tak właśnie jest i niemało innych, gdzie ojciec nieco bardziej emocjonalnie angażuje się w relacje z dziećmi. Bez względu na to, jak to wygląda w waszej rodzinie i ile w tym opisie jest prawdy, jest jeden rytuał, który emocjonalnie rozbraja wszystkich rodziców. Rozbraja mamy. Nawet te, które jeszcze nie mają dzieci. I rozbraja ojców. Zmiękcza serce największego ojca-twardziela.

Podobnie jest ze mną, choć wiem, że niedługo będę musiał pogodzić się z faktem, że być może nigdy już tego z Tosią więcej nie przeżyję…

Czytaj dalej

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén