Histeria dziecka w domu. Dlaczego się zdarza i jak jej zapobiegać?

Szykujesz kąpiel dla swojego Malucha. Kiedy bawi się jeszcze, ciągnąc swojego ulubionego pieska na sznurku, ty napuszczasz wodę do wanienki, szykujesz kosmetyki i pidżamkę. Łazienka jest już gotowa, więc prosisz Malucha, żeby przyszedł. Tymczasem on udaje, że nie słyszy i ucieka do innego pokoju. Wiesz, czym pachnie histeria dziecka, więc jakimś sprytnym wybiegiem ściągasz go do łazienki. Tam próbujesz go rozebrać, ale się wyrywa i krzyczy ja sam! Odpuszczasz i zadowolona czekasz, aż twoje dziecko samo się rozbierze i wejdzie do wanienki.

Ale nic takiego się nie dzieje. Maluch zaczyna się szwendać po łazience a potem nagle, myk! Znajduje sposób na otwarcie drzwi i już go nie ma. Biegniesz za nim podirytowana i mówiąc: dałam ci szansę, bo chciałeś sam, ale teraz ja sama cię rozbiorę i idziemy się kąpać, bierzesz go na ręce i niesiesz z powrotem. Dzieciak wybucha krzykiem i płaczem i stara się wyrwać ze wszystkich sił. Ty konsekwentnie naciskasz. Potem już nic nie idzie gładko, a kąpiel zamienia się w mały koszmar…

Może miałaś podobne doświadczenia a może takie sytuacje zdarzały się w czasie ubierania, przewijania albo pory na spanie. Dziecko nie dało się dotknąć, wszystko chciało robić samo, ale nie do końca mu wychodziło albo po prostu… tego nie robiło. Wtedy ty wkraczałaś do akcji, bo przecież czas z gumy nie jest i zaczynała się afera. Czasami gruba afera.

Pokrzepiające jest to, że jest na tę sytuację wyjaśnienie i są sposoby, żeby w takich momentach ogarnąć dziecko w spokojny i skuteczny sposób. Przy okazji jeszcze wzmacniając z nim bliską relację i szanując jego mocne pragnienie niezależności. Brzmi jak bajka? Dla mnie na pewno i dlatego tak chętnie się tym dzielę. Przejdźmy przez tę sytuację krok po kroku.

Tekst, który czytasz, został napisany w duchu rodzicielstwa RIE (raj). Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o tej bardzo praktycznej i mądrej filozofii, zapraszamy do naszej grupy facebookowej „Rodzice RIE”.

Zauważ i doceń osiągnięcia swojego dziecka w ciągu dnia.

Cofnijmy się kilka godzin. Prawdopodobnie twoje kilkuletnie dziecko jest w okresie, w którym zaczyna być bardziej niezależne i bardzo z tej niezależności jest dumne. W związku z tym co chwilę próbuje coś robić samo: od siusiania do nocniczka, przez zbudowanie wieży z klocków, narysowanie kredką koła, wdrapanie się na krzesło, aż do zrobienia zupy swojego przepisu w wyimaginowanej kuchni.

Zwykle po takim wydarzeniu Maluch nas woła, ciągnie, pokazuje, co zrobił. Domaga się uznania i uwagi. I warto mu ją wtedy dać. Poświęcić te kilka chwil w skupieniu i pełnym zainteresowaniu (czyli rzucenie zdawkowego super znad komórki się nie liczy). Można podejść, ukucnąć i powiedzieć na przykład: zrobiłaś to. Widziałem! To było chyba trudne, ale zbudowałaś tę wieżę. Super!

Dlaczego to takie ważne? Bo dziecko widzi wtedy, że rozumiemy jego potrzebę niezależności i że doceniamy ją. A skoro my go doceniamy i szanujemy, to ono częściej odpowie nam tym samym. A to sprawi, że prawdopodobieństwo wybuchu historii wieczornej (albo co gorsza, kiedy będziecie w sklepie lub restauracji, o czym napisałem przed tygodniem) drastycznie spadnie.

Jeśli nie zauważamy zwykle osiągnięć dziecka, może wyczuć fałsz w momentach, na których nam najbardziej zależy.

Może się zdarzyć, że przez cały dzień mieliśmy nieco w nosie, co dziecko zrobiło i nie zwracaliśmy na nie zbytnio uwagi. Tymczasem wieczorem przed kąpielą okazuje się, że kiedy Maluch oznajmia nam, że sam się rozbierze, gorąco go zachęcamy i kibicujemy, bo przecież teraz mamy w tym swój interes.

I co się wtedy dzieje? Dziecko wyczuwa, że zachowujemy się inaczej, że jesteśmy nakręceni, że na czymś nam bardzo zależy. I stawia opór. Na przykład nie robiąc tego, co zapowiedział. Tyle że to nie jest wyrafinowana złośliwość. To jest normalne zachowanie kilkulatka, który testuje granice w nowych dla siebie okolicznościach.

Ale jest jeszcze coś.

Dzieciom trudno jest dokonywać zmian. Nawet najdrobniejszych.

Zresztą nie tylko dzieciom. Jak często leżąc rano w łóżku myślisz sobie: jak bardzo mi tu dobrze i nie chce mi się wstawać? Jak często, kiedy zaległaś na kanapie a planowałaś wyjście na fitness bijesz się z myślami, czy w ogóle się podnosić? To nie jest kwestia lenistwa. To bardzo naturalna bariera przed dokonaniem jakiejś fizycznej zmiany, z którą nauczyliśmy sobie już radzić. Dzieciom nie przychodzi to tak łatwo i często w ogóle tego nie zauważamy.

Te sytuacje wszyscy znamy z autopsji. Kiedy dziecko znakomicie się bawi a trzeba zmienić pieluszkę. Kiedy siedzi w wannie a trzeba z niej wyjść. Kiedy zaczyna się pokładać podłodze, a my chcemy, żeby wstało i się przebrało. Coś się kończy a ma zacząć się coś innego. A na dodatek jest już druga połowa dnia i dochodzi zmęczenie…

Dzieci często się wtedy gubią i zacinają. Właśnie dlatego wtedy potrzebują naszego zrozumienia i pomocy, nawet jeśli o nią nie proszą. W końcu to my jesteśmy kapitanem statku i powinniśmy mieć oczy szeroko otwarte i sięgać tam, gdzie ich wzrok nie sięga.

Co więc konkretnie zrobić, kiedy słyszymy tak, ja sam, a widzimy nie?

Nadal możemy respektować chęć autonomii Malucha, kiedy oznajmia dobitnie ja sam, ja to zrobię! albo kiedy będzie w kółko powtarzać swoje imię, jak robi to teraz moja Tosia, co oznacza dokładnie to samo. 😊

Uważnie obserwuj i nie odpuszczaj na zasadzie: dobra, chcesz to rób. Zobaczymy, czy ci się uda. Bo to już was separuje, a gracie w jednej drużynie. Jest bardzo prawdopodobne, że kiedy w sytuacji zmiany dziecko nie pozwala sobie pomóc, będzie tej pomocy potrzebować. Nie czekaj za długo, kiedy widzisz, że twoje dziecko zbacza z wyznaczonego kierunku. Co nie oznacza, że musisz wszystko zrobić za niego. Właśnie na tym polega respektowanie jego chęci samodzielności.

Wróćmy do sytuacji rozbierania w łazience (wczoraj na własnej skórze przerabiałem ten temat, skąd przykład). Kiedy po ja sam nadal nic się nie dzieje, możesz powiedzieć: super, że chcesz ściągnąć sama koszulkę. Wiesz co? Mam wrażenie, że potrzebujesz trochę pomocy. Najpierw trzeba rozpiąć guziczki. Może ty rozepniesz te górne a je te dolne? W mojej sytuacji zadziałało, ale jeśli usłyszałbym protest i guziczki nadal pozostałyby zapięte, to wtedy dosyć szybko zareagowałbym: w porządku, wygląda na to, że chcesz, żebym ci pomógł. Pomogę ci rozpiąć te guziki.

A potem znowu dał jej następną okazję: super, została nam do zdjęcia jeszcze pieluszka. Chcesz sama ją zdjąć, czy potrzebujesz pomocy? Jeśli będzie chciała zrobić to sama, a wiem, że nie do końca jeszcze potrafi, od razu zareagowałbym w momencie, w którym pieluszka wprawdzie trochę została zsunięta z przodu, ale z pupy nie zeszła. Kiedy sam przez to przechodziłem, widziałem wyraźnie, jak Tosia walczy z pieluszką i jest coraz bardziej tym zmęczona. Świetnie ci idzie Tosiu. Zdjęłaś pieluszkę z przodu. Z tyłu pieluszka jeszcze leży na pupie. Pomóc ci ją zdjąć? Może zrobimy to razem, ja z tyłu a ty z przodu? I tak lecimy dalej aż do szczęśliwego końca…

Oczywiście nie zawsze jest tak gładko, ale…

Z reguły dzieci odpłacają się nam szacunkiem, kiedy i my je szanujemy.

Tym przykładem chciałem pokazać, że z jednej strony można respektować potrzebę samodzielności Malucha a z drugiej zrobić to, co w danej chwili trzeba – ubrać się, wykąpać czy zmienić pieluszkę – rozumiejąc, że dziecko nie zawsze jest w stanie zakomunikować nam trudności. Jesteśmy w tym razem z dzieckiem. Ufamy sobie a nie walczymy i kombinujemy, jak nawzajem się przechytrzyć.

Uwielbiam przechodzić z Tośką przez takie sytuacje. Bo wtedy mam wrażenie nie tylko spełnionego codziennego obowiązku, ale i fajnej więzi z moim dzieckiem, które przy okazji jeszcze chce się czegoś nowego nauczyć. Z takiej kąpieli wychodzę podbudowany i szczęśliwy a nie wymęczony z bólem głowy od krzyku. I chyba o to chodzi w rodzicielstwie 😊.


Jeśli spodobało Ci się przesłanie tego tekstu i chcesz dowiedzieć się więcej o filozofii RIE, na podstawie której powstał ten artykuł, oraz poznać innych rodziców wychowujących dzieci w tym duchu, to zapraszam Cię do facebookowej grupy rodzicielskiej RIE.

Zobacz także / Related post
Tomasz Smaczny on EmailTomasz Smaczny on FacebookTomasz Smaczny on InstagramTomasz Smaczny on Linkedin
Tomasz Smaczny
Nazywam się Tomasz Smaczny i jestem ciekawym tatą.
Pomagam mamom i tatom małych dzieci podejmować najlepsze decyzje dotyczące opieki i wychowania swoich pociech. Żeby poczuli się spokojnie, kompetentnie i bardziej spełnieni jako rodzice.

Jak i dlaczego to robię? Przeczytaj moją historię...

Zobacz także
Czego oczekiwać od małego dziecka po zajęciach z angielskiego?

Czego oczekiwać od małego dziecka po zajęciach z angielskiego?

Szykujesz kąpiel dla swojego Malucha. Kiedy bawi się jeszcze, ciągnąc swojego ulubionego pieska na sznurku, ty napuszczasz wodę do wanienki,...
Read More
Co zrobiła Mama, żeby zachęcić Tosię do samodzielnej zabawy. Bajka RIE dla dorosłych.

Co zrobiła Mama, żeby zachęcić Tosię do samodzielnej zabawy. Bajka RIE dla dorosłych.

Szykujesz kąpiel dla swojego Malucha. Kiedy bawi się jeszcze, ciągnąc swojego ulubionego pieska na sznurku, ty napuszczasz wodę do wanienki,...
Read More
Co zrobiła Mama, kiedy Tosia nie chciała oddać zabawki Jasiowi. Bajka RIE dla dorosłych.

Co zrobiła Mama, kiedy Tosia nie chciała oddać zabawki Jasiowi. Bajka RIE dla dorosłych.

Szykujesz kąpiel dla swojego Malucha. Kiedy bawi się jeszcze, ciągnąc swojego ulubionego pieska na sznurku, ty napuszczasz wodę do wanienki,...
Read More
Bajka RIE dla rodziców Maluchów. O tym, jak Tosia nie chciała się ubrać.

Bajka RIE dla rodziców Maluchów. O tym, jak Tosia nie chciała się ubrać.

Szykujesz kąpiel dla swojego Malucha. Kiedy bawi się jeszcze, ciągnąc swojego ulubionego pieska na sznurku, ty napuszczasz wodę do wanienki,...
Read More
Trudne emocje u dziecka. Klucz do ich oswojenia, który ma wiele wspólnego z Instagramem.

Trudne emocje u dziecka. Klucz do ich oswojenia, który ma wiele wspólnego z Instagramem.

Szykujesz kąpiel dla swojego Malucha. Kiedy bawi się jeszcze, ciągnąc swojego ulubionego pieska na sznurku, ty napuszczasz wodę do wanienki,...
Read More